Boże przymierze - Paweł Bartosik

Jedną z najważniejszych doktryn Bożego Słowa jest jego nauczanie na temat przymierza. W całej Biblii słowo „przymierze” (hebr. berit i gr. diatheke) pojawia ponad 300 razy. Kluczem do zrozumienia Pisma Św. i Bożego działania w historii jest zrozumienie natury i istoty przymierza. Przyjrzyjmy się więc bliżej kilku jego aspektom, które mają bardzo praktyczne przełożenie dla życia kościoła i zrozumienia natury Nowego Przymierza.

 

Przymierze jako więź

Bóg związał się z człowiekiem poprzez zawarcie z nim przymierza. Jest ono podstawą Bożego działania wobec człowieka. Działo się to zarówno w Startym jak i Nowym Testamencie. Przymierze jest więzią, którą Bóg zawarł, zainicjował z upadłymi, grzesznymi ludźmi. Zazwyczaj niesie ono ze sobą obustronne zobowiązania, zarówno po stronie Boga jako inicjatora Przymierza, (który zawsze pozostaje wierny), jak i po stronie człowieka. Wypełnianie warunków i zobowiązań przymierza niesie ze sobą Boże błogosławieństwo, zaś złamanie przymierza zsyła Boży gniew i przekleństwo (5 Mj 30, Hbr 10:29). Przynależność do Ludu Przymierza jest obiektywna. Tak jak w jasny i oczywisty sposób, poprzez znak obrzezania, można było oddzielić tych którzy znajdowali się w Starym Przymierzu od tych, którzy w nim nie byli, podobnie w Nowym Przymierzu mamy zewnętrzny znak chrztu udzielany jego członkom, oddzielający ich od będących poza Ludem Przymierza.

Bóg zobowiązał się honorować nasze działania i decyzje jeśli są podejmowane zgodnie z prawem. Przykładowo: nasz Pan patrzy na dwoje (legalnie) poślubionych ludzi jak na małżeństwo, ponieważ od momentu zaślubinmałżeństwem. Bez względu na to jakiego są wyznania i czy mieli szczere motywacje. Pewna rzeczywistość została zmieniona przez zewnętrzny akt (ceremonię) zaślubin przed urzędnikiem reprezentującym państwo (pracownikiem w urzędzie stanu cywilnego bądź duchownym w kościele). Podobnie poprzez chrzest dana osoba staje się obiektywnie członkiem kościoła, który jest Ciałem Chrystusa, filarem i podwaliną prawdy (1 Tm 3:15). W tym sensie chrzest jest jak ceremonia zaślubin. Jest publiczną deklaracją, znakiem i pieczęcią. Chrzest nie zapewnia nikomu wiary, ani zbawienia, podobnie jak ceremonia zaślubin nie zapewnia mężowi miłości wobec żony.

Chrzest jest znakiem, który oddziela grono tych którzy są pośród nas od tych którzy są poza społecznością kościoła. Jest to wydarzenie, które jest widziane i słyszane na niebie i na ziemi. Jezus powiedział: Zaprawdę powiadam wam: Cokolwiek byście związali na ziemi, będzie związane i w niebie; i cokolwiek byście rozwiązali na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie (Mt. 18:18). Poprzez widzialny znak chrztu dana osoba staje się członkiem Ludu Przymierza. Przynależność do Ludu Przymierza jest obiektywna i pociąga za sobą pewne konsekwencje. Każdy ochrzczony chrześcijanin ma odtąd pewne zobowiązania, prawa i jest rozpoznawany jako część danej społeczności (a nie jej ‘kibic’). Bóg traktuje poważnie nasze przyrzeczenia i zobowiązania. O wiele bardziej niż my sami: „Lepiej nie składać ślubów, niż nie wypełnić tego, co się ślubowało” (Kzn. 5:4). Być w Przymierzu oznacza być w przymierzowy sposób złączonym z Chrystusem jako część Jego kościoła. Odcięte gałązki były częścią drzewa oliwnego (Rzym 11), podobnie jak spalone latorośle były częścią krzewu winnego (Jn 15). Cały Lud Izraela był w przymierzu z Bogiem. Jednak nie wszyscy z nich wytrwali i weszli do ziemi Obiecanej. Nie wszyscy z nich mieli obrzezane serca. Podobnie jest z Ludem Nowego Przymierza. Większa chwała Nowego Przymierza nie implikuje faktu, że odtąd wszyscy w przymierzu (w kościele) są odrodzonymi ludźmi. Wciąż Lud Boży jest ostrzegany przed odejściem, zbłądzeniem i apostazją. Sąd Boży rozpoczyna się od Domu Bożego (kościoła) – mówi Piotr (1 P 4:17).

