Dlaczego powinniśmy chrzcić niemowlęta? - Paweł Bartosik

Dlaczego protestanci chrzczą niemowlęta? Czyż nie czytają Pisma Św., gdzie jest napisane, że ci, którzy się chrzcili, najpierw wyznawali swoją wiarę? A może zatęsknili za Rzymem i przestraszeni konsekwencją odejścia z kościoła katolickiego chcą z powrotem wrócić do łask papieża? W niniejszym artykule opiszę pięć głównych powodów, które mnie osobiście przekonały, że chrzest niemowląt jest biblijnym i logicznym wnioskiem wynikającym ze studiowania całości Pisma Św. jako jednej księgi.

Wiele naszych problemów wynika z czytania Starego i Nowego Testamentu jako dwóch oddzielnych i nie za bardzo powiązanych ze sobą ksiąg. Z własnego doświadczenia wiem, że bardzo trudno jest przestudiować owo zagadnienie bez uprzedzeń i emocjonalnego zaangażowania. Powodów na to może być wiele, jak to było również w moim przypadku (wychowanie, doświadczenia życiowe, skojarzenia z katolicyzmem, presja, sytuacja rodzinno-materialna itp.). Zachęcam jednakże do możliwie najbardziej wnikliwego zapoznania się z owym tematem po to, byśmy - jak uczy Piotr - „byli zawsze gotowi do obrony przed każdym, domagającym się od was wytłumaczenia się z nadziei waszej." (1 P 3:15). Stańmy w jednym szeregu z Berejczykami, którzy usłyszane słowa uważnie badali na podstawie Pism (Dz 17:11).

Na temat chrztu powstało mnóstwo książek i rozpraw akademickich. Ów artykuł został napisany, by w bardzo ogólny sposób rzucić światło na powody, dla których uważam chrzest niemowląt za praktykę wczesnego kościoła apostolskiego, którą powinniśmy stosować w naszych kościołach. Dodam, że chrzest niemowląt w kościołach protestanckich nie jest marginalną praktyką. W teologii przymierza, uznawanej w kościołach o tradycji reformowanej za wierną nauczaniu Pisma Św., jest logicznym, konsekwentnym i biblijnym wnioskiem wynikającym z założenia, że historia chrześcijaństwa zaczyna się nie na Ewangelii Mateusza, lecz na Księdze Rodzaju. Dlaczego więc chrzcić niemowlęta?

1. Z powodu jedności Biblii i ciągłości przymierza.

Mamy jedność i ciągłość Ludu Bożego w Starym i w Nowym Testamencie. Kościół jest nazywany Izraelem Bożym i jest kontynuacją „Zboru Pańskiego" ze Starego Testamentu.

Zauważmy, że te same zwroty mamy odniesione do Izraela i do nowotestamentowego kościoła. Porównajmy tylko kilka z nich:

2 Mojż 19:6 por. z 1 P 2:9 („naród święty, królewskie kapłaństwo")

2 Mojż 10:3; 15:16 por. z 1 P 2:10 („lud mój, lud Boży")

Ps 60:7 por. z 1 Tes 1:4 („umiłowani przez Boga")

Ps 30:5 por. z 1 Kor 1:2 („święci")

3 Mojż 8:4; Joz 18:1 por. z Dz 5:11; 1 Kor 11:18 („zbór")

1 Kor 10:1 – Paweł zwracając się do Koryntian mówi o Izraelitach jako o „naszych ojcach".

Zmiana jaką widzimy w Nowym Testamencie to włączenie pogan do kościoła (oraz związana z tym zmiana znaku), a nie - wyłączenie dzieci. Mamy więc, pomimo oczywiście wielu zmian, ciągłość i kontynuację przymierza. Wyraźnie pokazuje to Rzym 11:17-24. Poganie (dzikie gałązki) zostali dołączeni do drzewa, które istniało dużo wcześniej. Nie zmienia się natura drzewa (natura przymierza). Zmieniają się gałązki! W miejsce naturalnych gałązek (Żydów) wszczepiane są dzikie (poganie), jednak wciąż do tego samego drzewa! Zmiany, które zaszły są zmianami wynikającymi z kontynuacji i rozwoju objawienia, nie zaś z Bożych zamiarów tworzenia zupełnie nowej w swojej naturze rzeczywistości. Nowe Przymierze zastąpiło Stare. Kościół zastąpił Izrael. Chrzest zastąpił obrzezanie. Nie zmienił się jednak model, że przynależeć do Ludu Bożego mają prawo zarówno starcy, osoby dorosłe, jak i dzieci. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Zarówno biedni, jak i bogaci. Zarówno upośledzeni i niepełnosprawni, jak i zdrowi i pełnosprawni.

