Rozmowy z Natanem (o nabożeństwie, liturgii, starszych i sakramentach) - David Chilton cz.2.

Natan: Dlaczego ktoś chciałby to jeść? Smakuje im to?

Tata: Pewnie nie.

Natan: To po co jedzą coś czego nie lubią – zwłaszcza przy Wieczerzy? Powinniśmy się cieszyć kiedy jemy z Jezusem.

Tata: Bądź cicho. Czas na kielich.

Natan: Ok. Ble! Co to?

Tata: Hmmm... to...

Natan: Smakuje jakby chłodzący napój winogronowy

Tata: Pewnie sok z winogron.

Natan: Nie smakuje mi. Zapomnieli kupić wina?

Tata: Nie, tu nie pije się wina.

Natan: CO?!

Tata: Ciii...

Natan: Dlaczego nie piją wina?

Tata: Nie wierzą w wino. Uważają je za zło.

Natan: Ale smakuje dobrze.

Tata: Dobry smak to nie wszystko.

Natan: Ale Bóg uczynił je dla nas byśmy je pili, zwłaszcza przy komunii. Rozwesela nas i sprawia, że Bóg też się cieszy.

Tata: To prawda.

Natan: Czy Biblia mówi, że wino jest złe?

Tata: Nie.

Natan: To dlaczego oni mówią że jest? I dlaczego piją ten okropny sok? I jedzą te maciupkie kawałki wafla? Nic dziwnego, że są tacy smutni!

Tata: Słucham?

Natan: Tylko spójrz na nich. Zobacz jacy oni smutni. Nie wyglądają na kogoś kto się cieszy, prawda?

Tata: No cóż, rzeczywiście.

Natan: Nie cieszą się z komunii ani trochę. A przecież mówiłeś mi, że komunia jest szczególnym posiłkiem z Jezusem.

Tata: Tak.

Natan: I kiedy mamy komunię to cały Kościół wznosi się do nieba, tak?

Tata: Tak.

Natan: A kiedy idziemy do nieba żeby być z Jezusem i spożywać z Nim posiłek to powinniśmy się cieszyć, prawda?

Tata: Jasne.

Natan: To dlaczego ci ludzie nie są szczęśliwi? Myślą, że w niebie jest smutno?

Tata: Myślę, że są smutni bo myślą o swoich grzechach.

Natan: Przecież mają przebaczenie i teraz są w niebie! Powinni myśleć o Jezusie!

Tata: Ależ o Nim też myślą. Są smutni bo myślą o tym jak umierał za nich na krzyżu.

Natan: Ale już nie umiera. Przecież robimy to dlatego że zmartwychwstał, tak?

Tata: Tak.

Natan: Nie wierzę, że byli smutni z powodu Jezusa. Myślę że są smutni, bo musieli jeść te niedobre wafle i pić ten niedobry napój chłodzący.

Tata: Sok winogronowy.

Natan: Napój chłodzący. Ale, tato. Dlaczego wszyscy się na mnie patrzą?

Tata: Hm... bo wziąłeś komunię.

Natan: No i? Wszyscy brali.

Tata: Nie dzieci.

Natan: Dlaczego nie?

Tata: Bo im nie wolno.

Natan: CO?!!

Tata: Ciii... W tym kościele tylko dorośli mogą brać komunię.

Natan: Czemu? Każdy ochrzczony może brać komunię, prawda? Nawet niemowlaki biorą komunię, bo Jezus je też karmi, prawda?

Tata: Ale te dzieci nie ostały ochrzczone.

Natan: CO?!!

Tata: Ciiii... Naprawdę.

Natan: Dlaczego nie chcą by ich dzieci weszły do przymierza?

Tata: Chcą, tylko nie wierzą, że dzieci mogą być Chrześcijanami zanim dorosną.

Natan: To głupie. Bóg może każdego uczynić Chrześcijaninem.

Tata: Chciałem powiedzieć, że oni nie sądzą, że Bóg uczyni z ich dzieci Chrześcijan dopóki nie dorosną.

Natan: Przecież Jezus chce żeby małe dzieci do niego przychodziły. Nawet niemowlaki. Tak powiedział, prawda?

