Jaś stał się Janem, nie Arturem - Paweł Bartosik

Kiedy czytamy początek Ewangelii Łukasza widzimy, że historie Elżbiety, Zachariasza (rodziców Jana Chrzciciela), Symeona i Anny są ze sobą splecione, związane. Co jest łączy? Osoby bohaterów tych historii! Elżbieta, Zachariasz, Symeon i Anna są starymi ludźmi. Dlaczego Bóg na ostatniego proroków Starego Testamentu czyli Jana Chrzciciela wybrał starych ludzi, zaś na rodziców Mesjasza młodych? Dlaczego Symeon i Anna widząc małego Jezusa są u schyłku swego życia i świadczą o Nim? Ten fakt jest bardzo znaczący.


Sam ewangelista Łukasz stwierdza w 16 rozdziale: "Do czasów Jana był zakon i prorocy, od tego czasu jest zwiastowane Królestwo Boże Prawo (...)" (Łk 16:16). Od momentu przyjścia na świat Chrystusa głosimy nadejście Królestwa Bożego. Z wcieleniem Bożego Syna łączy się przejście z ery Starego Przymierza, ery proroków i Mojżesza do nowej ery - Nowego Przymierza. Stary pobożny Symeon błogosławiący Jezusa to znak i świadectwo ciągłości Starego i Nowego Przymierza. Niczym biegacz w sztafecie przekazuje pałeczkę kolejnemu biegaczowi. Stwierdza: "Mogę odejść bowiem widziałem światłość. Widziałem tego, którego zapowiadał Mojżesz, prorocy i Psalmy".


Osoby, które w Ew. Łukasza 2 reprezentują erę Starego Przymierza (Zachariasz, Elżbieta, Symeon, Anna) zbliżają się do dnia śmierci. Odchodzą tak jak odchodzi era prawa i proroków. Kiedy Łukasz opisuje Symeona biorącego na ręce małego Jezusa pokazuje w ten sposób, że nie ma konfliktu między tą erą, a erą Mesjasza. Pokazuje nam najbardziej reprezentatywnych dla Starego Przymierza, pobożnych ludzi żyjących w czasie narodzin Jezusa oraz osobę, której przyjście na świat powoli inaugurowało erę nastania Nowego Przymierza. Elżbieta, Zachariasz, Symeon i Anna nie są źli, rozczarowani z powodu przyjścia Mesjasza (tak jak Herod czy uczeni w Piśmie), nie są zazdrośni z powodu światła przyniesionego poganom. Łukasz swoim opisem ilustruje prawdę, że Stare i Nowe Przymierze podały sobie ręce.


Rozpoznanie tego faktu ma ogromne skutki dla budowania teologicznych przekonań i zrozumienia na czym polega "nowość" Nowego Przymierza. Biblia nie maluje przed nami przepaści i konfliktu między Starym, a Nowym Przymierzem. Pokazuje raczej pewną ciągłość, dojrzewanie, wypełnienie, lepsze światło. Pokazuje przejście młodego chłopca w dojrzałego mężczyznę. Jaś stał się Janem, nie zaś Arturem! Kościół to nowy Izrael, a pisma Starego Testamentu to pisma chrześcijańskie! Ma to kolosalne skutki w dyskusjach nt. nabożeństwa, tego czym jest kościół i zarządzania nim, chrztu i komunii dzieci, ofiarności i dziesięciny, eschatologii, Dnia Pańskiego, wychowania chrześcijańskiego, pieśni w kościele itp. Zmiany, ale i ciągłość, kontynuacja. To odpowiedź na dwie skrajności obecne we współczesnym kościele:

- brak jakiejkolwiek łączności między Starym, a Nowym Testamentem, tak jakby Jezus założył nową religię, a historia chrześcijaństwa rozpoczynała się od Ew. Mateusza, a nie od Księgi Rodzaju

-brak jakichkolwiek zmian, tak jakby przyjście Jezusa nic nie wniosło jeśli chodzi o pełniejsze zrozumienie Starego Testamentu i "cieni" zapowiadających rzeczywistość Nowego Przymierza


Zatem chrześcijaństwo nie odrzuca starotestamentowego judaizmu. Ewangelista Łukasz potwierdza, że chrześcijaństwo jest kontynuacją wiary proroków. Ta kontynuacja ma miejsce w Świątyni gdy Symeon bierze na ręce obrzezanego wg Prawa Jezusa, nie zaś w siedzibach kapłanów, faryzeuszy.