Innym fragmentem mówiącym na ten temat jest Efezjan 2:11-13: Przeto pamiętajcie o tym, że wy, niegdyś poganie w ciele, nazywani nieobrzezanymi przez tych, których nazywają obrzezanymi na skutek obrzezki, dokonanej ręką na ciele, byliście w tym czasie bez Chrystusa, dalecy od społeczności izraelskiej i obcy przymierzom, zawierającym obietnicę, nie mający nadziei i bez Boga na świecie. Ale teraz wy, którzy niegdyś byliście dalecy, staliście się w Chrystusie Jezusie bliscy przez krew Chrystusową.

Apostoł Paweł poucza nas, że poganie, którzy byli dalecy i obcy obietnicom oraz przymierzom stali się bliscy przez krew Chrystusa. Nie stali uczestnikami przymierza, które jest zupełnie nie związane z poprzednim(i), lecz weszli do przymierza, które jest zarówno lepszą, jak i doskonalszą kontynuacją Starego. Nowe Przymierze usunęło i zastąpiło Stare. Nie jest jednak inne w swej naturze. Owszem, jest wieczne, jeśli chodzi o jego trwanie, czego nie można powiedzieć o Starym Przymierzu. Nie oznacza to jednak, że jego członkowie nie mogą złamać warunków przymierza i być odciętymi. Wyraźnie ilustruje to obraz odciętych gałązek z drzewa oliwnego (Rzym 11) oraz odciętych latorośli z krzewu winnego (Rzym 15). Drzewo oliwne oraz winny krzew wciąż trwają. Jednak gałązki i latorośle mogą zostać odcięte i wyrzucone. Oczywiście nie są to obrazy mówiące o utracie zbawienia. Ci, którzy zostali przez Ojca wybrani, których Syn indywidualnie odkupił na krzyżu, a Duch Św. skutecznie powołał – wytrwają na wieki. Zbawienie wybranych jest pewne i skuteczne (Jana 10:27-30). Mówimy jednak o możliwości złamania przymierza i bycia odrzuconym z Ludu Przymierza. Wyraźnie ilustrują to powyższe fragmenty Bożego Słowa. Tak jak w społeczności Izraela byli tacy, którzy okazali się wierni Bogu i tacy, którzy zatęsknili za Egiptem i nie wytrwali, podobnie rzecz się ma z kościołem. Sąd Boży ostatecznie oddzieli jednych od drugich. Mówiąc o ciągłości i jedności Starego i Nowego Testamentu musimy zwrócić uwagę na podstawowe podobieństwa i różnice między jednym a drugim, o których mówi Pismo.

Podstawowe podobieństwa, o których mówi Nowy Testament:

- Usprawiedliwienie odbywało się na tej samej zasadzie w Starym Przymierzu i w Nowym Przymierzu – z łaski przez wiarę (Rzym 4). Nigdy nie „przeszkadzało" to jednak Bogu by włączać dzieci do zboru Pańskiego.

- Istnieje możliwość odstępstwa w Starym jak i w Nowym Przymierzu. Wyraźnie pokazują to fragmenty takie jak np. Jana 15; Rzym 11:17-24; Gal 5:4; Hbr 3:12-14; 6:4-6; Hbr 10:26,29; 1 Kor 10:1-13. Pomimo realnych ostrzeżeń przed odejściem mamy zapewnienia, że wybrane jednostki w Starym Przymierzu i w Nowym Przymierzu zostaną zachowani na wieki – Jana 10:27-30.

- Życie i uwielbienie kościoła opiera się na tych samych zasadach w SP i w NP. (przywódcza rola starszych zboru, śpiewanie Psalmów, udział dzieci w publicznych zgromadzeniach, ustanowienia Pańskie mające swoje obrazy i cienie w ST – obrzezanie/chrzest, Pascha/Wieczerza)

- Stary Testament to Pisma dla chrześcijan. Jezus nie założył nowej religii, stąd jeśli coś w NT nie jest odwołane – wciąż obowiązuje.

O dzieciach w NT nigdzie nie jest powiedziane, że odtąd powinny być usunięte z kościoła. Wręcz przeciwnie. Stosunek Jezusa i listy apostolskie wzmacniają przekonanie, że dzieci wciąż pozostają w przymierzu.

