O błędnym zrozumieniu i zastosowaniu zasady Sola Scriptura - Paweł Bartosik

Sola Scriptura jest jedną z głównych tez protestanckiej reformacji. Celem niniejszego artykułu jest nie tyle obrona tej doktryny, co wskazanie na kilka powszechnych błędów związanych z jej zrozumieniem oraz zastosowaniem. Sądzę, że jest to poważny i częsty problem zarówno zwolenników jak i przeciwników zasady „Tylko Pismo”. Pierwsi bowiem (poprzez jej błędne zrozumienie) przyczyniają się do rozprzestrzeniania w protestantyzmie niebiblijnego podejścia wobec kościoła i samego Pisma. Drudzy zaś podejmują polemikę z jej głęboko nie-reformacyjnym zrozumieniem, które dominuje wśród współczesnych „pop-ewangelicznych” protestantów i charyzmatyków.

Oto one najczęściej spotykane błędy:

1. Pierwszy kościół nie stosował zasady Sola Scriptura więc jest ona niewłaściwą metodą

To najczęściej spotykany zarzut Kościoła Rzymskokatolickiego wobec zasady „Sola Scriptura”. Apologeci katoliccy powołują się przy tej okazji na dwa fragmenty Nowego Testamentu. Pierwszy to 2 Tes 2,15: „Przeto, bracia, trwajcie niewzruszenie i trzymajcie się przekazanej nauki, której nauczyliście się czy to przez mowę, czy przez list nasz”. Wskazuje się tutaj, że nauka apostolska była przekazywana nie tylko w formie spisanej, ale także mówionej. Jej treść, depozyt odnaleźć można w tym, co Kościół Katolicki nazywa „Tradycją”. Drugi fragment to ustalenia w Jerozolimie (Dz.Ap.15) podjęte przez przywódców kościoła (apostołów i starszych, prezbiterów), które obowiązywały nawróconych pogan. Argument polega tu na twierdzeniu, że orzeczenie kościoła było wiążące dla wiernych.

Po pierwsze: Jezus i Apostołowie wszelkie spory religijne rozwiązywali odwołując się do Pisma Świętego (wówczas jeszcze samego Starego Testamentu). Nasz Pan nigdy nie odwołał się do tradycji, niepisanych źródeł wiary Izraela jako argumentu rozstrzygającego jego spory z uczonymi w Piśmie. Co więcej: napominał przywódców ówczesnego kościoła, że z powodu przywiązania do ludzkich tradycji uchylają się od posłuszeństwa i poddania spisanemu Słowu. Niczego w powyższej sprawie nie zmieniłoby (i nie zmienia) gdyby słowo „tradycja” zaczęto pisać z wielkiej litery.

Po drugie: postanowienia „Soboru Jerozolimskiego” wynikały z debaty nad Pismem Świętym i zapowiedziami prorockimi dotyczącymi włączenia pogan do przymierza. Piotr szukając rozwiązania problemu nie powołał się na „Ducha Świętego przemawiającego poprzez Tradycję”. Raczej zwrócił się do Pism: Księgi Jeremiasza oraz Izajasza (Dz. Ap. 15:14-18) i na podstawie ich zapisów sformułował wniosek rozpoczynając go stwierdzeniem: „dlatego sądzę...”. Wypływał on bowiem z treści zacytowanych wcześniej ksiąg biblijnych. To Pismo było wyznacznikiem dla zrozumienia miejsca pogan w nowotestamentowym kościele. Ich decyzja była rezultatem interpretacji orazzastosowania nauczania Pisma w nowej sytuacji (zapowiadanej przez proroków), w czasach „przejścia” między Starym, a Nowym Przymierzem.

