Strofowanie - James B. Jordan

"Zaledwie Samuel spojrzał na Saula, Pan wyjawił mu: To jest ten mąż, o którym ci mówiłem, że będzie panował nad moim ludem". I Samuela 9,17

Wiele tłumaczeń Biblii oddaje powyższe słowa właśnie w ten sposób: "Będzie panował nad moim ludem". Nie jest to jednak dosłowne tłumaczenie, gdyż hebrajskie słowo 'atsar znaczy: hamować, powstrzymywać, a nie: panować, rządzić.

Saul był pierwszym ustanowionym przez Boga królem w Izraelu. Samuel był prorokiem, który ogłosił ludowi decyzję Boga. I Samuela 9,17 wnosi bardzo ważny wkład do zrozumienia roli króla, władcy w Bożym Królestwie. Krótko mówiąc, władca ma być "hamulcowym". Celem niniejszego artykułu jest omówienie pojęcia władcy jako tego, który ma strofować lud i powstrzymywać go od czynienia zła, oraz praktycznych implikacji, jakie z tego wynikają.

Wiele razy słowo "powstrzymywać" użyte jest w odniesieniu do zamkniętego łona (1Mj. 16,2; 20,18; Iz. 66,9). Bóg powstrzymuje deszcz (5Mj. 11,17; 1Krl. 8,35; 2Krn. 6,26; 7,13; Job 12,15). Bóg powstrzymuje również zarazę, prowadząc do jej zakończenia (4Mj. 16,48-50; 25,8; 2Sm. 24,21-25; Ps. 106,30). Konkordancja podaje także inne miejsca, gdzie występuje słowo 'atsar. Przykłady użycia tego słowa wskazują na jego znaczenie, które zawsze odnosi się do wstrzymania lub powstrzymania czegoś/kogoś.

Zadanie króla, by powstrzymywać lud, wskazuje na skłonność ludu do schodzenia na manowce. Nieświadomy grzech, o którym mowa w III Mojżeszowej 4, należałoby raczej nazwać grzechem zbłądzenia. Hebrajskie słowo użyte na jego określenie to bishgagah, pochodzące od rdzenia shagag/shagah, co znaczy: zbłądzić, zwieść. Nieumyślny grzech to grzech zejścia na manowce. (Patrz: C. Van Dam, "The Meaning of Bishgagah", w: Riemer Faber, "Unity in Diversity...", Hamilton 1989).

Biblia uczy, że człowiek jest obciążony mniejszą winą, jeśli zbłądził dlatego, że żadna władza go nie ostrzegła ani nie powstrzymała. Pierwszym tego przykładem jest Ewa. Adam był odpowiedzialny za powstrzymanie jej od grzechu, lecz nic nie uczynił, kiedy wąż rozpoczął pogawędkę z jego żoną. Adam milcząco stał obok i nie zrobił nic, by nie dopuścić do spożycia przez nią zakazanego owocu. Jego grzech był świadomy i uczyniony z premedytacją – chciał zobaczyć, co stanie się z Ewą, kiedy zje owoc. Dlatego ciąży na nim większa wina niż na niej.

Kiedy poznajemy mojżeszowy system ofiarniczy (3Mj. 4,2; 22; 27; 5,15; 18), zauważamy, jak ważne było rozróżnienie na grzech z premedytacją i grzech zbłądzenia. Nie było żadnej ofiary za grzech z premedytacją, jednak III Mojżeszowa 6,1-7 (patrz też: Hbr. 5,20nn) przewiduje zmianę kwalifikacji grzechu na grzech zbłądzenia pod warunkiem publicznego wyznania winy i zadośćuczynienia. Tylko wtedy można było złożyć ofiarę za grzech.