Podstawowe zmiany o których mówi Nowy Testament:

- Odsłonięcie pełni Ewangelii w Chrystusie, który jest naszym doskonałym arcykapłanem

- Koniec systemu ofiarniczego, kasty kapłanów, ziemskiej świątyni (Hbr 7-9)

- Koniec etnicznego Izraela jako uprzywilejowanego Ludu, poganie są członkami tego samego ciała (Ef 2:11-22; 3:4-6).

Pismo więc milczy na temat zmian jeśli chodzi o uczestnictwo dzieci w przymierzu. Nowy Testament wręcz potwierdza, że są one częścią Ludu Bożego (Mat 18:1-6, Mk 10: 13-16; Łuk 18:15-17, Dz 2:38-39; Ef 6:1-4; Kol 3:20). Zastanówmy się przez chwilę: Dla nawróconych Żydów chcących obrzezywać pogan o ileż większym problemem byłby fakt, gdyby mieli wyrzucić swoje własne dzieci ze społeczności Ludu Bożego! Czy przeszliby wobec tak radykalnej zmiany obojętnie? Czy Nowy Testament milczałby na ten temat, gdyby rzeczywiście tak radykalna i wielka zmiana miałaby nastąpić? Odrzucając prawo dzieci nawróconych Żydów do otrzymania znaku chrztu musimy stwierdzić, że dla żydowskich chrześcijan z pierwszego wieku nie było żadnego problemu, że odtąd ich dzieci nie mają prawa do bycia częścią Ludu, którego częścią były od setek pokoleń.

2. Z powodu tego co Biblia mówi na temat dzieci z chrześcijańskich rodzin.

Pismo uczy, że dzieci (również wierzących rodziców) są grzeszne od poczęcia i potrzebują odkupienia (Ps 51:7). Uczy również, że Bóg jest jednak ich Bogiem (a nie wrogiem) ze względu na obietnice Przymierza (Ps 71:5-6, Ps 22:10-11, Mal 3:15). Zapewniamy je o tym ucząc modlitwy „Ojcze Nasz", ucząc zwracać się do Jezusa – „Panie", zapewniając je o odkupieniu w Chrystusie, czy też wspólnie z nimi uwielbiając Boga w domu i w kościele itp.

Pismo poucza nas również o tym, że są one od najwcześniejszych chwil życia członkami Ludu Bożego (już od Starego Testamentu) i nazywane (w Nowym Testamencie) „świętymi". Widzimy więc, że Nowy Testament nie tylko nie znosi, ale i potwierdza fakt, że dzieci są częścią kościoła. Zarówno w Starym, jak w Nowym Testamencie są wymienione jako część Ludu Bożego. Wspólnie z całymi rodzinami stawiały się przed Panem jako część zgromadzenia. (Joz 8:35; 2 Kron 20:13; Joel 2:15-16; Ef 6:1-3, Kol 3:20). Wynika to z faktu, że dzieci są dziedzicami tych samych obietnic co ich rodzice (Ps 102:22-29, 103:17-18, Izaj 59:21; Jer 32:37-40; Ez 37:24-26). W Biblii są one odróżnione od dzieci pogańskich rodziców - nazywanych „nieczystymi". Choć nie daje to automatycznego zbawienia, widzimy, że Bóg czyni różnicę między dziećmi wierzących, a dziećmi pogan – 1 Kor 7:14.

Warty zauważenia jest również fakt, że kiedy Ap. Paweł wymienia kwalifikacje starszych zboru, stwierdza, że muszą mieć „dzieci wierzące" (Tyt 1:6). Czy oznacza to, że starszym może być osoba której wszystkie dzieci złożyły wiarygodne wyznanie wiary przez zborem i zostały ochrzczone w wieku „świadomym"? Do tego musiałoby się sprowadzić konsekwentne traktowanie dzieci w kościele jako niewierzących, którzy nie mają prawa do członkostwa w zborze.

3. Z powodu analogii chrztu i obrzezania.

Przymierze z Abrahamem miało charakter duchowy (1 Mj 17:7, Hbr 11:10-16), dlatego również obrzezanie jako znak owego przymierza miało charakter duchowy. Nowy Testament uczy, że poganie są uczestnikami Przymierza Abrahamowego (Gal 3:14). Duchowy znak obrzezania został jednak zastąpiony znakiem chrztu, który również wskazuje na duchową rzeczywistość. Pomimo zauważalnych różnic Pismo rysuje przed nami analogie związane ze znaczeniem obrzezania i chrztu. Wyraźnie mówi na ten temat Kol 2:11-12 Kol. 2:12-13.