Po trzecie: mówiąc o czasach apostolskich należy zauważyć, że rzeczywiście Słowo Boże było przekazywane na różne sposoby: poprzez Pismo, mowę, proroctwa, dar języków (o ile był tłumaczony), sny, wizje itp. Wszystko to miało miejsce w okresie, w którym skompletowanie kanonu Pisma należało do przyszłości. Kanon wciąż był jeszcze kształtowany, pisany. W czasach apostolskich (i wcześniej) wypowiadano wiele słów z natchnienia Ducha Świętego, o czym świadczą choćby instrukcje ap. Pawła dotyczące prorokowania w kościele. Każde słowo Jezusa było Słowem Bożym. Nie wszystkie jednak mamy spisane. Powód jest prosty: Bóg zechciał utrwalić część z nich (poprzez spisane księgi) aby przetrwały w czasie jako źródło wiary dla przyszłych pokoleń kościoła. Zatem nie musimy się domyślać co ze słów Jezusa, apostołów, proroków nie zostało spisane. To, że takie słowa były wypowiadane – wiemy i dla słuchających z pewnością miały wielką wartość. Jeśli jednak chodzi o treść, depozyt wiary kościoła po czasach apostolskich, m.in. dla nas – wszystko co Bóg zechciał aby przetrwało w czasie jako jej treść, źródło zachęty – mamy spisane. Bóg o niczym nie zapomniał. Spisanie Słowa po wkroczeniu grzechu na świat było konieczne aby:

mogło przetrwać w czasie w nieskażonej formie (umysł człowieka został dotknięty grzechem)

mogło dotrzeć do wszystkich

mogło być obiektywnie wyjaśniane

mogło być badane

Zatem zasada Tylko Pismo dotyczy standardu wiary w erze Nowego Przymierza od czasu skompletowania wszystkich kanonicznych ksiąg. Sola Scriptura nie oznacza, że w Starym Testamencie lub w czasach apostolskich objawione, autorytatywne słowo przychodziło wyłącznie w formie spisanej. W Biblii mamy wiele instrukcji Bożych przekazywanych poprzez sny, wizje, mówiących proroków i przemawiających apostołów. List do Hebrajczyków mówi wyraźnie o różnorodnych sposobach przekazywania Bożego Słowa w przeszłości (Hbr 1:1-3). Nicejskie Credo z 325 r. mówi o tym, że Bóg „przemawiał przez proroków”, co oznacza, że w IV wieku był to dawny sposób przekazywania Bożego objawienia. Nie o tym jednak mówimy. Sola Scriptura jest odpowiedzią na pytanie o ostateczny standard dzisiaj. Co jest autorytetem, ostatecznym źródłem wiary dla chrześcijan żyjących w XXI, XIX, XVI, IX, VII, III wieku? Biblia i Tradycja? Biblia i proroctwa, wizje, sny, języki? Biblia i Księga Mormona? Biblia i Kościół? Biblia i Ellen White? Nie. Tylko Biblia i cała Biblia. Sola et Tota Scriptura.

2. Wierzę w Sola Scriptura więc czytam tylko Biblię

Jest to zarówno naiwny jak i niebezpieczny przejaw odejścia od... treści Pisma. Samo to stwierdzenie jest dopowiedzeniem do Biblii treści, której ona nie zawiera. To nic innego jak ludzka interpretacja, próba odczytania jej nauczania. Ponadto jest całkowicie błędna ponieważ sama Biblia zachęca nas do uczenia się, korzystania z mądrości, dorobku innych. Psalm 119:130 naucza: „Wykład słów twoich oświeca, daje rozum prostaczkom”.