Również w II Mojżeszowej 32, gdzie opisana jest historia Złotego Cielca, widzimy, że jednym z zadań przywódców było powstrzymywanie ludu przez błądzeniem: "A gdy Mojżesz widział, że ten lud jest rozwydrzony, gdyż Aaron dopuścił do tego rozwydrzenia ku pośmiewisku wobec ich przeciwników..." Słowo para' przetłumaczone jako "rozwydrzenie" znaczy dosłownie: odkryć, obnażyć. W innych fragmentach użyte jest w odniesieniu do odkrywania głowy (3 Mj. 10,6; 13,45; 21,10; 4 Mj. 5,18), a także odrzucania, tj. gardzenia mądrością (Prz. 1,25; 8,33; 13,18; 15,32). Znajdujemy je również w II Mojżeszowej 5,4, gdzie faraon oskarża Mojżesza i Aarona o odrywanie ludzi od ich obowiązków.

Władca ma za zadanie chronić ludzi przed głupimi skłonnościami i tym samym przed gniewem Boga. Aaron tego nie dopilnował. Pozwolił, by ludzie weszli mu na głowę. Popuścił cugli i pozwolił ludziom chodzić "nago" i bez celu. II Kronik mówi to samo o królu Achazie: "Doprowadził Judę do rozkładu".

Mojżesz, inaczej niż Aaron, zawsze strofował lud. Zgrzeszył tylko w Meriba, kiedy nie pohamował własnego gniewu (4 Mj. 20,10-12). Przywódca powinien być w stanie pohamować nie tylko innych, ale i siebie.

W I Samuela 3,13 czytamy, że synowie Heliego znieważyli Boga, jednak Heli ich nie strofował. Występuje tu hebrajskie słowo kahah, które znaczy: ściemniać. Z 2 i 3 wiersza tego rozdziału dowiadujemy się, że w tym czasie oczy Heliego zaczęły słabnąć (dosł. ściemniać się), "lecz lampa Pana jeszcze nie zgasła". Oko jest w Biblii narządem sądu. Wiemy to choćby z I Mojżeszowej 1, gdzie czytamy, że Bóg po każdym dniu stwarzania świata, spoglądał na swe dzieło, by je ocenić. Oczy Mojżesza nie osłabły, gdyż słusznie i sprawiedliwie sądził Izrael. Inaczej było z Helim, a także z Izaakiem (patrz 1 Mj. 27,1).

Dlaczego w I Samuela 3,13 użyte jest słowo "ściemniać" na opisanie zachowania Heliego wobec jego synów? Wygląda na to, że Heli nie patrzył z dezaprobatą na Chofniego i Pinechasa. Nie karcił ich wzrokiem ani nie marszczył brwi. Możemy stąd wywnioskować, że jednym ze sposobów strofowania ludu jest spoglądanie z dezaprobatą na jego poczynania.

(Czasownik kahah jest pokrewny z czasownikiem kahan, który znaczy: służyć jako kapłan, oraz z kohen, co znaczy: kapłan. Dlatego w I Samuela 2-3 mamy do czynienia z grą słów. Synowie Heliego byli złymi kohen, ponieważ Heli ich nie kahah. Oczy Heliego kahah, ponieważ Heli jako arcy-kohen nie kahah swoich synów. Być może chodzi również o to, że zadaniem kapłana jest spoglądanie z dezaprobatą na grzech i używanie swoich oczu do karcenia ludzkich grzechów.)

Również Samuel nie strofował swoich synów. W I Samuela 8 czytamy, że synowie Samuela nie chodzili jego drogami (w. 3-5), co znaczy, że zeszli na manowce. Ta historia jest bezpośrednim kontekstem powołania Saula na króla, którego zadaniem było strofowanie ludu. Jak czytamy, już samo żądanie ustanowienia króla było grzeszne. Księga Sędziów 17-21 daje wyraźnie do zrozumienia, że królem Izraela był Jahwe, a Jego pastorzy (Lewici) mieli za zadanie czynić panowanie Jahwe widzialnym i obecnym w umysłach i sercach ludu. Gdyby Kościół wywiązał się ze swego zadania, wtedy i sędziowie mogliby wywiązać się ze swego. Kiedy jednak Lewici zawiedli, wtedy praktycznie zabrakło króla w Izraelu, a lud zszedł na manowce i każdy czynił to, co mu się podobało (Sdz. 21,25).

