Pomódl się o mnie czyli o modlitwie wstawienniczej - Paweł Bartosik

Powiedziano i napisano już wiele rzeczy na temat modlitwy. Jest to chyba taka sfera naszego życia, gdzie potrafimy intelektualnie zgodzić się, że „modlitwa jest ważna, trzeba się modlić" ale z praktyką różnie to u nas bywa. W niniejszym artykule chciałbym omówić tylko jeden, ale jakże ważny aspekt modlitwy - modlitwę wstawienniczą za innych ludzi.

Czy zastanawialiśmy się kiedyś nad tym, że być może nasze duchowe zdrowie może być osłabione z powodu braku naszej modlitwy? Czy pomyśleliśmy kiedyś, że pewne rzeczy w naszym życiu nie dzieją się z powodu braku modlitwy innych ludzi? Lub, że inni nie potrafią przejść przez pewne przeszkody z powodu naszego zaniedbania modlitwy wstawienniczej?

Dlaczego potrzebujemy modlitwy wstawienniczej?

Ponieważ potrzebujemy polegania na Bogu. Modlitwa wstawiennicza do Boga jest wyrazem naszego zaufania Jemu, wyrazem naszej bezsilności i słabości. Jest również wyrazem wdzięczności za Boże działanie w życiu danej osoby, lub osób. Kiedy zaniedbujemy modlitwę, to nie różnimy się w praktyce od ludzi niewierzących, którzy nadziei na realizację pragnień pokładają w sile własnych rąk, możliwościach własnego rozumu lub ślepemu trafowi. Kiedy się nie modlimy, to tak jakbyśmy siedzieli na krześle materialisty, który wierzy w bezosobowe prawa natury i przypadek.

Drugi powód na to, że potrzebujemy modlitwy wstawienniczej jest taki, że istnieje diabeł. Musimy być świadomi boju jaki toczy się w sferze duchowej, w „okręgach niebieskich", stąd nie chcemy pozostawiać osób ani wydarzeń ich „naturalnemu pędowi". Mimo iż czasami chcemy mieć „urlop" od walki w modlitwie o naszych bliskich, to jednak Szatan nie śpi i będzie działał nieustannie „jak lew ryczący szukając kogo by pochłonąć" (1P5:8). Oto dlaczego potrzebujemy modlitwy o siebie nawzajem.

Kolejną rzeczą, która uświadamia nam palącą potrzebę modlitwy wstawienniczej jest osłabienie w doktrynie i praktyce wielu chrześcijańskich zborów. W Dziejach Apostolskich 6:1-7 mamy przykład Apostołów, którzy przy nadmiarze potrzeb wczesnego kościoła, nie powiedzieli: „Nie możemy teraz się modlić. Jak załatwimy sprawy przy stołach i znajdziemy chwilę czasu, wstawimy się za wami w modlitwie. Najpierw jednak czekają obowiązki." Ich priorytetem była służba Słowa i modlitwa. Skądinąd ważnymi sprawami administracyjnymi powinni zająć się inni, napełnieni Duchem Bożym ludzie – zwani diakonami.

Cała ta sytuacja pokazuje nam powagę i wartość modlitwy o innych. Skoro apostołowie uważali modlitwę za sprawę kluczową w ich służbie – jakże my moglibyśmy jej nie doceniać i spychać na dalszy plan? Kiedy przeczytamy listy Ap. Pawła przekonamy się, że prawie w każdym z nich jest wzmianka o modlitwach jakie apostoł toczy za kościoły i wierzących. W wielu spośród tych listów sam prosi o modlitwy wierzących. Czy podobnie my traktujemy modlitwę?

Trzy aspekty modlitwy wstawienniczej

Dziękczynienie za innych

Kiedy Paweł wspomina o swoich modlitwach za kościół i wierzących, to pisze, że dziękuje za nich Bogu. „Nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich." Efezjan 1:16 (zob. też 1 Tes 1:2; 2:13). Widzimy więc, że Paweł nie tylko się modli ale , że czyni to wytrwale. Nieustannie dziękował za zbory do których pisał.

Zauważmy, że Paweł często rozpoczynał listy od wdzięczności za ludzi do których kierował swoje słowa. Nawet, gdy w dalszym ciągu tych listów prostuje pewne problemy – nie pozwala jednak by one wysunęły się na pierwszy plan i przesłaniały mu wdzięczność za Boże działanie w życiu ludzi wierzących.