Bycie w przymierzu nie jest więc jedynie czymś formalnym i mało znaczącym. Tak naprawdę to nie mamy problemu aby się z tym zgodzić, gdy myślimy na przykładach chociażby adopcji, obywatelstwa, zatrudnienia w zakładzie pracy, małżeństwa, czy służby wojskowej. Każde z owych przymierzy (więzi), włączając w to również członkostwo w kościele zawiera w sobie cztery podstawowe rzeczy:

1.      Zmienia się status lub pozycja danej osoby. Otrzymujesz nowe imię (np. przy adopcji), tytuł (np. w wojsku), pozycję (np. w małżeństwie) lub stanowisko (np. w zakładzie pracy).

2.      To wydarzenie jest pieczętowane przez „ceremonię”, pewien zewnętrzny akt – przysięgę, ślubowanie, podpisanie dokumentu, lub sakrament (w przypadku członkostwa w kościele)

3.      Dzieje się to poprzez zauważalne, obiektywne, publiczne wydarzenie.

4.      Każde przymierze niesie ze sobą nowe przywileje i zobowiązania, których nie mieliśmy przed zewnętrznym i widzialnym poświadczeniem lub przysięgą.

 

Zarówno więc wejście jak i opuszczenie (zerwanie) przymierza jest obiektywną rzeczywistością. Wszystkich, którzy są w przymierzu powinniśmy traktować jak wiernych członków przymierza. Tych zaś, którzy występują przeciwko warunkom przymierza (podstawowy to żywa wiara widoczna w owocach) powinniśmy wzywać do upamiętania, nie zaś powątpiewać w autentyczność i szczerość ich wyznania (przysięgi, podpisu). Nie pomagamy ani takim ludziom, ani kościołowi poprzez podejrzewanie, że ich chrzest (ich przysięga, podpis) był nieszczery, a więc nieważny. Przeciwnie, kościół powinien bardzo poważnie traktować zobowiązania wiążące się z sakramentem chrztu. Ważność chrztu tak jak ważność podpisanego dokumentu nie jest zależna od stanu serca osoby chrzczonej. Dzieje się tak ponieważ aktywną stroną podczas udzielania sakramentów w kościele jest Bóg. To On nas chrzci w imię Ojca, Syna i Ducha Św. (nie chrzcimy się sami). On nas wszczepia w drzewo oliwne, Ciało Chrystusowe, którym jest kościół (1 Kor 12:13). Podważanie duchowej rzeczywistości wiążącej się z udzieleniem chrztu to podważanie działania samego Boga. Chrzest hipokryty jest tak samo ważny jak podpis hipokryty na umowie o pracę. Jego hipokryzja będzie powodem konsekwencji jakie wiążą się ze złamaniem złożonej przysięgi (chrztu lub podpisu). Pismo mówi, że Bóg poważnie traktuje nasze zobowiązania. Cokolwiek kościół zwiąże na ziemi, jest związane w niebie.

 

Przymierze a wybranie

Przymierze jest więc czymś widzialnym, sprawdzalnym i obiektywnym. Członkom przymierza można zrobić zdjęcie i ich policzyć. Warunkiem wejścia do Ludu Przymierza jest wiara, zaś znakiem udzielanym osobom w Nowym Przymierzu jest chrzest. Oczywiście, jako że nasze testy są niedoskonałe, zdarza się, że znak jest udzielany osobom, które owej wiary nie miały i nigdy nie będą miały. Takie osoby po jakimś czasie zazwyczaj odchodzą z kościoła (zostają z niego wykluczone). Okazują się być fałszywymi braćmi, psami, które wracają do swoich wymiocin i świniami, które ponownie tarzają się w błocie (2 P 2:22; 1 Jn 2:19). Niektórzy powiedzieliby, że taka osoba nigdy tak naprawdę w Przymierzu nie była. Przymierze, w podejściu owych chrześcijan, jest czymś niewidzialnym, niesprawdzalnym, są w nim tylko ci których Bóg wybrał ku zbawieniu przed założeniem świata. Przymierze staje się więc jedynie niepraktyczną konstrukcją teologiczną, gdyż ani nie wiemy kto jest w przymierzu, ani nie ma ono żadnych sankcji. Jest czymś niewidzialnym i niesprawdzalnym.