Właściwą reakcją na zaniedbania Samuela byłaby prośba o ustanowienie nowych sędziów i odnowienie służby Bożej w kraju. (Pamiętajmy, że Namiot Zgromadzenia został zdemontowany już w poprzednim pokoleniu.) Zamiast tego lud prosił o powołanie do życia władzy centralnej, która by dzierżyła władzę sądowniczą i dysponowała armią.

Myślę, że I Samuela 8 uczy tego, co podpowiada nam zdrowy rozsądek i cała Biblia – kiedy ludzie nie poskramiają własnych temperamentów, kiedy Kościół nie strofuje ludzi przez wierne głoszenie Słowa i dyscyplinę, wtedy Bóg ustanawia centralną władzę, by pohamować grzeszne dążenia podwładnych. Ale nawet w tym Bóg okazał swą wielkoduszność, dając Izraelowi najlepszego z kandydatów, Saula ben Kisza.

Początkowo Saul dobrze wywiązywał się z obowiązków. Strofował tych spośród swoich popleczników, którzy żądali odwetu na ludziach, którzy nie poparli kandydatury Saula (1 Sm. 11,12-13). Później jednak nastąpiły trzy upadki Saula (rozdz. 13-15). W rozdziale 13 lud odstępuje od Saula, który jako król mógł powstrzymać go i zachęcić do poczekania na Samuela. Zamiast tego uzurpuje sobie prawo do złożenia ofiary. Skutek był taki, że lud jeszcze bardziej się rozpierzchł.

W rozdziale 14 Saul składa głupi ślub, z powodu którego lud nie może się posilić w walce, czego skutkiem było spożycie rzeczy zakazanych przez Prawo (w. 32). Później co prawda Saul napomniał lud (w. 34), ale szkoda już została wyrządzona.

W rozdziale 15 Saul nie powstrzymał ludu przed zagarnięciem łupów w wojnie z Amalekitami, a kiedy stanął przed nim Samuel, Saul zrzucił winę na lud w ten sam sposób, jak Adam obwiniał Ewą za swój grzech. Skutkiem tego upadku Saul stracił królestwo.

Dawid we właściwy sposób strofował lud. Popełnił jednak poważne błędy w obrębie własnej rodziny. Nie strofował Joaba, swego kuzyna, ani swych synów. Powtórzył więc błąd Heliego i Samuela.

W I Królewskiej czytamy o Adoniaszu, synu Dawida, że "ojciec nigdy go nie karcił, mówiąc: Dlaczego tak postępujesz?" Ponieważ ojciec nigdy go nie strofował, Adoniasz był człowiekiem nieopanowanym, a jego niepohamowane ambicje sprowadziły nań śmierć. Co więcej, Dawid nie strofował także innych synów. Amnon naśladował ojca, kiedy posiadł Tamar, a kiedy Dawid nic w związku z tym nie zrobił, Absalom zabił Amnona (2 Sm. 11-13).

Implikacje

Zobaczyliśmy, że jednym z głównych zadań władcy jest strofowanie niesfornego ludu przy pomocy danych mu środków. Władza cywilna nosi w tym celu miecz. Kościół ma prawo ekskomuniki. Rodzice zaś mają rózgę. Ci, którym dano te narzędzia, by przy ich pomocy strofowali powierzone im osoby, lecz tego nie czynią, stają się współwinni grzechów popełnionych z powodu ich zaniedbań. Z powyższego można wyciągnąć kilka wniosków.

