Umiłowanie Aslana - umiłowanie Boga - Bogumił Jarmulak

Podczas lektury Opowieści z Narnii C. S. Lewisa zauważamy, że tym, co spaja je wszystkie, jest osoba Aslana. Wszyscy mieszkańcy Narnii kochają Aslana. Z kolei złe postacie poznajemy po tym, że są mu niechętne czy wręcz nienawidzą go. Zawsze chodzi o Aslana. Linię podziału nie wyznacza jakiś zbiór abstrakcyjnych zasad. Dobro i zło jest określone przez relacje. Podstawowe pytanie dotyczy Aslana – lubisz go czy nie? Jeśli tak, jeśli kochasz go i jesteś wobec niego lojalny, to znaczy, że jesteś osobą dobrą i można ci zaufać. Jeśli zaś nie, to niezależnie od twoich zapewnień, jesteś sobą niegodną zaufania. Zatem wszystko sprowadza się do pytania, co wiąże cię, lub dzieli, z Aslanem. Ponadto dobro i zło określone są przez to, jaki jest Aslan, przez jego cechy i postępowanie.

Jest taka scena w Księciu Kaspianie, kiedy Łucja musi zdecydować, co zrobić. Wtedy w nocnej wizji ukazał się jej Aslan. Później powiedziała innym dzieciom, że wystarczyło jej spojrzeć na twarz Aslana, by wiedzieć, czego od nich chce. Tu dochodzimy do kolejnej rzeczy, która jest bardzo wyraźna w Narnii, chodzi mianowicie o to, że wszystko sprowadza się do osobistej odpowiedzi, reakcji na pojawienie się Aslana. Skoro Aslan jest linią podziału, to nic dziwnego, że najlepiej można poznać osobę po tym, jak reaguje na Aslana. Nie chodzi tylko o to, jak ktoś reaguje na osobiste spotkanie z Aslanem, ale jak reaguje wtedy, gdy ktoś na przykład wspomni o Aslanie. Z wszystkiego, czego możemy się z Narnii nauczyć, to jest chyba najważniejsze, ponieważ jest prawdziwe również w naszym świecie. Również w naszym świecie często słyszymy, że dobro i zło określone jest przez zgodność lub jej brak z jakimiś zasadami, wartościami, które, zdawać by się mogło, istnieją same przez się – są samoistne. Moralność sprowadza się w ten sposób do posłuszeństwa prawu, nie zaś do więzi z Chrystusem.

Skąd jednak wiemy, po której jesteśmy stronie? Jakiego rodzaju pytania stawia Edmund, zanim został odmieniony przez spotkanie z Aslanem? Skąd wiemy, kto ma rację? Skąd wiemy, że racja jest po stronie faunów, a królowa jest nikczemna? Edmund stwierdza, że tak na pewno to nie wiemy niczego ani o faunach, ani o królowej. Edmund zachowuje się jak współczesny naukowiec. Ta czwórka dzieci znalazła się w świecie, o którym nic nie wiedzą. Edmund domaga się więc dowodów. Na jakiej podstawie twierdzicie, że fauny są dobre, a królowa zła? Jesteście tu zaledwie kilka minut, a już wydajecie wyroki? Potrzebne są wnikliwe badania i obserwacje. Przy innej okazji Łucja stwierdza: Myślę, że to dobry bóbr. Ale skąd to możemy wiedzieć? Pyta od razu Edmund. Oczywiście Edmund wie, że kłamie, że nie ma racji. Jest złym chłopcem. Ale ukrywa swą złość pod maską neutralności. Również w naszym świecie jeśli ktoś udaje osobę bezstronną, neutralną, to często czyni tak tylko dlatego, żeby ukryć swe prawdziwe oblicze i zamiary. Edmund wciąż wątpi i kwestionuje.

W Podróży Wędrowca do Świtu spotykamy Justusa. Nie lubi on Narnii ani niczego, co narnijskie. Nie podobały mu się narnijskie okręty, nawet kiedy ich jeszcze nie zobaczył na własne oczy. Wystarczyło, że wiedział, iż coś pochodzi z Narnii, i już tego nie cierpiał. Kiedy jednak słyszy o Kalormenie, od razu stwierdza: O, to jest właśnie to. To mój dom. To moja kultura. Podobnie w Siostrzeńcu czarodzieja – co wuj Andrzej myśli o głosie Aslana? Nie podoba mu się on. Czytamy, że gdyby mógł uciec od tego głosu, wciskając się do szczurzej nory, to bez wahania by to uczynił. Nie chodziło przy tym nawet o to, co Aslan mówił, ale o sam dźwięk jego głosu. A co tak bardzo nie podobało się wujowi w głosie Aslana? To ten moment, w którym Aslan śpiewa, a w odpowiedzi powstaje cała Narnia. Aslan stwarza Narnię swoim śpiewem. Jak czytamy, wuj Andrzej nie lubił pieśni Aslana, gdyż zmuszała go do myślenia o sprawach i rzeczach, o których nie chciał myśleć. Budziła w nim uczucia, których nie chciał odczuwać. Zobaczcie więc – obraz Aslana, imię Aslana, głos Aslana – w tych, którzy są grzeszni, budzą odczucia lub myśli, od których chcą jak najdalej uciec. Ludzie grzeszni uciekają od dobra, gdy go nienawidzą. Dobrzy ludzi lgną do dobra i po tym można ich poznać.