Mając takie podejście, nie możemy stwierdzić ani zapewniać nikogo, że jest w przymierzu z Bogiem ze względu na fakt, że nie znamy ludzkich serc. Idąc dalej, mówi się, że przymierze nie może być złamane przez żadnego z jego uczestników. Pismo jednakże naucza, że o ile odwieczne Boże wybranie jest bezwarunkowe i że wszyscy indywidualnie wybrani zostaną przez Boga zachowani od gniewu, to trwanie w Nowym Przymierzu (podobnie jak w Starym) jest warunkowe (warunkiem jest żywa wiara) i niesie ze sobą błogosławieństwa (dla tych którzy trwają wierze) i przekleństwa (dla tych którzy łamią warunki przymierza).

Zanim przyjrzymy się niektórym tekstom biblijnym mówiącym o realności odstępstwa i apostazji w Nowym Przymierzu, poczyńmy jedną krótką obserwację. Pan Jezus w Ew. Jana Jan 10:27-30 mówi, że żadna z owiec nie zostanie zgubiona, gdyż jest chronioną przez Pasterza: „Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną. I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej. Ojciec mój, który mi je dał, jest większy nad wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy.” Podobnie w Rzym 8:28-39 mamy powiedziane, że ci których Bóg przeznaczył, tych i uwielbi oraz, że nic nie jest w stanie wyrwać ich od miłości Chrystusa. Biblijna doktryna o wiecznym bezpieczeństwie wybranych (owiec) jest ogromną pociechą i błogosławionym pokrzepieniem. Podkreśla ona prawdę, że nasze wytrwanie jest Bożym dziełem, zaś zbawienie tych których Bóg wybrał jest pewne i skuteczne. Pamiętajmy jednak, że nie wszyscy uczestnicy Przymierza (będący w kościele) są tymi, których Bóg odwiecznie predestynował ku wytrwaniu i wiecznym zbawieniu. Stąd też mamy w Piśmie Św. zachętę do wytrwałości oraz realne ostrzeżenia przed odpadnięciem od Pana, którym przyjrzyjmy się bliżej.

 

Krzew winny i drzewo oliwne

Czy można odpaść od Pana? Najwyraźniej tak, jeśli przymierzową więź potraktujemy jako więź duchową i realnie istniejącą. Spójrzmy na Ew. Jana 15:1-7: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem. Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem; Trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną. Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam.”

Przez jakiś czas latorośle, które później zeschły były realnie częścią krzewu winnego, czerpiąc z niego soki. Były złączone z Chrystusem poprzez więź przymierza. Jezus nie naucza, że skoro latorośl przestała wydawać owoce – to nigdy ową latoroślą nie była! Raczej mówi o jej odcięciu i spaleniu. Te zaś, które wydają owoc są oczyszczane, by wydawały owoc jeszcze obfitszy. Obraz krzewu winnego i latorośli był obrazem poprzez który Bóg opisywał swoją więź z Ludem Starego Przymierza – Izraelem (Ps 80:8-16; Izaj 5:1-7; Jer 2:21), na który wylał swój gniew i osądził (w 70 r.). Jezus używa owej symboliki, aby opisać więź łączącą Go z Ludem Nowego Przymierza i wezwać uczniów do wytrwałości w wydawaniu owoców.

Podobny obraz mamy ukazany w Rzym 11:17-23: „Jeśli zaś niektóre z gałęzi zostały odłamane, a ty, będąc gałązką z dzikiego drzewa oliwnego, zostałeś na ich miejsce wszczepiony i stałeś się uczestnikiem korzenia i tłuszczu oliwnego, To nie wynoś się nad gałęzie; a jeśli się chełpisz, to pamiętaj, że nie ty dźwigasz korzeń, lecz korzeń ciebie. Powiesz tedy: Odłamane zostały gałęzie, abym ja był wszczepiony. Słusznie! Odłamane zostały z powodu niewiary, ty zaś trwasz dzięki wierze; wzbijaj się w pychę, ale się strzeż. Jeśli bowiem Bóg nie oszczędził gałęzi naturalnych, nie oszczędzi też ciebie. Zważ tedy na dobrotliwość i surowość Bożą - surowość dla tych, którzy upadli, a dobrotliwość Bożą względem ciebie, o ile wytrwasz w dobroci, bo inaczej i ty będziesz odcięty. Ale i oni, jeżeli nie będą trwali w niewierze, zostaną wszczepieni, gdyż Bóg ma moc wszczepić ich ponownie.”

