Mężczyzna i kobieta w liturgii cz.1 - James B. Jordan

Święcenia kobiet w kościele chrześcijańskim, a szczególnie ordynacja na urząd pastora to dosyć nowy trend w historii chrześcijaństwa. Od początku istnienia Kościoła aż do ostatnich dekad XX wieku kobiety nie obejmowały urzędu pastora w żadnym jego odłamie, wschodnim czy zachodnim, protestanckim czy katolickim. Jedynie kilka sekt, o nastawieniu niemal zawsze antyteologicznym oraz "charyzmatycznym", wynosiło kobiety na ten urząd.

Niektórzy chrześcijanie zakładają obecnie, że Kościół mylił się w sprawie ordynacji kobiet przez ostatnie dwa tysiące lat. Zatem zakładają, że albo Duch Święty wprowadzał w błąd cały Kościół, bądź też zezwalał, aby pozostawał w błędzie, mając ku temu dobre powody, i że dopiero teraz zaczął korygować ten błąd. Zakładają, że wcześniej Kościół nie był na tyle dojrzały, aby rozpoznać ten błąd.

Nie zamierzam omawiać wszystkich kwestii z tym związanych. Chcę raczej przedstawić kilka zasadniczych argumentów teologicznych, które pojawiły się już wcześniej w historii Kościoła, lecz które często pomija się w dyskusjach toczących się w kręgach ewangelicznych. Zamierzam zastanowić się nad naturą mężczyzny i kobiety w Bożym świecie. Wielu współczesnych stwierdza, że różnica między mężczyzną a kobietą jest głównie natury biologicznej i że tej różnicy towarzyszą mniejsze, dotyczące sfery psychologicznej. Przy takim podejściu sprawowanie funkcji liturgicznych sprowadza się jedynie do wypełniania pewnych obowiązków we wspólnocie Kościoła. Przedstawiając to obrazowo: na niższym poziomie ludzkiego życia, który jest biologiczny, różnice między mężczyzną a kobietą odgrywają pewną rolę; lecz na wyższym, duchowym, różnice zacierają się.

Jednak moim zdaniem kolejność jest odwrotna. Według mnie teza powinna brzmieć: różnice między mężczyzną a kobietą są, zgodnie z naturą stworzenia, przede wszystkim liturgiczne, a dopiero w drugiej kolejności biologiczne i psychologiczne. Czyli innymi słowy, fizyczne i psychologiczne różnice między mężczyzną a kobietą wynikają z ich różnych ról liturgicznych.

Liturgiczne stworzenie

Zastanówmy się nad podstawowymi danymi biblijnymi. Bóg najpierw stworzył mężczyznę, a dopiero potem kobietę. Paweł odnosi się do tego w swym trochę dziwnym argumencie w 1 Tm 2:12-13: "Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem, lecz [chcę, by] trwała w cichości. Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem – Ewa." [BT]

Jednak stwierdzenie Pawła nie jest absolutem, ponieważ zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie znajdujemy wiele przykładów prorokiń i mądrych kobiet. Debora uczyła mężczyzn w swym otoczeniu. Chulda zaś pouczyła arcykapłana, jak to opisuje 2 Krl 22:14-20. Zatem nie wolno nam wyrywać pawłowego stwierdzenia z szerszego kontekstu Biblii.

Jaki jest kontekst 1 Tm 2? Wiele współczesnych komentarzy, pod wpływem teologii ignorującej kwestię sakramentów, która zrodziła się w organizacjach para-kościelnych, interpretuje Listy Pastoralne jakby zaadresowano je bezpośrednio do wszystkich wierzących. Lekceważą fakt, że listy te napisano bezpośrednio do pastorów. Oczywiście treść tych listów znajduje zastosowanie w życiu wszystkich wierzących - królewskiego kapłaństwa - lecz kontekst pozostaje ważny. A kontekst jest następujący:

1:3-11 – zwraca się do Tymoteusza jako nauczyciela oraz wspomina o fałszywych nauczycielach.

1:12-20 – opowiada o nawróceniu Pawła oraz o tym, jak ekskomunikował Himeneusza i Aleksandra, co ma być dla Tymoteusza przykładem kapłańskiego sprawowania władzy.

2:1-7 – mówi o tym, że należy modlić się o całą ludzkość, co przenosi nas od razu w kontekst nabożeństwa, choć może jeszcze nie w kontekst ściśle zdefiniowanego nabożeństwa.