Nie da się uciec od wyjaśniania Pisma. Wypowiedź: „W sprawach wiary jedną książką, z której powinien uczyć się chrześcijanin jest Biblia” jest (błędnym) sposobem jej odczytywania. Jest pozabiblijnym źródłem przekazującym interpretację Pisma. Co więcej każda opinia w dyskusji nt. treści Pisma jest ludzkim komentarzem zaś jego prawdziwość powinniśmy ocenić w odniesieniu do zgodności z treścią Bożego Słowa. Stwierdzenia: „czytam tylko Biblię bo wierzę w Sola Scriptra” najzwyczajniej nie da się obronić w świetle samej Biblii. Co więcej – jest ono pustym frazesem bez żadnego znaczenia tak długo jak jego autor nie zacznie mówić co, jego zdaniem, Biblia mówi. Gdy jednak zacznie to robić – okaże się, że jednak nie wierzy w zasadę „czytam tylko Biblię” bowiem właśnie zaczął wyjaśniać jej treść własnymi słowami.

3. Wierzę w Sola Scriptura więc po co mi kościół?

Ten błąd polega na subiektywizowaniu treści wiary wedle zasady: ja i moja Biblia. Kościół jest w najlepszym wypadku pomocny, ale nie jest konieczny w chrześcijańskim wzroście: „Biblia, nie kościół jest moim najwyższym autorytetem. Dlatego wierzę, że mogę ją samodzielnie czytać i budować teologiczne wnioski poza kontekstem kościoła i bez konfrontowania z jego nauczaniem (obecnie oraz w historii).”

Powyższa postawa całkowicie przeczy zasadzie Sola Scriptura. Jest nie tylko przejawem pychy, niezależności i indywidualizmu, ale także nie rozpoznaje kontekstu, w jakim Pismo zostało dane oraz w jakim powinno być odczytywane. Biblia nie spadła na nasze biurka z nieba. Jest ona dokumentem przymierza. Jej adresatem jest wspólnota kościoła, kościoła widzialnego, nie zaś ezoterycznego (w ST Izrael, w NT poszczególne zbory/kościoły oraz ich przywódcy). Dlatego Pismo powinno być wyjaśniane, interpretowane w kontekście Ludu Bożego. Biblia jest objawieniem woli Oblubieńca przekazanym Oblubienicy. Będąc poza kościołem (widzialnym, nie zaś tym w atmosferze lub w obłokach) wyłączamy się z grona jej adresatów. Oczywiście osobista lektura Pisma, wnioski badaczy, antropologów biblijnych, komentatorów są cennym źródłem poznania lecz powinny być osadzone w kontekście kościoła i konfrontowane, porównywane, badane z jego nauczaniem.

4. Zasada Sola Scriptura spowodowała, że każdy może interpretować Pismo jak chce

Niektórzy sądzą, że reformacja uwolniła ludzi od tyranii jednej interpretacji podawanej przez kościół rzymskokatolicki. Niejednokrotnie spotkałem się ze stwierdzeniem, że protestantyzmowi zawdzięczamy fakt, że każdy może interpretować Pismo jak chce. Ktoś, kto mówi w ten sposób nie tylko nie poznał należycie genezy oraz treści postulatów XVI-wiecznej reformacji, ale i samego Pisma.

Apostoł Piotr jasno naucza, że Pismo nie jest do dowolnej wykładni (2 Pt 1,20). Jego przekręcanie niesie zgubne skutki, zarówno w doczesności, jak i w wieczności. Dlatego potrzebujemy kościoła, mądrości innych w zrozumieniu natchnionego tekstu. Oczywiście poszczególne kościoły różnią się między sobą, jednak w znaczniej mierze nie dlatego, że wszystkie wyznając zasadę Sola Scriptura w różny sposób odczytują Biblię. Różnic interpretacyjnych nie ma aż tak wiele jak tych, które wynikają z przekonania, że Biblia nie jest jedynym najwyższym autorytetem w sprawach wiary i praktyki. Skutek niniejszego założenia jest taki, że obok niej (lub ponad nią) jako standard stawia się:

- opinię społeczną, do której należy dopasować nauczanie Pisma (tego typu argument najczęściej służy jako uzasadnienie alternatywnych aktywności seksualnych np. homoseksualizmu, pozamałżeńskiego seksu, ale także kompromisu z ewolucjonizmem, pastorską ordynacją kobiet itp.)