Dzikie gałązki (poganie) wszczepione w drzewo oliwne (Boże przymierze) w miejsce naturalnych gałązek (niewierzących Żydów) również mogą zostać odcięte, podobnie jak naturalne gałęzie. Zauważmy, że mamy do czynienia z jednym drzewem (ciągłością jednego Przymierza łaski) i różnymi gałązkami, które są przyłączane lub odcinane od drzewa. Zauważmy również, że zarówno gałązki przyłączane jak i odcinane są prawdziwymi gałązkami (nie są nimi „na niby” lub „jakby”). Warunkiem trwania w drzewie (przymierzu) jest wiara: „(...) Odłamane zostały z powodu niewiary, ty zaś trwasz dzięki wierze (...)” - Rzym. 11:20. Trwanie w przymierzu jest więc warunkowe w przeciwieństwie do Bożego wybrania, które jest bezwarunkowe.

 

Realne ostrzeżenia przed realnym odejściem

Jak powiedzieliśmy wcześniej, bycie w Przymierzu niesie ze sobą pewne skutki i konsekwencje. Nie jest to jedynie pusta formalność. Panem i Głową Przymierza jest Chrystus, stąd Pismo uczy, że być wyłączonym z Przymierza (kościoła) to być odłączonym od Chrystusa. Jest tak dlatego, że Chrystus utożsamia się ze swoim kościołem: „Gdyż tak mówi Pan Zastępów, którego chwała mnie posłała, o narodach, które was złupiły, że kto was dotyka, dotyka źrenicy mojego oka.” (Zach. 2:12)

Pismo Św. kieruje do nas szereg ostrzeżeń przed odejściem, byciem odrzuconym i odpadnięciem od wiary. Przyjrzyjmy się kilku nowotestamentowym ostrzeżeniom:

 

2 Kor. 11:1-4

„Obyście umieli znieść odrobinę niedorzeczności z mojej strony. W samej też rzeczy znosicie. Zabiegam bowiem o was z gorliwością Bożą; albowiem zaręczyłem was z jednym mężem, aby stawić przed Chrystusem dziewicę czystą, Obawiam się jednak, ażeby, jak wąż chytrością swoją zwiódł Ewę, tak i myśli wasze nie zostały skażone i nie odwróciły się od szczerego oddania się Chrystusowi. Bo gdy przychodzi ktoś i zwiastuje innego Jezusa, którego myśmy nie zwiastowali, lub gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście, lub inną ewangelię, której nie przyjęliście, znosicie to z łatwością.”

 

Gal. 5:4

Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy w zakonie szukacie usprawiedliwienia; wypadliście z łaski”

 

Hebr. 3:12-14

„Baczcie, bracia, żeby nie było czasem w kimś z was złego niewierzącego serca, które by odpadło od Boga żywego, Ale napominajcie jedni drugich każdego dnia, dopóki trwa to, co się nazywa ''dzisiaj'', aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu. Staliśmy się bowiem współuczestnikami Chrystusa, jeśli tylko aż do końca zachowamy niewzruszenie ufność, jaką mieliśmy na początku.”

 

Hebr. 6:4-6

„Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych - którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego, i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz, cudownych mocy wieku przyszłego; Gdy odpadli, powtórnie odnowić i przywieść do pokuty, ponieważ oni sami ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na urągowisko.”

 

Hebr. 10:26-29

„Bo jeśli otrzymawszy poznanie prawdy, rozmyślnie grzeszymy, nie ma już dla nas ofiary za grzechy, Lecz tylko straszliwe oczekiwanie sądu i żar ognia, który strawi przeciwników, Kto łamie zakon Mojżesza, ponosi śmierć bez miłosierdzia na podstawie zeznania dwóch albo trzech świadków; O ile sroższej kary, sądzicie, godzien będzie ten, kto Syna Bożego podeptał i zbezcześcił krew przymierza, przez którą został uświęcony, i znieważył Ducha łaski!”