Po pierwsze, mamy skłonność do schodzenia na manowce, jeśli czujemy się bezkarni. Ludzie, którzy pozostają poza Kościołem, znajdują się na drodze prowadzącej do herezji i zniszczenia. To dotyczy zarówno teologów, jak i pozostałych. Szczególnie dzisiaj widzimy wielu chrześcijan, którzy odmawiają znalezienia się pod autorytetem jakiegokolwiek kościoła. Tacy ludzie zazwyczaj głoszą coraz dziwniejsze nauki i coraz bardziej oddalają się od Królestwa. Niestety dotyczy to również niektórych znanych i popularnych kaznodziejów i nauczycieli. Tacy ludzie nie przyjmują żadnego napomnienia. Biblia wyraźnie przestrzega: caveat emptor, niech kupujący ma się na baczności. Nie całe nauczanie takich błędnych rycerzy jest fałszywe, jednak mają oni skłonność do przechodzenia na coraz bardziej nieortodoksyjne pozycje.

Po drugie, jednym z głównych błędów władzy jest zaniedbanie strofowania podwładnych. Wiele rządów nie czyni nic w tej sprawie, a rezultatem są coraz większe tabuny zbłąkanych owiec, o czym świadczą choćby statystyki policyjne. Rodzice zmęczeni używaniem rózgi, próbują raczej usprawiedliwiać swoje dzieci. Podobnie starsi w Kościele boją się dyscyplinować błądzących i tych, którzy zwodzą innych na manowce. Pismo jednak jasno wypowiada się o konsekwencjach takiego zachowania.

Po trzecie, Biblia uczy, że każdy kto przejmuje władzę, prędzej niż później zostaje poddany próbie. Adam i Aaron zostali poddani próbie zaraz po objęciu urzędu, zaś Saul po dwóch latach. Bóg sprawia, że dzieci doprowadzają rodziców do białej gorączki, by w ten sposób ich wypróbować. Rodzice muszą nie tylko dać sobie radę ze smutkiem, jaki sprawiają im dzieci, ale również z przykrościami ze strony innych rodziców, którzy nie wierzą w rózgę. Bóg jednak oczekuje, że dochowamy Mu wierności, ufając Jego słowom.

Podobnie Bóg doświadcza starszych w Kościele. Bywa, że próby przychodzą jedna po drugiej. Sprawa staje się jeszcze trudniejsza, kiedy na horyzoncie pojawiają się "teologowie", którzy nienawidzą kościelnej dyscypliny i twierdzą, że każda próba strofowania członków kościoła jest przejawem braku miłości. W takich sytuacjach starsi powinni pamiętać np. o historii opisanej w IV Mojżeszowej 16.

Po czwarte, władca powinien powstrzymywać lud od czynienia tego, co Biblia zakazuje, nie zaś zmuszać lud do czynienia tego, co on uważa za właściwe. Np. rodzice powinni powstrzymać dzieci od chodzenia i ewentualnego poślubienia osób spoza Kościoła. Co jednak nie znaczy, że rodzice mają aranżować śluby dzieci, gdyż nie wydaje mi się, żeby Biblia gdziekolwiek przyznawała im takie prawo. Oczywiście, nie wyklucza to ogólnie pojętego swatania, o ile pozwoli się dzieciom na podjęcie ostatecznej decyzji. Podobnie, rodzice mogą zachęcać dziecko do podjęcia określonych studiów lub pracy, nie mogą go jednak do tego zmuszać.

To samo dotyczy Kościoła. Przejawem tyranii jest aranżowanie ślubów przez starszych lub żądanie od członków kościoła, by podjęli określoną pracę bądź służbę lub przenieśli się do jakiegoś miasta bądź kraju. Nie jest jednak przejawem tyranii napominanie z powodu grzechu ani, gdy to konieczne, ekskomunikowanie kogoś z powodu upartego trwania w buncie.

