Proroctwa - Marek Kmieć

Poznanie Boga to życie wieczne: "A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś" (Jn 17:3). Biblia definiuje poznanie Boga nie jako czysto formalną i abstrakcyjną wiedzę, która zbawia sama w sobie w oderwaniu od całej reszty naszego doświadczenia (jak naucza gnoza). Poznanie Boga, które zbawia i owocuje życiem wiecznym, to poznanie, które przemienia nas, dotykając każdej dziedziny naszego życia, i którego rezultatem są owoce Ducha Świętego w naszym życiu.

Bóg w swojej mądrości ustanowił, iż aby osiągnąć zbawienie, musimy wejść w kontakt z Jego Słowem. Bóg jest Prawdą i Jego Słowo jest Prawdą. Bóg zbawia nas poprzez Słowo. Jego Duch działa poprzez słuchanie proroczego spisanego Słowa. Za pomocą tego Słowa Bóg przenosi nas ze śmierci do życia. Tak jak Bóg swoim wszechwładnym Słowem stworzył wszystko, tak i przy pomocy swojego Słowa nas zbawia i utrzymuje w zbawieniu (Heb. 1:3).

Ludzie zawsze potrzebowali życiodajnego Słowa od Boga. Już na samym początku stworzenia tak było. Adam nie miał sam interpretować rzeczywistości. Co więcej, nie potrafił tego uczynić. Drzewo poznania dobra i zła niczym szczególnym się nie wyróżniało. Jego owoce wyglądały bardzo smakowicie, choć w końcu okazały się śmiercionośne. Dlatego Bóg wcześniej przestrzegł Adama. Jedynie Boża wypowiedź dotycząca tego drzewa odróżniała je od wszystkich innych drzew w ogrodzie. Tak samo wtedy, jak i dzisiaj Bóg musi objawić nam swoją wolę, byśmy mogli poznać, kim On jest, czym jest rzeczywistość wokół nas i czego On od nas wymaga - jaka jest droga zbawienia. Bez objawienia "z góry" jesteśmy zdani jedynie na pastwę własnych zmysłów i "wynalazków", które nie mają nic wspólnego z prawdziwą pobożnością.

Dlatego sprawa proroctw jest szczególnie istotna. Można powiedzieć, że jest kwestią ważniejszą od tzw. "mówienia językami", które jest obecnie praktykowane w niektórych kościołach. Proroctwa jako szczególna komunikacja od Boga dotykają rzeczy najważniejszych w naszej więzi z Bogiem. Nie należy więc ich lekceważyć. "Problemem" bowiem z obecnymi "proroctwami" jest to, iż niosą one zrozumiałe przesłanie (w przeciwieństwie do współczesnych "języków", które nie są żadnymi językami). Zrozumiałe przesłanie domaga się odpowiedzi w postaci posłuszeństwa, podczas gdy to, co współcześnie nazywa się "mówieniem językami", jest jedynie przejawem "prywatnej duchowości", służącej przede wszystkim zbudowaniu jednostki.

Ważne jest, aby zdać sobie sprawę z faktu, iż Bóg sprawuje władzę nad nami poprzez swoje Słowo. W żaden inny sposób. Dlatego coś, co dotyka przesłania od Boga, dotyka rzeczy najważniejszej w naszej więzi z Bogiem. Nie powinno dziwić, że na przykład wszystkie sekty ustanawiają dodatkowe (oprócz biblijnego) autorytety, które są wiążące dla wyznawców. W fałszywych religiach Biblia nigdy nie wystarcza - zawsze konieczne jest dodatkowe objawienie, dodatkowe słowo od Pana - by z nami było dobrze.