 

Hebr. 12:25

„Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba.”

 

Obj. 3:16

„A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich.”

 

1 Kor. 9:27

„Ale umartwiam ciało moje i ujarzmiam, bym przypadkiem, będąc zwiastunem dla innych, sam nie był odrzucony.”

 

1 Kor. 10:1-12

„A chcę, bracia, abyście dobrze wiedzieli, że ojcowie nasi wszyscy byli pod obłokiem i wszyscy przez morze przeszli, I wszyscy w Mojżesza ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu, I wszyscy ten sam pokarm duchowy jedli, I wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z duchowej skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus. Lecz większości z nich nie upodobał sobie Bóg; ciała ich bowiem zasłały pustynię. A to stało się dla nas wzorem, ostrzegającym nas, abyśmy złych rzeczy nie pożądali, jak tamci pożądali. Nie bądźcie też bałwochwalcami, jak niektórzy z nich; jak napisano: Usiadł lud, aby jeść i pić, i wstali, aby się bawić. Nie oddawajmy się też wszeteczeństwu, jak niektórzy z nich oddawali się wszeteczeństwu, i padło ich jednego dnia dwadzieścia trzy tysiące, Ani nie kuśmy Pana, jak niektórzy z nich kusili i od wężów poginęli, Ani nie szemrajcie, jak niektórzy z nich szemrali, i poginęli z ręki Niszczyciela.

A to wszystko na tamtych przyszło dla przykładu i jest napisane ku przestrodze dla nas, którzy znaleźliśmy się u kresu wieków. A tak, kto mniema, że stoi, niech baczy, aby nie upadł.”

 

Z różnych powodów, najczęściej chcąc obronić własne założenia, podkreślamy różnice między ludem Starego i Nowego Przymierza we fragmentach, w których Nowy Testament wskazuje na ich podobieństwo (!). Powyższe wersety nie rysują przed nami różnicy między możliwością złamania Starego Przymierza, a niemożliwością złamania Nowego. Raczej ostrzegają nas przed odejściem, odwróceniem się, złamaniem Nowego Przymierza posługując się m.in. przykładem „naszych ojców” (1 Kor 10:1). „Tak jak było z waszymi ojcami, którzy wszyscy zostali ochrzczeni w Mojżesza (obraz chrztu), wszyscy pili i jedli duchowy pokarm którym był sam Chrystus (obraz Wieczerzy), to jednak nie wszyscy weszli do Ziemi Obiecanej. Tak samo może być z nami” – ostrzega Apostoł Paweł. Nie można być odłączonym i odwrócić się od czegoś w czym się nigdy nie trwało. Widzimy więc, że ostrzeżenia przed odejściem są realne dla wszystkich uczestników przymierza.

Przed przyjściem Pana rozróżnienie na prawdziwych i fałszywych chrześcijan nie zawsze jest dostępne naszym zmysłom. Pismo uczy o ludziach którzy „wierzyli do czasu” (Łuk 8:13-14), „otrzymali poznanie prawdy” (Hbr 10:26), o hipokrytach (2P 2:22), fałszywych nauczycielach (2P 2:1) a nawet antychrystach jako o będących w kościele (1J 2:19) – którzy ostatecznie od owiec, prawdziwych chrześcijan oddzieleni będą dopiero przy sądzie (choć niektórzy, wskutek dyscypliny kościelnej, już wcześniej).

Badanie serc i rzeczy ukryte należą do Pana do nas zaś należy to, co Bóg zechciał przed nami odkryć i nam objawić: „To, co jest zakryte, należy do Pana, Boga naszego, a co jest jawne, do nas i do naszych synów po wieczne czasy, abyśmy wypełniali wszystkie słowa tego zakonu” (5 Moj. 29:28, zob. Izaj 55:9)

 