Obrzezanie ciała symbolizowało w Starym Przymierzu obrzezanie serca (oczyszczenie z grzechów – por. 5 Mojż 10:16; 30:6; Jer 4:4). Z czasem, kiedy Izraelici odchodzili od Boga - obrzezanie stawało się dla nich czymś co zatraciło religijne znaczenie na rzecz kulturowego. Było powodem ich poczucia wyższości rasowej i wyznaniowej. Być zbawionym wg nich oznaczało być Żydem, a być Żydem to być obrzezanym. Nie miało to wiele wspólnego z żywą wiarą i powodem dla którego Bóg nakazał się obrzezać Abrahamowi i jego potomstwu.

Niestety wielu ewangelicznych chrześcijan uważa, że obrzezanie miało jedynie polityczny i etniczny charakter. Popełniają tym samym podobny błąd co Żydzi w Starym Przymierzu zapominając o duchowej rzeczywistości i Bożych obietnicach, które wiązały się ze znakiem obrzezania i przymierzem Abrahamowym. Potwierdzenie, że obrzezanie było znakiem usprawiedliwiania z wiary mamy w Liście do Rzymian 4:11-13. Zauważmy, że ów znak był udzielany nie tylko Abrahamowi, ale i jego potomstwu. Podobnie rzecz się ma z chrztem.

Obmycie ciała (chrzest) również symbolizuje oczyszczenie z grzechów. Mimo iż niektórzy (jak Żydzi z obrzezaniem) robią z niego czysto formalny, nominalny znak lub przesadnie akcentują jego znaczenie w zbawieniu. Obrzezanie i chrzest w Bożych zamiarach wskazują na tą samą duchową rzeczywistość (choć inną symboliką). Analogię obrzezania i chrztu zauważmy w dwóch poniższych tabelach:

Tabela 1.

Źródło: Robert R. Booth,, Children of the Promise, Presbyterian and Reformed Publishing, 1995

4. Z powodu działania Boga i zbawiania ludzi poprzez pobożne rodziny.

W Starym Testamencie mamy włączane do Ludu całe rodziny i model odpowiedzialności za rodzinę Głowy domostwa. Ten sam model mamy w NT. Chrzty domowników – to odniesienie do modelu włączania rodzin do kościoła w Starym Testamencie. W dyskusji nie chodzi o to, czy zawsze (lub nigdy) były w owych domostwach niemowlęta. Możemy jednak założyć, że domostwo to domostwo – czyli wszyscy którzy w nim są. Jeśli więc całe domy były obrzezywane lub chrzczone – to jeśli znajdowały się w nich niemowlęta otrzymywały ten sam znak co ich rodzice.

Bóg zbawia nasze dzieci poprzez wierzące rodziny. Ten model widzimy w całym Piśmie Św.1 Mj 6:9,17-18; 2 Mj 12:3; 5 Mj 28:4; Joz 24:15; 1 P 3:20-21; Hbr 11:7; Dz 11:14; Dz 16:30-31 itp. Ze współczesnej indywidualistycznej XXI wiecznej perspektywy te słowa brzmią obco w uszach współczesnego Europejczyka. Biblijny model mówi jednak o włączaniu w Przymierze całych rodzin, nie tylko niezależnych jednostek.

Spośród 10 opisanych przypadków chrztu w NT – aż połowa to opisy chrztu całych domostw. Widzimy więc, że w czasach apostolskich była to pewna norma, a nie coś wyjątkowego.

Tabela 3.

Źródło: ed. Gregg Strawbridge, The case for covenantal infant baptism, Presbyterian and Reformed Publishing, 2003

5. Z powodu stosunku Jezusa do dzieci

Jezus co prawda nie chrzcił dzieci (tak jak nie chrzcił dorosłych na wyznanie ich wiary), lecz stawiał jako wzór i przyjmował. My często czynimy odwrotnie. Mówimy dzieciom: „Zanim wejdziecie do Królestwa Bożego musicie się stać jak my (dorośli), bo my mamy świadomą, dojrzałą wiarę, potrafimy ją wyznać i poprosić o chrzest." Z tekstów mówiących o stosunku Pana Jezusa do dzieci (Mt 18:1-6; 19:13-15; Łk 18:15-17) zauważmy, że:

- Pan Jezus traktuje dzieci, które zostały do niego przyniesione, jako te które przyszły do Niego.