Niestety często zwykłe życie chrześcijańskie i pobożność wydaje się nudna i nieatrakcyjna. Za wszelką cenę próbujemy znaleźć dodatkową podnietę, która wlałaby nieco świeżości i zachęty w nasze życie. Stąd i jedna z przyczyn na popularność różnych przejawów charyzmanii. Niepokojem powinien napawać fakt, iż nawet w kościołach, które tradycyjnie nie są charyzmatyczne, obserwuje się "otwartość" na współczesne "proroctwa" (np. "Słowo Prawdy", Maj 2004). Powyższe oczywiście w niczym nie przeczy temu, iż ludzie mówiący językami czy prorokujący ze szczerego serca szukają Boga i pragną być mu posłuszni. Niemniej, ich pobożność jest nierozsądna i przynosi szkodę.

Stoją więc przed nami następujące pytania: Czy obecnie zdarzają się proroctwa? Czy powinniśmy ich oczekiwać w naszych kościołach? Czy Bóg nadal może przemawiać, tak jak czytamy o tym w Biblii? Niektóre kościoły i wielu naszych braci w Panu zdecydowanie opowiada się za współczesnym istnieniem proroctw. Musimy pamiętać, iż podobnie jak w przypadku mówienia językami, tak i w przypadku proroctw, mamy do czynienia z kwestią drugorzędną. Niemniej, jest to kwestia bardzo istotna, której zaniedbanie może doprowadzić (i niejednokrotnie tak się dzieje) do osobistych i kościelnych tragedii.

Już na samym początku powinniśmy jedno wyjaśnić. Mówiąc o proroctwach nie mówimy, o tym co może mieć miejsce, ale o tym co ma miejsce. Możliwość nie wystarcza do tego, by coś miało miejsce. To, że czytelnik tego artykułu ma konto bankowe i że teoretycznie w tej chwili ktoś może wpłacać 20 mln złotych na jego konto, nie znaczy, że tak się istotnie dzieje. Często słyszymy bowiem zarzut, iż twierdząc, że Bóg nie może dzisiaj przemawiać przez proroków, ograniczamy Boga. Jakże możemy twierdzić, że proroctw nie może być, że Bóg nie może już dzisiaj przemawiać jak dawniej?! Nic bardziej mylnego. W rzeczy samej, Bóg przemawiał przez proroków w minionych epokach i nic nie wskazuje na to, że obecnie stracił tą zdolność. Problem jednak w tym, że nie o tym mowa. Nie pytamy mianowicie o to, czy Bóg obecnie posiada zdolność przemawiania przez proroków, ale czy przemawia. Nie muszę udowadniać, że coś jest niemożliwe, żeby dowieść, że tego nie ma. Tak więc nie chodzi o to, czy proroctwa mogą czy nie mogą mieć miejsce, ale czy mają. Otóż czy Bóg w swoim Słowie mówi nam, że nowe proroctwa będą nam towarzyszyły w historii kościoła, że są one konieczne w naszym duchowym rozwoju, czy raczej, że się skończą wraz z wypełnionym dziełem Chrystusa?

Innym bardzo powszechnym błędem jest twierdzenie, iż jeśli Bóg uczynił coś raz, to zawsze powinien tak działać. Pozwólmy raczej, by to sam Bóg powiedział nam, jak zamierza działać.

Co więcej, ci którzy wierzą w obecność proroctw dzisiaj, często mylą objawienie z opatrznością. Powiedzmy, że podczas zebrania starszych coś mi się przypomniało. Mogę wtedy powiedzieć: "Słuchajcie, właśnie przyszło mi coś do głowy. Jak myślicie? Co Pan chce, abyśmy uczynili?" Nie ma problemu z taką wypowiedzią. Jeśli natomiast traktuję myśl, która pojawiła się w mojej głowie, jako myśl pochodzącą w szczególny sposób od Pana, to zaczynają się problemy. Zaczynam wtedy przypisywać jemu autorstwo mojej myśli twierdząc: "Pan chce abyśmy..." lub "Pan mi powiedział, że...". Nie wolno mylić oświecenia z objawieniem. Tak, prawdą jest, że Bóg swoją opatrznością włada nad wszystkim (również nad moimi myślami). Ale nieprawdą jest, iż każda moja myśl to myśl Boża! (Iz. 55:7,8). Moja myśl może mi się bardzo podobać, może być bardzo pożyteczna, może być bardzo mądra, ale nie można jej utożsamić z myślą Bożą! Chyba, że jestem prorokiem. Nie mogę swojego przeświadczenia i instynktu utożsamić z nieomylną i niosącą autorytet myślą Nieba! Zatem Bóg dzisiaj prowadzi nas na wiele różnych sposobów. Przemawia do mnie przez ludzi w kościele, przez różne okoliczność, wydarzenia, przez przyrodę itp. Ale nie w tym problem. Chodzi o to, że jedyny absolutnie nieomylny i autorytatywny sposób Bożego przemawiania dzisiaj to spisane Słowo Boże.