Apostaci – ci którzy odpadli od wiary

Przymierze jest rzeczywistością w której się poruszamy i która jest dla nas dostępna. Członkostwo w przymierzu jest czymś obiektywnym, podobnie jak małżeństwo. Różne myśli i uczucia mogą się pojawiać w umysłach lub sercach małżonków, podobnie jak w przypadku członków Przymierza – jednak chrzest (podobnie jak ceremonia zaślubin) zakomunikował nam, że odtąd dana osoba jest złączona z Panem Przymierza i zobligowana żyć dla chwały Głowy Kościoła. Więź między Bogiem, a Ludem w Przymierzu jest realna i publiczna (nie ukryta). Złamanie warunków przymierza (podobnie jak przysięgi małżeńskiej) niesie poważne duchowe konsekwencje. Taka osoba jest pod większym sądem niż ktoś kto nigdy w Przymierzu nie był (Hbr 10:29). Wszyscy, którzy są w Przymierzu – są częścią ciała Chrystusa i społeczności nabytej krwią Baranka (Dz 20:28).

 

Pismo Św. opisuje apostatów (tych którzy odpadli) jako:

-          tych, którzy posiadali Królestwo – Mat 21:42-45

-          otrzymali dary Ducha Św. (Mat 25:14nn – podobieństwo o talentach)

-          przyjęli słowo z radością (Mat 13:20) i wierzyli do czasu (Łuk 8:13)

-          są przymierzowo złączeni z Chrystusem jak latorośle z krzewem winnym (Jana 15)

-          karmili się duchowo Chrystusem (1 Kor 10:4-5)

-          byli poddani działaniu Ducha Św. (Hbr 6:4-6)

-          otrzymali poznanie prawdy (Hbr 10:26)

-          zostali uświęceni krwią Chrystusa (Hbr 10:29)

-          podeszli do niebiańskiego Jeruzalem (Hbr 12:11), zostali „pokropieni” krwią Chrystusa (Hbr 12:24-25)

-          zostali oczyszczeni z dawniejszych grzechów (2 P 1:9)

-          zostali odkupieni przez Pana (2 P 2:1)

-          poznali Pana i wyzwolili się z brudów świata (2 P 2:20)

-          poznali drogę sprawiedliwości (2 P 2:21)

 

Stare i Nowe Przymierze

Kościół nowotestamentowy jest przedłużeniem, kontynuacją kościoła starotestamentowego. Stary Testament wielokrotnie określa Izrael mianem „zboru Pańskiego” (2 Mj 17:1; 3 Mj 8:4; 4 Mj 15:25; Joz 9:18; Sdz 20:1; 1 Krl 8:5) – podobnie jak kościół nowotestamentowy (Mt 18:17; Dz 5:11; Rzym 16:5; 1 Kor 14:4). Dlatego, pomimo większej chwały i większych błogosławieństw w Nowym Przymierzu, nie zmienił się wzór jeśli chodzi członkostwo w społeczności Bożego Ludu. Nic na ten temat nie czytamy w Nowym Testamencie, a przecież powinniśmy, jeśli Bożym zamiarem było usunięcie i odłączenie ze społeczności Jego Ludu np. dzieci (jak możemy często usłyszeć).

Czytamy natomiast o zmianie znaku wejścia do przymierza. W Starym Testamencie było to obrzezanie, zaś w Nowym mamy chrzest. W Starym Przymierzu byli członkowie, którzy mimo iż otrzymali „znak usprawiedliwienia z wiary” (Rzym 4:11) okazali się być „niewiernymi synami”, Izraelitami jedynie fizycznie i zewnętrznie. Bóg nawoływał ich do szczerej wiary, gdyż nie zadowalała Go zewnętrzna religijność. Obrzezanie ciała bez obrzezania serca było czymś w czym Bóg nie miał upodobania.

Widzimy więc, że Stare Przymierze było przymierzem duchowym, a wymogiem trwania w nim była żywa wiara. Nie wystarczyło jedynie skrupulatne przestrzeganie przepisów i składanie ofiar. Bóg przestrzegał przed zewnętrzną pobożnością, zapowiadał sąd wobec tych którzy obrzezali ciało, a których serca wciąż nie były obrzezane. (Jer 9:25-26). W Księdze Amosa Bóg oznajmia, że brzydzi się świętami i ofiarami składanymi przez Izrael, gdyż ich serce odeszło od Pana (Am 5:21-27). Wymagania przymierza (w Nowym Przymierzu) nie zmieniły się. Bogu wciąż zależy na naszym oddaniu, naszej gorliwości i zmienionym sercu, a nie zewnętrznych pozorach pobożności.