Po piąte, kiedy Bóg daje ludowi lub kościołowi złych przywódców, pozbawia ich w ten sposób strofowania i hamulców dla grzechu. Może być nawet tak, że źli przywódcy zaczną ograniczać słuszne działania sprawiedliwych. Według Biblii w takiej sytuacji wina ludu jest mniejsza, niemniej jednak nie znika całkowicie. Ludzie są winni grzechu błądzenia, gdyż ich przywódcy nie strofowali ich należycie. Przykładem tego jest aborcja. Nie możemy traktować osoby dokonujące aborcji jak morderców, gdyż osoby takie winne są grzechu błądzenia, a wina spoczywa głównie na władzach, które zamiast sprzeciwić się aborcji przez odpowiednią edukację i ustawy chroniące prawo nienarodzonych dzieci, tolerują czy wręcz zachęcają do aborcji.

Kiedy postępujemy według Bożego Słowa, Bóg daje nam dobrych przywódców, którzy ustanawiają sprawiedliwe prawa i nie folgują przestępcom; którzy nazywają aborcję przestępstwem i odpowiednio karzą tych, którzy jej dokonują. W takich okolicznościach mamy prawo nazwać aborcję morderstwem.

Po szóste, Bóg dał prawo strofowania określonym osobom, które piastują określony urząd w rodzinie, Kościele i państwie. Jeśli ci ludzie nie wywiązują się ze swego zadania, wtedy Bóg ich w tym wyręcza. Dzieje się tak szczególnie w okresie łaski, ponieważ Chrystus jest Królem świata i dlatego jedną z Jego prerogatyw jest powstrzymywanie zła. Chrystus strofuje złych, dopuszczając do rozprzestrzenienia się wśród nich AIDS. Powierzył władzę ludziom, którzy twierdzą, że profilaktyka jest najlepszym lekarstwem na AIDS. Ale jak można wierzyć w takie bzdury? Bóg wydał ich na pastwę ich własnej głupoty. Z naszej strony musimy namawiać ich, by promowali wstrzemięźliwość seksualną, nawet jeśli ignorują nas i przyczyniają się do rozprzestrzeniania się AIDS oraz innych chorób wenerycznych przez swoje programy edukacji seksualnej. W ten sposób Bóg zniszczył już wielu Kananejczyków, tworząc tym samym przestrzeń życiową dla swego ludu.

Podobnie Chrystus powstrzymuje agresję ludzi zepsutych przez to, że dopuszcza by zabijali swoje potomstwo. Jeśli w ciągu 20 lat od roku 1973 dokonano w USA 30 milionów aborcji, to znaczy, że w bezbożnych rodzinach narodziło się 30 milionów mniej dzieci. Co więcej, wiele kobiet cierpi na bezpłodność na skutek dokonanej aborcji. Tak czy inaczej oznacza to pomniejszenie i osłabienie liczby i siły pogan żyjących wśród nas. Można powiedzieć, że Bóg w ten sposób sterylizuje Kananejczyków. Naszym zadaniem jest wzywanie władz do zmiany obowiązującego prawa, do pohamowania błądzących, by zaprzestali niszczenia swoich dzieci. Lecz jeśli nas nie posłuchają, nie dziwmy się, kiedy prędzej czy później znikną z powierzchni Ziemi.

W końcu, jeśli chcemy, by w naszym kraju Bóg ustanowił sprawiedliwych władców, którzy będą należycie strofować lud i powstrzymywać agresję bezprawia, musimy postępować według Bożego Słowa. Ponieważ nie dzierżymy władzy politycznej, nie możemy chwytać za miecz. Nie powinniśmy też szukać ratunku u ludzi, jak uczy nas tego I Samuela 8. Raczej musimy wołać do Boga, by zaprowadził dyscyplinę w Kościele, bo dopiero potem może się pojawić dyscyplina w rodzinie i państwie. W odpowiedzi na modlitwę posłusznego Kościoła, Bóg powierzy również władzę w państwie ludziom, którzy będą nas należycie strofować.

Artykuł ukazał się w Biblical Horizons nr 44. www.biblicalhorizons.com