2:8-15 – rozpoczyna się stwierdzeniem, że mężczyźni powinni zanosić modlitwy, a kobiety – prowadzić się skromnie. Ten dziwny kontrast (czy kobiety nie powinny też się modlić?) wskazuje na szczególny rodzaj modlitwy.

3:1-13 – dotyczy urzędów kościelnych. Fragment opisujący charakterystyki "starszych" nie wspomina o kobietach, lecz najwyraźniej je wyklucza, stwierdzając: "mąż jednej żony." Wersety dotyczące diakonów wspominają również diakonise (w. 11). Ograniczenie urzędu starszego do mężczyzn wynika także z tego, że kontekstem tego fragmentu jest 2:8-15.

4:1-16 – mówi o fałszywych nauczycielach, czyli dotyka kwestii przywództwa.

5:1-16 – dotyczy wdów i omawia "urząd" wdowy w ww. 5, 9-10.

Pozostała część listu opisuje to samo zagadnienie – list jest zaadresowany do pastora i dotyczy porządku w kościele, a także opisuje różne role mężczyzn i kobiet.

Wracając do 2:8-15, Paweł stwierdza, że mężczyźni powinni przewodzić w modlitwie, a kobiety za nimi podążać (ww. 8-11). Zatem umieszcza modlitwę w kontekście liturgicznym i zdaje się ustanawiać ogólną zasadę. Skądinąd wiemy, że kobiety mogą się modlić publicznie (1 Kor 11:5). Nawet mężczyźni w zborze Tymoteusza powinni z cichością i poddaniem słuchać pouczenia.

Jednak w wersecie 12 Paweł przechodzi do ścisłej zasady: kobiety nie powinny "nauczać" ani też "sprawować władzy nad mężczyzną." Zauważmy, że nie pisze: "Niech kobiety w cichości przyjmują pouczenie z całkowitym poddaństwem, ponieważ nie pozwalam kobiecie nauczać." Werset 12 zaczyna raczej pewną nową myśl, na co wskazuje słowo "zaś" bądź "a" (użyte tu greckie słowo można tłumaczyć na oba sposoby).

Ważne jest tu słowo "nauczać." W 1 Tm, a prawdopodobnie w całym Nowym Testamencie, greckie słowo didasko odnosi się do nauczania przez kogoś, kto był wyznaczony lub rozpoznany jako nauczyciel. To Tymoteusz, pastor, ma "nauczać" według słów zawartych w 4:11 i 6:2. Paweł jest opisany jako "nauczyciel" w 2:7. Oficjalna funkcja "nauczyciela" pojawia się także w 1:3, 7 i 6:3.

Również w 2:12 mamy oficjalny urząd nauczyciela w kościele. Kontekst argumentu Pawła wskazuje na sposób, w jaki odczytuje on opis stworzenia z 1 Mj 2. Kontekst 1 Mj 2 sugeruje, że Pawłowi chodzi o "oficjalnie rozpoznanego nauczyciela kościoła zgromadzonego w celu sprawowania sakramentów."

Adam został stworzony pierwszy. Bóg powiedział, że nie jest dobrze, aby Adam był sam. Dlatego wyznaczył mu odpowiednią pomoc. Zwierzęta nie były taką pomocą. Bóg uformował Ewę z żebra Adama i to ona okazała się być odpowiednią pomocą.

Ale o jaką pomoc chodzi? Przecież zwierzęta stanowią pomoc dla mężczyzny. Wystarczy pomyśleć o wołach, które pomagają w orce. "Och, ale zwierzęta nie są w stanie dać Adamowi potomstwa." Oczywiście, ale opis stworzenia pomija kwestię dzieci. Według 1 Mj 2 Ewa nie została stworzona, by pomóc Adamowi w rozmnażaniu, ale aby stanowić pomoc w jakimś innym sensie.

Aby to zrozumieć, musimy zauważyć, że kontekstem jest Ogród Eden, czyli pierwsza świątynia, w której Bóg umieścił dwa drzewa związane z sakramentami. Kontekstem więc nie jest jakiś kraj lub cały świat. Jeśli tak by było, chodziłoby o to, że kobieta ma pomagać mężczyźnie w zadaniach związanych z panowaniem nad stworzeniem. Oczywiście po części to jej rola, lecz drugorzędna. W danym urywku chodzi o coś innego. Mianowicie o to, że zwierzęta nie mogły pomóc Adamowi czcić Boga w świątyni. Adam potrzebował pomocy, czyli kogoś, kto by dołączył do liturgicznych działań.