 

Nie wszyscy w Izraelu są Izraelem

Bycie w przymierzu nie daje automatycznie życia wiecznego. Z pewnością ci, którzy nie są zrodzeni na nowo przez Ducha Św., usprawiedliwieni krwią Chrystusa, nie ujrzą żywota, mimo iż zewnętrznie (może do czasu) byli nie do odróżnienia od tych, których serca zostały prawdziwie obrzezane. „Nie wszyscy którzy są w Izraelu są Izraelem” (Rzym 9:6b) i „Albowiem nie ten jest Żydem, który jest nim na zewnątrz, i nie to jest obrzezanie, które jest widoczne na ciele. Ale ten jest Żydem, który jest nim wewnętrznie, i to jest obrzezanie, które jest obrzezaniem serca, w duchu, a nie według litery; taki ma chwałę nie u ludzi, lecz u Boga (Rzym. 2:28-29). Nie wszyscy, którzy publicznie wzywają imienia Pana i czynią cuda w Jego imieniu, którzy zostali ochrzczeni i biorą udział w Wieczerzy Pańskiej, znajdą się w niebie (Mat 7:21-23 , 1 Kor 10:1-13). To była i jest zasada zarówno w Starym jak i w Nowym Przymierzu.

 

Chrzest a wejście do przymierza

Chrzest (w imię Trójjedynego Boga.) jest znakiem, który udziela człowiekowi Bóg poprzez pastora (księdza). Jest obiektywnym działaniem Boga, nie człowieka. Chrzest w imię Trójjedynego Boga „naznacza” chrzczonego imieniem Trójcy i odtąd spoczywa na nim zobowiązanie życia zgodnie z tym kim jest (uczniem Chrystusa), żyć na chwałę Trójcy. Chrzest pieczętuje fakt, że osoba chrzczona obiektywnie znajduje się w przymierzu będąc częścią zboru, który Bóg nazywa Ciałem Chrystusa (Rzym 12:5; 1 Kor 11:29; 1 Kor 12:27; Ef 5:30).

Chrzest nie zradza, ani nie gwarantuje zbawienia. Nie jest magicznym sposobem do otrzymania życia wiecznego. Ochrzczony chrześcijanin po jakimś czasie może stwierdzać, a nawet publicznie ogłaszać nieważność własnego chrztu, tak samo jak może (jako członek kościoła) zaprzeczyć swojej przynależności do Przymierza – jednakże my jako wierny Lud musimy z powagą traktować zarówno jego chrzest jak i zobowiązania przymierza. Taki człowiek, w świetle Pisma jest, używając terminu z języka angielskiego - „covenant breaker”, czyli apostatą (fałszywym bratem), który zbezcześcił krew przymierza, przez którą był uświęcony i odwrócił się od drogi prawdy (Hbr 10:29). Taka osoba powinna zostać ekskomunikowana (wyłączona) ze społeczności „świętych” i wzywana do nawrócenia. Warunkiem powrotu do społeczności Ludu Bożego jest upamiętanie takiej osoby. Nie potrzebuje ona ponownego chrztu. Biblia uczy o jednym chrzcie (Ef 4:5). Z tego względu to nie bycie odrodzonym decyduje o ważności chrztu. Inaczej nie mielibyśmy pewności co do ważności chrztu kogokolwiek. W podobny sposób to nie bycie odrodzonym decydowało o ważności obrzezania w Starym Przymierzu. Był to obiektywny fakt, którego skutki można było zobaczyć na ciele.

Zarówno obrzezanie jak i chrzest wskazywały na tą samą duchową rzeczywistość (obrzezanie serca, oczyszczenie z grzechów). Ich ważność była obiektywna i zawsze wiązała się z pewnymi konsekwencjami (większym sądem dla hipokrytów i odstępców, oraz błogosławieństwem dla trwających w wierze).

Dopóki wobec członka kościoła, który swoim życiem zaprzecza temu co zakomunikował nam jego chrzest, nie została zastosowania dyscyplina i wykluczenie, taka osoba wciąż pozostaje członkiem Ludu Przymierza i za taką powinna być uważana. Dopóki nie nastąpił rozwód – mąż cudzołożnik wciąż pozostaje mężem.