Lekcja dla nas z tego wydaje się oczywista: Czy kiedy myślimy o swoim zborze, o swoich braciach i siostrach, to rozpoczynasz od wdzięczności za ich wzrost i zachętę jaką od nich otrzymujemy? A może nasza pierwsza myśl jest taka: „Mój zbór ma mnóstwo problemów, ludzie mają problemy z grzechem plotkowania, z pychą, ze zniechęcaniem – trzeba się o nich pomodlić, bo powinni się zmienić." Owszem, powinniśmy prosić o innych, ale pytanie które powinniśmy sobie zadać brzmi: czy nasze serce przepełnione jest wdzięcznością za innych i czy dostrzegamy Boże działanie w życiu wierzących? Czy potrafimy dostrzec, docenić ich postępy, pozytywne zmiany i dziękować Bogu za nich? Czy może jesteśmy zainteresowany wyłącznie sobą i swoim wzrostem, a innych wspominamy w modlitwie tylko gdy widzimy problemy w ich życiu.

Pamiętamy historię o uzdrowieniu dziesięciu trędowatych z których tylko jeden przyszedł by podziękować Jezusowi. Pytanie Jezusa („A gdzie jest dziewięciu?" – Łuk 17:17) wyraża jego zdziwienie z powodu braku wdzięczności pozostałych. Czy nie zapominamy o wdzięczności za nasz zbór, grupę domową w której jesteśmy, starszych zboru, pracę, brata czy siostrę, którzy są źródłem naszych trosk, inne zbory Boże w naszym mieście itp.

Paweł jednak nie modli się wyłącznie o zbory, ale również o pojedyncze osoby („Dziękuję Bogu mojemu zawsze ilekroć wspominam ciebie w modlitwach moich" Filemona 1:4). My może czasami byśmy powiedzieli: „Mam na głowie tyle spraw do zrobienia, czy nawet spraw do modlitwy, że lepiej ogólnie się pomodlić: 'Dziękuję Ci Boże za wszystkich ze zboru'." Samo w sobie nie jest to czymś niewłaściwym, jednakże zauważmy, że Paweł oprócz modlitw za grupę wierzących modli się i dziękuje Bogu imiennie, chociażby za Filemona (Fil 1:4). Czy i my dziękujemy Bogu za osoby nam bliskie przez które otrzymujemy błogosławieństwo?

Warto zauważyć, że Paweł jest też konkretny. Dziękuje za jego wiarę i miłość do świętych (w.5) . My staramy się być bardziej konkretni w prośbach niż w dziękczynieniu. Wtedy gdy coś potrzebujemy niż gdy za coś dziękujemy. Czy więc dziękujemy np. za: lidera, który błogosławił nas przez zrobienie budującego studium; za zespół, który prowadził nas w śpiewie; za siostry, które przygotowały posiłek; starszych zboru, którzy modlą się o nas; za brata, który służy przy nagłośnieniu; za siostrę która sprząta kaplicę itp. ...

Wstawiennictwo za innych

Drugi rodzaj tekstów to prośby wstawiennicze.

Mało jest w Biblii wersetów bardziej poruszających nasze serca od tego z Hbr 7:25: „Dlatego też może zbawić tych, którzy do niego przystępują do Boga, bo żyje zawsze, aby się wstawiać za nimi." Czy zastanawialiśmy się kiedyś co robi teraz Jezus? Nasza pewność na zbawienie wynika nie tylko z faktu, że On umarł na nasze winy, lecz także z tego, że On w tej chwili wstawia się za nami i będzie to robił „na zawsze". Modlitwa do Ojca jest tym, co Chrystus czyni obecnie. „Ten przecież wstawia się za nami" Rzym 8:34b. Jezus już na ziemi modlił się o swój kościół: „A nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy przez ich słowo uwierzą we mnie." (Jan 17:20). W Arcykapłańskiej modlitwie nasz Pan nie modli się za wszystkich ludzi którzy kiedykolwiek będą żyli na ziemi (w.9), ale za tych, których dał Mu Ojciec. On w chwili obecnej króluje nad światem i wstawia się na nami. Czy więc dostrzegamy wagę i wartość modlitwy wstawienniczej? Czy moglibyśmy ją zbagatelizować, skoro nasz Pan wstawia się za swoim ludem u swego Ojca?

W liście do Kolosan Paweł wspomina o Epafrasie, który modli się o wierzących w Kolosach (Kol 4:12). Gdyby to nie miało znaczenia, to czy Paweł wspomniałby o tym fakcie? Paweł mówi, że Epafras nie tylko modli się, ale „bój toczy", walczy za nich w modlitwach, jest wytrwały.

O co jeszcze mamy się modlić? W księdze Jeremiasza 29:7 Bóg mówi do Izraela: „A starajcie się o pomyślność miasta do którego skazałem was na wygnanie i módlcie się za nie do Pana, bo od jego pomyślności zależy wasza pomyślność!". Czy modlisz się o swoje miasto? Czy może pozostawiasz sprawy swojemu biegowi, lub biernie pozwalasz, by bezbożni ludzie mieli wpływ na jego życie?