Adam został stworzony nie jako homo sapiens, ale jako homo adorans, czyli człowiek, który czci. Jego najważniejszym zadaniem było czcić Ojca tak, czczą Go Syn i Duch. I jak Ojciec odbiera cześć od dwóch, a nie jednego wewnątrz Trójcy, tak stworzenie potrzebowało dwóch czcicieli, a nie jednego. Ew. Jana 4:23 stwierdza, że Ojciec szuka czcicieli, którzy będą oddawali Mu cześć w prawdzie (jak Syn) i duchu (jak Duch). Nabożeństwo ma miejsce tam, gdzie gromadzi się "dwóch lub trzech." Nabożeństwo wymaga "świadectwa dwóch." Oczywiście, możemy oddawać cześć Bogu w pojedynkę, prywatnie, ale nigdy nie będzie to najlepsza bądź najwyższa forma nabożeństwa. Aby nabożeństwo w Ogrodzie było kompletne, Adam potrzebował liturgicznej pomocy.

Sam fakt, że Ewa została stworzona po to, aby stanowić liturgiczną pomoc, wskazuje, że Adam przewodził w nabożeństwie. Musimy rozważyć również inne ważne przesłanki wynikające z tekstu. Zanim Ewa została uformowana z boku Adama, Bóg wyznaczył dwa drzewa-sakramenty. Zabronił Adamowi spożywać z Drzewa Poznania. Po stworzeniu Ewy, Bóg powiedział obojgu, że mogą jeść z każdego drzewa wydającego owoce (1:29). Zatem Ewa słyszała tylko pozwolenie, by jeść z każdego drzewa w Ogrodzie.

Jak zatem dowiedziała się, że Drzewo Poznania było (tymczasowo) zakazane? Adam jej powiedział. Adam miał być jej nauczycielem w sprawach dotyczących liturgii. Nie oznacza to, że Adam miał nauczać ją we wszystkich kwestiach, ani też tego, że ona nigdy nie miała pouczać jego. Chodzi o to, że Bóg od początku tak uporządkował świat, aby w sprawach nabożeństwa kobieta otrzymywała pouczenie od mężczyzny.

Nie chodzi zresztą tylko o pouczenie, ale i o prowadzenie. Adam miał strzec Ogrodu. Usłyszał o tym przed stworzeniem Ewy. Teraz, kiedy Ewa była w Ogrodzie, Adam miał strzec również jej. Mężczyźni z reguły powinni ochraniać kobiety jako "słabsze ciałem" (zresztą z reguły mężczyźni instynktownie chronią kobiety; 1 Pt 3:7), chociaż w kontekście chodzi o sprawy liturgii. Adam miał stać na straży pobożności Ewy. Niestety nie podołał temu zadaniu. Stał z boku i nie przerywał wężowi, gdy ten namawiał ją do zjedzenia zakazanego owocu (1 Mj 3:6 – "który był z nią" oznacza, że Adam stał z boku, gdy Ewa rozmawiała z wężem). Zamiast uczyć, prowadzić i należycie ją ochraniać, Adam wystawił ją na zwiedzenie i omamienie przez węża.

Paweł nie pozwala kobiecie nauczać lub "wynosić się nad mężczyznę" w kontekście nabożeństwa. Dodaje przy tym, że mężczyzna został stworzony pierwszy (jako nauczyciel ze zdobytą wcześniej wiedzą), kobieta zaś została zwiedziona (jednak Adam nie sprawował władzy dlatego, że Ewa przestąpiła przykazanie).

W 1 Mj 3:17 Bóg potępił Adama za dwie rzeczy: "Ponieważ usłuchałeś głosu żony swojej i jadłeś z drzewa." Najpierw pojawia się słuchanie kobiety. Adam zgrzeszył przez to, że nie zachował się jak nauczyciel i strażnik, oraz przez to, że pozwolił, by Ewa pouczała go w sprawach liturgii. Powtarzam, Ewa nie zawiniła. Została zwiedziona. To Adam doprowadził do upadku.

Krótko mówiąc, Adam upadł, gdyż pozwolił kobiecie być pastorem w Ogrodzie. Pozwolił jej decydować w sprawie drzewa-sakramentu, sprawować pieczę nad sakramentalnym posiłkiem. Innymi słowy, pozwolił jej przewodzić nad Stołem Pańskim.

Warto podkreślić, że Ewa nie dlatego przyjęła na siebie tę rolę, bo była feministką i pożądała urzędu pastora. Przyjęła ją, gdyż została w nią wmanewrowana przez Adama, który zrzekł się swego obowiązku i nie wypełnił swojego powołania, w myśl którego miał udzielać sakramentów. Ewa nie została potępiona. Sąd, który na nią spadł, nie wspomina o "przekleństwie." Cierpi, ale nie z powodu własnego grzechu. Cierpi z powodu grzechu Adama.