Tata: Tak

Natan: Zobacz. Ci ludzie mają rodziny, tak? Czy nie karmią swoich dzieci? Nie każą swoim dzieciom siedzieć w kącie i czekać aż dorosną zanim będą mogli jeść. To dlaczego Bóg nie miałby też karmić Swoich dzieci? Tym dzieciakom musi być smutno tak patrzeć jak cała rodzina je, a oni nie.

Tata: Ale ludzie tutaj nie uważają dzieci za Dzieci Boże.

Natan: Ale uczą je modlić się?

Tata: Pewnie.

Natan: Czy ich dzieci nazywają Boga „Ojcze"? Tak jak w modlitwie Pańskiej? Chwileczkę. Chyba mi nie powiesz że nie wierzą w Modlitwę Pańską?

Tata: Jasne, że w nią wierzą. I wielu z nich uczy jej swoje dzieci.

Natan: No dobra. Skoro uczą dzieci odmawiać "Ojcze nasz" to znaczy, że wierzą, że ich dzieci są też dziećmi Bożymi. tak?

Tata: Hm... tak jakby ale....

Natan: Ale nie chrzczą ich w Jezusa. No to jak one mogą być dziećmi Bożymi jeśli nie są w przymierzu?

Tata: No właśnie. Dlatego nie dają im komunii.

Natan: Dla nich to też jest tak zagmatwane, czy tylko dla mnie?

Tata: Byłoby, gdyby dużo o tym myśleli.

Natan: No to jak ich dzieci mają zostać Chrześcijanami skoro ich rodzice nie przynoszą ich do chrztu?

Tata: Kiedy dorosną powinny podjąć decyzję.

Natan: O tym czy słuchać Boga czy nie? To całkiem głupie. A muszą też czekać aż dorosną żeby podjąć decyzję czy słuchać rodziców?

Tata: Rzadko. Chcą jednak by ich dzieci poczekały aż będą wystarczająco duże by kochać Boga.

Natan: Ale ja kocham Boga. Zawsze kochałem. A Biblia mówi, że ludzie mogą znać Boga nawet kiedy jeszcze są w brzuchu mamy, prawda?

Tata: Według tych ludzi powinieneś poczekać aż będziesz straszy i mądrzejszy żeby rozumieć o co w tym wszystkim chodzi.

Natan: To znaczy że nie można mieć Wieczerzy z Jezusem dopóki nie rozumiesz jej znaczenia?

Tata: O to chodzi.

Natan: Tato, a dorośli rozumieją całe znaczenie komunii?

Tata: Niektórzy ludzie pewnie myślą, że rozumieją.

Natan: Nie wierzę, że ci ludzie dużo wiedzą o komunii. Jeśliby wiedzieli to przynosiliby swoje dzieci do przymierza i pozwalaliby im jeść Wieczerzę razem z nimi w niebie. A poza tym, jak te dzieci mają nauczyć się znaczenia Wieczerzy nie biorąc jej? To tak jakby ktoś próbował się najeść czytając przepis zamiast jedząc posiłek.

Tata: Niezłe. Muszę to zapamiętać.

Natan: No dobra. To jak dziecko może wziąć komunię w tym kościele?

Tata: No, kiedy jest starsze, powiedzmy ma około 12 lat – zaprasza Jezusa do swojego serca.

Natan: Tato nie wygłupiaj się. Poważnie pytam.

Tata: Nie wygłupiam się. Każą ci zaprosić Jezusa do swojego serca

Natan: Nigdy tego nie słyszałem. Czy to jest w Biblii?

Tata: Nie, ale oni myślą że jest. To takie wyrażenie, które ktoś wymyślił i znaczy zostać Chrześcijaninem.

Natan: Ale Jezus jest w niebie. I otrzymujemy Go każdej niedzieli – za każdym razem kiedy jemy Jego ciało i pijemy Jego krew.

Tata: Mów ciszej, dobrze? Tutaj tak się nie mówi.

Natan: Ale Jezus tak mówił.

Tata: Tak, ale oni tego nie wiedzą.

Natan: To im powiedzmy.

Tata: Nie mówmy, dobrze? Nie teraz.

Natan: Dobrze. Wróćmy do tego jak dzieci mogą zostać chrześcijanami i dostawać komunię. Kiedy dorastają zapraszają Jezusa "do swego serca", tak? No więc tak po prostu wychodzą do przodu i robią to kiedy tylko skończą 12 lat?