Lubimy narzekać na nasze społeczeństwo: „Oh, jest strasznie. Jest tyle zła i przemocy. Nie chcę by tak było w Gdańsku, w Polsce." Jeśli nie chcesz, czy więc modlisz się do Boga o nasz kraj, o jego przywódców i przełożonych (1 Tym 2:1)? Czy prosimy o to, by Jego wola działa się „jako w niebie tak i na ziemi", czy może mówimy: „To i tak nie ma znaczenia teraz, bo na sądzie całe to zło zostanie zniszczone."

Modlimy się o wierzących, modlimy się o władze. Dobrze. Jezus jednak mówi, że to nie wystarczy. Że błogosławić tym którzy nam błogosławią jest łatwo. To potrafią czynić też niewierzący. Ale czy modlisz się o nieprzyjaciół, o tych, którzy ci złorzeczą, a nawet wyrządzają zło i prześladują (Mateusza 5:44)? Nic w słowach Jezusa nie wskazuje, że jest to jedynie aluzja lub sugestia.

Ap. Paweł modlitwom wstawienniczym zawdzięcza powodzenie: jest pewny swego uwolnienia z więzienia z którego pisze do Filipian list właśnie dzięki Duchowi Św. i modlitwom wierzących (Flp 1:19 ). Ma nadzieję na spotkanie z Filemonem dzięki modlitwom wierzących (Fil 1:22).

Może sami mielibyśmy pokusę by w takiej sytuacji powiedzieć: „Ot, akurat stało się, przypadek lub zbieg okoliczności. W jednym na pięć przypadków się udało, a wy już mówicie, że to Bóg sprawił." Paweł nie przejmowałby się takimi opiniami, on po prostu wie, że to sprawia Bóg i owo działanie odczuwa. Zdarza się, że ktoś mówi, że zdał egzamin dzięki Bożemu wsparciu o które poprosił w modlitwie. Niewierzący człowiek zazwyczaj na to odpowiada: „Jaki Bóg? Jaka modlitwa? Po prostu się nauczyłeś!" Zakłada on, że nie ma Boga, więc jak ktokolwiek może odpowiadać na modlitwy... Czasami wówczas zastanawiamy się: „Czy stało się to dzięki modlitwom, czy też i tak to by się zdarzyło nawet gdybym się nie modlił?"

Nie wydaje się aby Apostoł Paweł, miał nadnaturalną wiedzę od Boga, że dana sprawa powiodła się dzięki modlitwom wstawienniczym, a inna i tak by się zakończyła pomyślnie bez modlitwy. On zdaje się dostrzegać, że wszelkie rzeczy o które się modlimy i potem dzieją się – stają się takimi dzięki temu, że Bóg wysłuchuje modlitw. Co by było gdybyśmy się nie modlili? Odpowiedź brzmi: nie wiemy. Nie wiemy czy byśmy zdali egzamin, lub znaleźli pracę - nie modląc się. Ale że stało się to gdy trwaliśmy w modlitwie, Bóg chce byśmy dziękowali Mu za wysłuchane modlitwy. Bóg używa naszych modlitw, by realizować swoje odwieczne zamiary. Modlitwa wstawiennicza jest narzędziem w Jego rękach i pewne rzeczy nie dojdą do skutku, jeśli nie będziemy się o nie modlili. Jakub potwierdza że nasza modlitwa wiele może (Jak 5:16). Nie jest więc bez znaczenia czy się modlimy czy nie.

Nasze prośby o modlitwę wyrażone wobec wierzących

W wielu listach Ap. Paweł prosił o modlitwę wstawienniczą swoich adresatów. I nie są to wyjątki. „(...) abyście wespół ze mną walczyli w modlitwach, zanoszonych za mnie do Boga." (Rzymian 15:30b), „Bracia, Módlcie się za nas." (1 Tes 5:25), „Na ostatek, bracia, módlcie się za nas, aby Słowo Pańskie się i rozsławiało wszędzie, podobnie jak i u was." (2 Tes 3:1), „A módlcie się zarazem i za nas (...)" (Kol 4:3-4)

Wnioski z tych wersetów dla nas są oczywiste: Ile razy modliliśmy się za kogoś, kto prosił nas o modlitwę? Czy braliśmy poważnie tą prośbę? Czy potraktowaliśmy to jako pożegnanie? Czy zdarzyła się sytuacja, że ktoś powiedział nam: „Pomódl się o mnie, proszę." A my odpowiedzieliśmy: „Pomodlę się o Ciebie", traktując własne słowa jako: „Cześć do zobaczenia". Ale potem wróciliśmy do domu i nic się nie działo. Zapomnieliśmy o naszej obietnicy, ponieważ lekko potraktowaliśmy prośbę o modlitwę. Moja sugestia jest więc taka: Jeśli komuś obiecujemy, że się pomodlimy, to pomódlmy się o tą osobę naprawdę. Bądźmy słowni. Niech nasze „Tak" znaczy „Tak" (2 Kor 1:17-18)

Kolejna ważna rzecz: trwajmy w modlitwie. Nie zbywajmy prośby o modlitwę odklepaniem regułki po której będziemy mieli czyste sumienie bo się akurat pomodliliśmy. A po godzinie nawet nie będziemy pamiętali o co się wstawialiśmy, bo nie włożyliśmy w modlitwę naszego serca. Walczmy w modlitwie!