3 Mj rozróżnia między "grzechami nieumyślnymi," które oznaczają "grzechy popełnione pod wpływem zwiedzenia" oraz "grzechami popełnionymi z premedytacją." Ewa zgrzeszyła, bo została zwiedziona przez tego, który nadużył jej zaufania. Jednak Adam zgrzeszył rozmyślnie, z premedytacją. Zgrzeszył mając pełną świadomość tego, co robi. Słyszał przecież na własne uszy, że Bóg zabronił jeść z Drzewa Poznania.

Obecnie spotykamy jednak feministki, które pożądają urzędu pastorskiego i zabiegają o dopuszczenie ich do niego. Lecz nie zawsze tak bywa. Często kobiety przejmują rolę pastora (w niektórych typach kościołów służą przy Stole Pańskim jako "starsi zarządzający"), ponieważ mężczyźni nie chcą tego robić. Mężczyźni wycofali się i zezwolili kobietom być pastorami. Problem dotyczy więc głównie mężczyzn, a nie kobiet.

Starałem się wykazać, że zgodnie z 1 Mj 2-3 głównym i podstawowym celem ludzkości jest posługa liturgiczna, a nie panowanie nad światem. 1 Mj 1 oczywiście nadaje "mandat kulturowy," ale wcześniej człowiek otrzymuje "mandat liturgiczny/sakramentalny," jak to opisuje 1 Mj 2. Kobieta została stworzona przede wszystkim i głównie jako pomoc liturgiczna, a dopiero w drugiej kolejności jako pomoc do wypełnienia "mandatu kulturowego," panowania nad światem. Mandat kulturowy został nadany tak samo mężczyznom, jak i kobietom (1 Mj 1:28). Dlatego w sprawach dotyczących świata, mężczyzna jest tak samo pomocą dla kobiety jak kobieta dla mężczyzny. Lecz w przypadku nabożeństwa, która jest sprawą pierwszorzędną, wygląda to inaczej. Mężczyzna ma prowadzić, a kobieta odpowiadać.

Oczywiście prawdą jest, że przywództwo mężczyzn w liturgii przenosi się też do innych dziedzin, ale nie w sposób absolutny. Mężczyzna powinien być głową rodziny, ale jeśli jest pijakiem, kobieta może przejąć jego rolę. W sferze społecznej mężczyźni są zazwyczaj przywódcami, ale przecież kobieta w rządzie to nie grzech. Ponadto, nie ma nic niestosownego, gdy kobiety zostają nauczycielami, dyrygentami, diakonisami czy profesorami.

Jednak w kontekście świątyni, w której centrum stoją sakramenty (jak dwa drzewa pośrodku Ogrodu), różnice są absolutne. Mężczyzna zgrzeszy słuchając słów kobiety w kontekście liturgicznym, jak wynika z 1 Mj 3:17. Kobieta zgrzeszy, gdy z jakiegokolwiek powodu przejmie władzę nad sakramentami. (Może za wyjątkiem kościoła, który by powstał w więzieniu tylko dla kobiet.)

Sedno liturgii

Sakrament, szczególny posiłek, którym karmi nas Chrystus podczas nabożeństwa, jest tutaj sprawą kluczową. Według Biblii nabożeństwo w świątyni, czyli nabożeństwo w niebiosach, jest "weselną ucztą," której towarzyszą sakramenty. Kościoły protestanckie pomniejszają znaczenie Wieczerzy Pańskiej, obchodząc ją bardzo rzadko: raz w roku, raz na kwartał lub raz na miesiąc. Protestanckie nabożeństwo koncentrując się na kazaniu, jest jedynie uroczystą godziną biblijną. Z biblijnego punktu widzenia trudno spierać się, że kobiety nie mogą nadzorować takich nabożeństw czy nauczać w ich trakcie. Czemu bowiem kobiety nie mogą nauczać mężczyzn? Debora przecież nauczała. Jeśli istotą nabożeństwa jest posługa prorocka, a nie kapłańska, to nie ma dobrych przesłanek biblijnych, aby wykluczyć prorokinie z przewodniczenia nabożeństwu. Jeżeli sakramenty postrzega się jako zwykły dodatek do spotkania prorockiego, trudno znaleźć biblijny powód, by kobieta nie przewodniczyła także Wieczerzy Pańskiej.