Tata: Niezupełnie. Dorośli muszą mieć pewność, że dzieciaki naprawdę są w tym szczere.

Natan: Po czym to poznają?

Tata: Dzieci muszą przy tym płakać.

Natan: Płakać? Prawdziwymi łzami? Jak one zmuszają się do płaczu?

Tata: Cóż, niektóre kościoły spędzają sporo czasu na to by ich tego nauczyć. Jednak zwykle po prostu wstaje kaznodzieja i opowiada naprawdę smutne historie, tak smutne, że ludzie zaczynają płakać. Płaczą również dzieci i wychodzą do przodu aby zaprosić Jezusa do swego serca. Czasem dzieje się to latem. Dzieci wyjeżdżają na specjalny obóz, gdzie są nauczane. Ostatniego wieczoru wszyscy stoją wokół ogniska i ...

Natan: I słuchają strasznych opowieści?

Tata: Nie, smutnych.

Natan: O kurka.

Tata: Wtedy płaczą i rzucają do ogniska malutkie gałązki zapraszając Jezusa do swych serc.

Natan: Po co wrzucają gałązki do ogniska? Myślą, że muszą tak robić żeby wejść do przymierza?

Tata: Uważają, że tak trzeba robić będąc w górach. To część liturgii ich letnich obozów. Nie muszą tak robić kiedy są w domu.

Natan: Od tej pory już mogą brać komunię?

Tata: Nie. Zwykle muszą jeszcze poczekać i przejść kurs o tym co to znaczy być Chrześcijaninem.

Natan: Chwila. To co oni robili dorastając? Czy do tej pory nie chodzili na mnóstwo zajęć?

Tata: W sumie tak. Po zakończonym kursie mogą brać komunię za każdym razem.

Natan: Co niedziela.

Tata: Nie. Co miesiąc albo jakoś tak.

Natan: Dlaczego nie w każdą niedzielę? Nie chodzą do kościoła co tydzień?

Tata: Ależ tak, tylko nie mają komunii co tydzień.

Natan: To co robią kiedy nie mają komunii? Czy nie po to właśnie chodzimy do kościoła żeby zasiadać w niebie przy posiłku w domu Jezusa?

Tata: Cóż, śpiewają pieśni, słuchają kazania.

Natan: Ale to przecież pieśni i kazanie są częścią liturgii Wieczerzy. Przecież w nabożeństwie chodzi właśnie o komunię, prawda? Komunia jest sednem nabożeństwa, prawda? Powinniśmy oddać cześć Bogu, a potem On karmi nas Jego posiłkiem. Po co chodzą do kościoła? Nie spotykają się z Bogiem w kościele?

Tata: Owszem. Dla nich spotkanie z Bogiem to słuchanie kazania i zachwyt nad słowami kaznodziei, jeśli są wystarczająco ciekawe by ich słuchać. Jeśli kaznodzieja nie jest dobrym mówcą to ludzie wysłuchawszy go myślą, że nie spotkali dziś Boga.

Natan: Tato. Czy ci ludzie nie wiedzą, że komunia wzmacnia ich na cały tydzień? Jak można przeżyć miesiąc baz posiłku i ciągle mieć siły do pracy?

Tata: Hm... Wg nich cotygodniowa komunia straciłaby swój szczególny charakter.

Natan: I tak nie wygląda na to żeby była dla nich czymś szczególnym. Byłaby czymś bardziej szczególnym gdyby obchodzili ją co tydzień i dawali ją swoim dzieciom. Może wtedy nawet dorośli zrozumieliby jej znaczenie.

Tata: Zapewne masz rację.

Natan: Chwileczkę. Myślę, że właśnie odkryłem prawdziwy powód tego, że nie mają komunii zbyt często.

Tata: Jaki to powód?

Natan: Ponieważ mają wafle i napój chłodzący.

Niniejszy artykuł jest częścią książki Reconstruction of the Church, ed. James B. Jordan, Wyd. Geneva Ministries, Tyler, Texas 1985. Całość dostępna jest na stronie http://freebooks.commentary.net/freebooks/sidefrm2.htm

tłum. Jola Bartosik