W tym miejscu nie muszę nikogo przekonywać, do jakich konfliktów może doprowadzić utożsamienie własnych myśli z nieomylnym Bożym prowadzeniem. Każdy kto był w kościele, choć trochę na pewno się z tym spotkał. Bóg prowadzi nas przy pomocy różnych rzeczy, ale jedyny autorytatywny sposób prowadzenia to Jego Słowo. Wszelkie nasze pomysły, myśli, rady i prowadzenia nie są nieomylne, ale wręcz odwrotnie, muszą być poddane ocenie Pisma. Pastorzy, którzy zezwalają czy wręcz promują praktykowanie "proroctw" w swoich kościołach, kręcą bicz na własne plecy. Zwykle to tylko kwestia czasu, kiedy jakieś niby "słowo od Pana" doprowadzi do konfliktów i podziałów. Podczas gdy prawdziwe Słowo od Pana - ponieważ jest samoustanawiające - nie podlega ocenie. Ocenie podlega prorok (1 Kor. 14:29).

I wreszcie niektórzy wysuwają argument oparty na "pierwszym wrażeniu". Jeśli podasz Biblię komuś, kto ma "dziewiczy" umysł, to czyż nie dojedzie do wniosku, że proroctwa powinny mieć dzisiaj miejsce? Ale czyż to nie jest stwierdzeniem typu: "Zaufaj mojej interpretacji ponieważ ludzie, którzy nie znają Biblii doszliby do takich wniosków"?

Tak jak w przypadku "mówienia językami", tak i w przypadku "proroctw" bardzo pomaga biblijna definicja. Czym są proroctwa według tego, co widzimy w Biblii? Należy zaznaczyć, iż współcześnie często używa się tego pojęcia w szerszym zakresie. Na przykład, według niektórych, proroctwem jest każde nauczanie ze Słowa Bożego, a prorokiem każdy kaznodzieja. Oczywiście są punkty zbieżne pomiędzy prorokowaniem i nauczaniem Słowa, jednak Słowo Boże wydaje się rozróżniać te dwie rzeczy (np. Ef. 4:11).

Czym więc jest prorokowanie w ścisłym tego słowa znaczeniu? Prorokowanie ma miejsce wtedy, kiedy prorok pod nadprzyrodzonym wpływem Ducha Bożego wypowiada słowa samego Boga (2 Pt 1:21). Prorokowanie to objawienie szczególne. Prorokowanie to cud. Wypowiedź prorocka jest zawsze, bezwzględnie, do końca i absolutnie prawdziwa (Ps. 119:160; 18:31). Niesie również Boży autorytet (Jana 5:45 i 12:48; 1 Kor. 14:37). Dlatego jedyną właściwą odpowiedzią na słowo prorockie jest: "Amen!" (Obj. 1:7).