- sny, wizje

- proroctwa, języki

- „natchnionych” przywódców, proroków (np. Ellen White, David Berg, Joseph Smith, Ciało Kierownicze, Urząd Nauczycielski itp.)

- Tradycję

- natchnione księgi (np. Księga Mormona, spisywane współczesne wizje)

Reformatorzy jednoznacznie sprzeciwiali się dowolnej interpretacji Pisma. Dlatego opowiedzieli się przeciwko doktrynom i praktykom ówczesnego kościoła. Formułowali wyznania wiary, katechizmy, podejmowali polemiki z fundamentalistycznymi ugrupowaniami (np. z anabaptystami). W żadnym razie nie wyrażali przekonania, że Pismo jest do dowolnej interpretacji. Celem reformacji było przyniesienie wiernym, społeczeństwu, narodom wykładni Pisma, nie zaś pewnej opcji, propozycji jednego ze spojrzeń na nie. Niestety wielu z tych, którzy mienią się być protestantami już dawno porzuciło tą nadzieję i cel ulegając duchowi postmodernizmu oraz relatywizmu. Uznali Boże objawienie za niejasne, dwuznaczne. Pan Bóg stał się jednym z wielu niejasno wysławiających się ekspertów, zaś użyteczność jego „porad” człowiek powinien samodzielnie ocenić (jeśli wcześniej uzna, że da się je właściwie odczytać).

5. Biblia jest najważniejszym ze „słów od Pana”

W środowiskach charyzmatycznych (oraz w niektórych ewangelicznych) nietrudno zauważyć podejście: „Biblia jest najważniejszym autorytetem, najważniejszym Słowem od Pana, ale nie jedynym. Wciąż bowiem mamy owe objawienia od Pana w postaci nowych proroctw, wizji, snów”. Określa się je mianem „słowa od Pana”, „prorokowaniem” itp. Kiedy jednak pytamy rozmówcę: Czy chcesz powiedzieć, że słowa, które wychodzą z twoich ust posiadają ten sam autorytet co Ewangelia Jana czy List do Rzymian?” – ten natychmiast się wycofuje twierdząc, że to słowo Pana „innego rodzaju”, „mniejszego autorytetu”, „dotyczące indywidualnej sytuacji”.

To bardzo niezrozumiałe, zagmatwane wyjaśnienia bowiem według Pisma Świętego autorytet „słowa od Pana” nie wynikał z tego jak było przekazywane (przez Pismo, sen, usta), w jakim okresie oraz do ilu osób było skierowane (jednej lub tysiąca). Słowa od Pana kierowane do jednostek (do Jonasza, Tytusa, Tymoteusza...) były tak samo słowem Bożym jak słowa kierowane do całych kościołów czy narodów.

Twierdzenie, że mamy obecnie Słowo od Pana poza Pismem w postaci wizji, proroctw, języków itp. w ewidentny sposób przeczy nie tylko nauczaniu Biblii na ten temat, ale i zasadzie Sola Scriptura, która mówi, że od czasu powstania spisanego kanonu ksiąg biblijnych nie istnieje autoryzowany przez Boga sposób przekazywania natchnionego, nieomylnego, wiążącego objawienia Jego woli, na co wyraźnie wskazali autorzy Westminsterskiego Wyznania Wiary z roku 1646:

„Pełnia Bożego objawienia, dotycząca wszystkiego, co jest istotne dla Jego własnej chwały, jest albo bezpośrednio przedstawiona, albo też może zostać w sposób naturalny wywiedziona z Pisma. Niczego do Pisma Świętego dodać nie można, czy miałoby się to opierać na ponownym objawieniu Ducha, czy też na ludzkiej tradycji”. – WWW 1.VI.