Z takim sposobem myślenia protestanci nie są w stanie właściwie odczytać biblijnych faktów. Według Biblii sednem nabożeństwa zawsze są sakramenty, posiłek przymierza. Ten posiłek należy do domeny kapłańskiej, a nie prorockiej. Kiedy pojmiemy to, stanie się oczywiste, że tylko mężczyźni mogą przewodniczyć posiłkowi odnowienia przymierza.

W Ogrodzie posiłek stał w centrum uwagi. Adam pouczył Ewę, że nie wolno jeść z Drzewa Poznania. Oznacza to, że jego nauczanie było osadzone w kontekście sakramentów. W nabożeństwie ukierunkowanym na sakramenty kazanie nie jest czymś oderwanym od Stołu, lecz jest nauczaniem przy Stole. W innych okolicznościach kazanie stoi w centrum uwagi i ma charakter prorocki, lecz nie w tym przypadku. "Nabożeństwa" prorockie, skoncentrowane na kazaniu, nie odbywają się w "Ogrodzie," "Świątyni" czy w "miejscu świętym," lecz w innych, bardziej ogólnych lokalizacjach. Zresztą w Biblii spotkania, w których centrum stoi kazanie, mają miejsce zazwyczaj na rynku.

Rozdzielając nabożeństwo od sakramentu, protestanci mają trudności ze znalezieniem dobrego powodu, który by zabraniał kobietom nauczać na nabożeństwie. "Niech kobiety na zgromadzeniach milczą," mówi Paweł (1 Kor 14:34), ale co to znaczy? Czy chodzi o to, że kobietom nie wolno przyłączyć się do wspólnej modlitwy, mówić "amen," śpiewać hymny i psalmy? Oczywiście, że nie. Czy Paweł odrzuca starotestamentowe przykłady kobiet, które niekiedy nauczały mężczyzn w kwestiach biblijnych? Czy Nowe Przymierze czyni większe ograniczenia niż Stare?

Tylko, gdy uznamy, że nabożeństwo w "niebiosach" koncentruje się na sakramentach, ujrzymy właściwy kontekst pawłowych przykazań. Tylko w kontekście zgromadzenia Kościoła w celu spożywania Wieczerzy zasada kapłaństwa mężczyzn znajduje zastosowanie.

Kościół gromadzi się przy różnych okazjach. Zasada, którą omawiamy, znajduje zastosowanie tylko przy jednej z tych okazji, a mianowicie podczas nabożeństwa z sakramentami, które jest odnowieniem przymierza. Nie ma nic złego w tym, aby pozwolić misjonarce przemawiać podczas spotkania w niedzielny wieczór lub pani teolog nauczać przez jakiś czas w szkole biblijnej albo pozwolić, by kobiety wraz z mężczyznami modliły się na spotkaniach modlitewnych. Zasada męskiego zwierzchnictwa może oznaczać, że kobiety nie będą tak często nauczały jak mężczyźni, lecz tego absolutnie nie zabrania. Tylko w kontekście świątynnym zasada ta staje się absolutem.

Kapłaństwo mężczyzn w Biblii

Widać to dobrze w wielu biblijnych relacjach. Znajdujemy w nich prorokinie: Miriam (2 Mj 15:20), Deborę (Sdz 4-5), Chuldę (2 Krl 22:14nn.), Annę (Łk 2:36) oraz inne. Mamy też przykłady kobiet zarządzających krajem (Debora i Miriam – Mich 6:4). Jednak nigdzie nie znajdujemy przykładu kobiety kapłana.

Znajdujemy też przykłady kobiet służących w Namiocie Zgromadzenia (2 Mj 38:8; Sdz 11:40; 1 Sm 2:22), a możliwe że i pośród śpiewaków z rodu Lewiego (1 Krn 25:5-6 – werset 6 podnosi się prawdopodobnie tylko do dzieci Hemana; por. w. 2, w. 3 oraz ww. 4-6a). Nigdzie jednak nie znajdujemy kobiet-kapłanów.

Kapłanami zostawali wyłącznie mężczyźni i tylko oni wchodzili do nowego Ogrodu – nowego miejsca świętego w Namiocie Zgromadzenia i Świątyni. Tylko oni sprawowali pieczę nad posiłkami sakralnymi w tych miejscach. To oni byli głównymi nauczycielami w Izraelu jako "aniołowie Pana Zastępów" (Mal 2:7). Ograniczenie sprawowania liturgii, nauczania i udzielania sakramentów do mężczyzn jest zatem zgodne z nauką 1 Mj 2-3.

Rite Reasons, 86/ 2004. www.biblicalhorizons.com