Otóż, kiedy przystawimy powyższą miarkę do tego, czego doświadczamy w wielu kościołach charyzmatycznych, problem proroctw znika. Dość często spotykanym tłumaczeniem jest twierdzenie, że między Starym a Nowym Testamentem definicja proroctwa uległa zmianie. Tyle tylko, że nie ma ku temu żadnych biblijnych przesłanek. Niektórzy co prawda wskazują na przykład Agabusa z Dziejów Apostolskich, ale nawet pobieżne przyjrzenie się jego proroctwom powinno obalić twierdzenie, że posiadały mniejszy autorytet bądź pewność niż proroctwa starotestamentowe. Pierwsze proroctwo Agabusa (Dz. 11:28) o głodzie spełniło się co do joty. Drugie (Dz. 21:11) także – Paweł został aresztowany w Jerozolimie. Nieścisłością proroctwa Agabusa miały być słowa: "Tak oto zwiążą [Pawła] Żydzi", podczas gdy aresztowania Pawła dokonali Rzymianie. Tylko że aresztowanie było "zainspirowane" przez poczynania Żydów. Po drugie, mówi się, że autorytet proroctwa Agabusa był niższy niż proroctw starotestamentowych, gdyż Paweł je zignorował – nie posłuchał proroka i poszedł do Jerozolimy. Zapomina się przy tym, że Agabus jedynie przepowiedział, co spotka Pawła w Jerozolimie, a nie prorokował: Bóóg mówi: Nie idź do Jerozolimy. Widzimy więc, że posługiwanie się przykładem Agabusa w żaden sposób nie pozwala umniejszyć autorytetu lub pewności nowotestamentowych proroctw. Pozostają one tak samo pewnym i mocnym Słowem Bożym, jak proroctwa Starego Przymierza.

Tak więc, który ze współczesnych "proroków" zechce przyznać, iż jego wypowiedź jest natchnionym, szczególnym, nieomylnym i autorytatywnym objawieniem od Boga? Przystawienie takiej miarki od razu pokazuje, iż proroctw nie ma. To, co obecnie definiowane jest jako prorokowanie, nie jest prorokowaniem w biblijnym ujęciu. Jednak zamierzone wrażenie na słuchaczu wydaje się mówić jakby było to coś szczególnego. Choć nie jest.

Kwestia proroctw jest bardzo ważna. Jezus nie sprawuje nade mną żadnej władzy jak tylko przy pomocy swojego Słowa (prorockiego). Dlatego posłuszeństwo dodatkowym (obcym) autorytetom prowadzi do niewoli. Apostoł poucza, abyśmy z niego brali przykład i nie wychodzili poza Pisma, aby Pismo było dla nas źródłem wszelkiej nadziei i pociechy (1 Kor. 4:6; Rzym. 15:4).

Jest jeszcze coś o wiele poważniejsze w swojej wymowie. Otóż, Bóg utożsamia się ze swoim Słowem (Ps. 119:48; Heb. 4; Obj. 19:13). Chrystus to Słowo (Jana 1). Bóg zazdrośnie dba o swoje Słowo. Dlatego jeśli nazywamy Jego Słowem coś, co nim nie jest, angażujemy się w odrażające bałwochwalstwo. Bałwochwalstwo "jasnogórskie" blednie w obliczu tego.

Jedynie Chrystus musi królować nad nami, aby było z nami dobrze. Biblia stwierdza, iż dary objawieniowe ustaną: "Miłość nigdy nie ustaje; bo jeśli są proroctwa, przeminą; jeśli języki, ustaną, jeśli wiedza, wniwecz się obróci" (1 Kor. 13:8). Paweł przestrzegał Koryntian, aby nie pokładali zbytniej nadziei w darach objawieniowych, które wkrótce miały ustać. Nie posiadając prawdziwej pobożności opartej na miłości, przechwałki związane ze spektakularnymi objawami działania Ducha na nic się nie przydadzą. Wkrótce ci, którzy w nich pokładają nadzieję zostaną z niczym - bezużyteczni, ostrzega Apostoł. I w rzeczy samej, wraz z pełnią objawienia w spisanym Słowie Boga dodatkowe środki objawienia wkrótce miały przestać być potrzebne i zaniknąć (1 Kor. 13:10). Tak też się stało. Można powtórzyć, wraz z nadejściem pełni zbawienia w osobie Jezusa Chrystusa, nadeszła również pełnia objawienia (Jana 1:7; 3:31-35; 4:25; 5:20; 15:15; Heb. 1:1-2).