Biblia nie jest jednym z autorytetów danych kościołowi. Jest jedynym natchnionym, autorytatywnym, nieomylnym objawieniem Bożej woli. Po każdym stwierdzeniu: „Pozwól, że podzielę się z tobą proroctwem (słowem od Pana)” powinien następować cytat z Pisma Świętego. Osoba, która w to nie wierzy – nie wierzy w zasadę Sola Scriptura.

6. Sola Scriptura czy Solum Novum Testamentum?

W kręgach ewangelicznych dość często mamy do czynienia z zastąpieniem zasady Sola Scriptura inną: Solum Novum Testamentum, która mówi, że to Nowy Testament jest standardem wiary i praktyki chrześcijanina. Początków wiary chrześcijańskiej szuka się w Ewangelii Mateusza (nie zaś w Księdze Rodzaju) i od niej wielu chrześcijan rozpoczyna kształtowanie teologicznych przekonań. To założenie nie pozostaje neutralne bowiem niesie ze sobą wiele karkołomnych konsekwencji jeśli chodzi o zrozumienie:

tego czym jest cała Biblia,

czym jest przymierze

symboliki biblijnej

czym jest kościół, w jaki sposób powinien być zarządzany

czym jest i jak powinno wyglądać publiczne nabożeństwo

czym są sakramenty

jakie jest miejsce dzieci w kościele

Dnia Pańskiego w Nowym Przymierzu itp.

eschatologię itd.

7. Zasada Sola Scriptura:

- oznacza, że Pismo Święte, całe Pismo Święte i tylko Pismo Święte jest najwyższym autorytetem, ostatecznym standardem treści wiary i praktyki wiary chrześcijanina. Inne źródła

– nauczanie kościoła, orzeczenia Soborów, Tradycja, katechizmy itp. jakkolwiek mogą być cenne i służyć zachęcie chrześcijan, lepszemu zrozumieniu Biblii, to ich wartość, użyteczność powinna być oceniona i przyjęta lub odrzucona w odniesieniu do zgodności z Pismem Świętym.

- zachęca do korzystania z pozabiblijnych źródeł

- dotyczy sposobu w jaki Bóg przemawia w autorytatywny, natchniony sposób po czasach apostolskich (po powstaniu ksiąg kanonicznych). Kompletność dzieła odkupienia idzie w parze z pełnią objawienia, które na nie wskazywało. Zasada „Tylko Pismo” nie przeczy, że w czasach Starego i Nowego Testamentu było wygłaszanych wiele natchnionych słów mających rangę Bożego Słowa (proroctwa, wizje, słowa Jezusa), które nie znalazły się w Piśmie. Natomiast to, co Bóg chciał aby przetrwało w czasie jako Jego objawienie dla pokoleń wiernych chrześcijan zostało spisane i utrwalone w kanonie pism biblijnych. Natchnione przemawianie przez „proroków” zostało już przez dawny kościół (w Nicejskim Credo z 325 r.) uznane za przeszły sposób przekazywania Bożego objawienia („który mówił przez proroków”).

- nie prowadzi do lekceważącego podejścia do kościoła. Wręcz przeciwnie. Mówi, że Biblia jest dokumentem przymierza danym kościołowi powszechnemu, nie zaś jednej z jego gałęzi, nurtów. Filarem i podwaliną prawdy jest ten właśnie kościół – 1 Tm 3:15 (nie zaś jego część). To kościół posiada kompetencje, autorytet by Słowo wyjaśniać, interpretować (nie zaś pozakościelne organizacje, badacze archeologii biblijnej, mesjańscy Żydzi itp.). Nie jest on bowiem wytworem kultury, ludzkiego pragmatyzmu lecz Oblubienicą Chrystusa. To On powołał kościół, odżywia go, zarządza nim i prowadzi ku dojrzałości. Słowo powinno być publicznie głoszone w kościele poprzez powołanych do tego biskupów, księży, pastorów.

- dotyczy całego Pisma. Stary Testament jest w równym stopniu co Nowy „pożyteczny do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany” (2 Tm 3:16-17).