Kolejny wniosek z próśb Pawła o modlitwę: Kiedy sami prosiliśmy kogoś o wstawiennictwo we własnej intencji? Czy może uważamy siebie za takich gigantów wiary, że nie potrzebujemy by inni modlili się o nas? Może myślimy, że modlitwy potrzebują ci, co są zniechęceni, słabi, mają poważne problemy w życiu... My takich nie mamy. A z tymi co mamy, poradzimy sobie jakoś sami. Taka postawa wynika z braku wiary z skuteczność modlitw do Boga, a także z braku przekonania, że nasze życie jest ukryte całkowicie w Bożych rękach. Skoro Apostoł Paweł, który jest przykładem oddania Bogu, potrzebował modlitw innych wierzących – tym bardziej my ich potrzebujemy. On nie uważał siebie za tak duchowego i mocnego, by stwierdzić, że potrzebuje modlitwy. Co więcej: nie wstydził się. My czasami wstydzimy się i myślimy, że skoro mamy kogoś prosić o modlitwę, to znaczy, że sami sobie nie umiemy w danej sprawie poradzić. Więc po co mamy się przyznawać do jakieś słabości, własnych ograniczeń? Co pomyślą inni? Że jesteśmy słabymi chrześcijanami lub marnymi liderami? Myślimy czasami, że prośba o modlitwę to akt desperacji. Kiedy już sami nie znajdujemy rozwiązania, wówczas poprosimy o modlitwę. Tylko czy to będzie prośba wyrażona z wiarą, skoro wcześniej nie widzieliśmy potrzeby prosić o modlitwę w tej sprawie? Tak jak ktoś powiedział: „Ja nie się nie muszę modlić przed posiłkiem bo moja mama świetnie gotuje". Czy myślimy, że tylko desperaci proszą o modlitwę? Jeśli nie czujesz, że sam jej potrzebujesz, prawdopodobnie straciłeś kontakt z Bogiem i nie doceniasz powagi modlitwy.

Zastosowanie

Kiedy słyszę świadectwa osób wierzących, to mam wrażenie, że niewiele osób nawróciło się bez wstawiennictwa innych wierzących, którzy walczyli o nich w modlitwach.

Pomyślmy, ile osób modliło się o nas (lub mogło się modlić, bo niekoniecznie wiemy o nich), kiedy stawialiśmy pierwsze kroki wiary. Niech to zachęci nas do modlitwy o naszych bliskich, gdyż być może jesteś jedyną osobą wierzącą, która może modlić się za nich do Boga.

Warto, przykładowo, zrobić sobie listę modlitewną która pomoże nam trwać w modlitwie o różne osoby lub zbory. Wraz z żoną mamy plan tygodnia modlitwy i codziennie staramy się modlić się o poszczególne osoby z naszej listy modlitewnej (np. w poniedziałek - o wierzących z Gdańska, wtorek - o wierzących spoza Gdańska, środa - o młodzież, czwartek – o bliskich i rodzinę, piątek – o niewierzących przyjaciół itp.). To pozwala trwać regularnie w modlitwie.

Niektórzy chrześcijanie rezygnują z modlitwy o innych bo nie widzą szybkich rezultatów. Potrzebujemy wytrwałości i cierpliwości w modlitwie. Dzielmy się swoimi prośbami modlitewnymi z innymi braćmi i siostrami, ze zborem, na grupie biblijnej itp. Przykładowo, w naszym zborze jest tablica ogłoszeń, gdzie można powiesić kartkę z prośbą o modlitwę, jest „Gazetka Zborowa" poprzez którą możesz poinformować zbór o pilnej sprawie do modlitwy... Nie bagatelizujmy tych możliwości. Dostrzegajmy Boże działanie w życiu innych ludzi i dziękujmy za nich Bogu. Dziękujmy również za błogosławieństwa które przez nich otrzymujemy. Nie bądźmy tak skupieni na sobie że przestaniemy dostrzegać duchowych korzyści z obecności innych wierzących w naszym życiu.

Pamiętajmy o sobie nawzajem w modlitwach, gdyż nasz Zbawiciel pamięta w modlitwach o nas (jego owcach). On jest dla nas wzorem do naśladowania, więc idźmy w Jego ślady, modląc się za naszych braci i siostry.