- Greckie słowo użyte w tekście to brefos (niemowlę). Jezus więc wskazywał na niemowlęta jako na te, które „przyszły" do niego i do których należy Królestwo Boże. Cokolwiek myślimy o chrzcie – miejmy postawę Jezusa, który przyjmował dzieci i stawiał je za wzór do naśladowania. Nie uczmy ich, że chrześcijaństwo jest religią dorosłych, gdyż właśnie do takich należy Królestwo Niebios. Zastanówmy się: Czy do chrześcijańskich dzieci należy Królestwo Niebios, ale nie należy do nich społeczność i członkostwo w kościele? Taki wniosek byłby wbrew intencjom Jezusa i wymowie tego tekstu.

- Jezus nie mówi, że Królestwo do nich „będzie należało" (w przyszłości, gdy podejmą „decyzję") lecz „należy". Nie mówi też: „Do takich jak one, lecz nie do nich samych należy Królestwo." Nasze dzieci są traktowane przez Jezusa jako uczestnicy Królestwa. Dlaczego więc mielibyśmy im zamykać drzwi do członkostwa w naszych zborach?

Bardzo często wiara dzieci pojawia się bardzo wcześnie (odkąd zaczynają mówić lub nawet wcześniej). I jest to szczera wiara (stawiana za wzór dorosłym), choć z pewnością niedojrzała. Nasz racjonalizm i przesadny intelektualizm będzie powątpiewał mówiąc: „Dopóki nie zobaczę, nie wyjaśnię, nie zrozumiem – to nie uwierzę." Jednak powątpiewanie w wyznania dzieci to pchanie ich do świata i zapewnianie, że ich wczesne wyznania wiary nie mogą być traktowane poważnie. Nie dziwmy się więc, gdy dzieci zaczną postrzegać swoje wyznanie w sposób w jaki postrzega je kościół i rodzice (sceptycznie i niepoważnie). Kościół powinien przyjmować dzieci wierzących rodziców i wychowywać je, karmić duchowo, a nie odrzucać i powątpiewać. Miejscem ich chrześcijańskiego wzrostu (tak jak w przypadku ich rodziców) powinien być kościół, a nie świat.

Zauważmy również, że sposób wychowywania i prowadzenia dzieci ku dojrzałości w Panu nie zmienił się. Jest taki sam w S.T i w N.T. Często czerpiemy zasady ze S.T. dotyczące wychowania naszych dzieci, jednocześnie postrzegając je jako „małych pogan", którzy muszą „podjąć decyzję" lub „przyjąć Jezusa" w „świadomym wieku". Jednak kontekstem wychowywania dzieci w Starym Testamencie było przymierze. Jeśli wzór prowadzenia i wychowania dzieci ku dojrzałej wierze nie zmienił się w Nowym Testamencie, to wychowujmy je w kontekście przymierza (jako jego uczestników). Nie wymagajmy dramatycznych nawróceń i wskazywania „momentów decyzji". Nigdy i nigdzie w Biblii Bóg nie zachęca do tego typu prowadzenia i wychowywania naszego potomstwa. Od samej maleńkości powinniśmy traktować nasze dzieci jako chrześcijan i zapewniać je, że Jezus umarł za nie i kocha je. W taki sposób wyrastały w poznaniu Boga dzieci w Izraelu. W 2 Tym 3:14-16 mamy opisany przykład Tymoteusza, który zapewne nie potrafiłby wskazać „decyzji" nawrócenia, jak wymaga się to dziś od wielu protestanckich dzieci, lecz od niemowlęctwa („brefos") znał Pisma z ust i czynów swojej mamy i babci. Nikt w Izraelu nie wymagał od dzieci podjęcia „decyzji dla Jahwe" mimo iż zasada zbawienia była ta sama – poprzez wiarę. „Mieć wiarę" nie jest tożsame z „podjąć decyzję w wieku dorosłym". Wiara 2, 3 latka (choć niedojrzała) może być o wiele większa niż wiara 30 latka.

Zatem nasze dzieci nie powinny być uczone, że muszą podjąć „decyzję" w pewnym momencie swojego życia. Muszą wierzyć od maleńkości, odkąd rodzice czytają z nimi Pismo, modlą się i dają przykład swoim życiem. Przykłady biblijne i życie wielu współczesnych chrześcijan pokazują, że to powinien być oczekiwany przez nas proces wzrastania naszych dzieci w wierze i bojaźni Bożej. Powinny być tak wychowywane, aby nie pamiętały chwil w swoim życiu kiedy nie kochały Pana Jezusa.