W Lwie, czarownicy i starej szafie czytamy, jak pan Bóbr powtarza wieści, które zasłyszał. Mówi, że Aslan przybywa do Narnii. Już niedługa da o sobie znać. Wtedy Edmund, gdy tylko usłyszał imię Aslana, poczuł jakiś lęk. Wystarczyło, że Bóbr powiedział: "Aslan". "Na dźwięk imienia Aslan każdemu z dzieci coś drgnęło w sercu. Edmund (który był zdrajcą) odczuł falę tajemniczego lęku. Piotr stał się nagle wyjątkowo dzielny i żądny przygód. Zuzanna poczuła się tak, jakby ją ogarnął jakiś cudowny zapach albo zachwycająca melodia. A uczucie, które przeniknęło Łucję, przypominało nastrój, w jakim ktoś budzi się rano i zdaje sobie sprawę, że jest pierwszy dzień wakacji albo początek lata". A w jaki sposób reaguje Czarownica na imię Aslana? Czytamy o tym dalej w Lwie, czarownicy i starej szafie: "To nie jest odwilż – powiedział karzeł, nagle zatrzymując się. – To wiosna. Co teraz zrobimy? Twoja zima została zniweczona, mówię ci! To robota Aslana. – Jeżeli któryś z was jeszcze raz wymówi to imię – wycedziła przez zęby Czarownica – to go zabiję bez ostrzeżenia". Jeszcze raz widzimy, jak źli ludzie nie cierpią niczego, co przypomina im o Aslanie.

Działa to oczywiście również w drugą stronę. W Siostrzeńcu czarodzieja w jaki sposób Pola reaguje na Charn? Pola, która jest bardzo przyzwoitą dziewczynką, od razu stwierdza: Nie podoba mi się tu. Od razu wie, że to miejsce jest złe. A jak reaguje dorożkarz na pieśń stworzenia Aslana? "Mój Boże, czyż to nie piękne? Chyba bym przez całe życie był lepszym człowiekiem, gdybym wiedział, że są na świecie takie rzeczy!" Dorożkarz okazuje się być dobrym człowiekiem, gdyż pociąga go śpiew Aslana, podczas gdy złe postacie nie mogą go znieść.

W Ostatniej bitwie czytamy o końcu Narnii. Wszystkie stworzenia żyjąc w Narnii muszą przejść przez drzwi stajni. Do tej pory czytaliśmy o różnych postaciach, które w taki lub inny sposób natknęły się na Aslana i w taki lub inny sposób zareagowały na to spotkanie. Te wszystkie spotkania i reakcje są obrazami tego, w jaki sposób zareagujemy na spotkanie z Aslanem na końcu świata. Jak odpowiemy na Sąd Ostateczny. "A potem wszyscy ujrzeli tysiące par rozjarzonych oczu. I w końcu wystrzeliły w cieniu drzew pędząc w górę zbocza jak w biegu o życie tysiące, miliony stworzeń wszystkich rodzajów: mówiące zwierzęta, karły, satyry, fauny, olbrzymy, Kalormeńczycy, mieszkańcu Archenlandii, jednonogi i nieziemskie stworzenia z dalekich wysp lub nieznanych krajów zachodu. I wszyscy biegli ku otwartym Drzwiom na szczycie wzgórza, gdzie stał Aslan". Ostatniego dnia historii Narnii każdy musi przyjść i spotkać się z Aslanem.

Przy spotkaniu z Aslanem mamy do wyboru – pójść tą drogą lub tamtą. Co zatem się stało, kiedy te tłumy przyszły do Drzwi? "Stworzenia nadbiegły, a ich oczy lśniły coraz jaśniej i jaśniej, gdy zbliżały się do stojących opodal gwiazd. A kiedy podbiegły do Aslana, coś się w nich zmieniło, a ściślej mówiąc, w każdym zaszła jedna z dwu zmian. Wszystkie spojrzały mu prosto w oczy; nie sądzę, by mogły tego nie zrobić. Lecz u jednych wyraz twarzy zmienił się nagle okropnie: pojawiły się nienawiść i przerażenie. Trwało to ułamek sekundy i nagle przestały być mówiącymi zwierzętami – stały się zwykłymi zwierzętami. I wszystkie zwierzęta, które spojrzały na Aslana w ten sposób, zboczyły w prawo, czyli na lewo od niego, i zniknęły w jego wielkim czarnym cieniu. Dzieci już nigdy ich nie zobaczyły. Natomiast inne stworzenia spojrzały w twarz Aslana z miłością, choć niektóre z lękiem. I te wszystkie przeszły przez Drzwi, gromadząc się w tłumie po jego prawicy".

Znów wszystko sprowadza się do stosunku do Aslana – albo go kochasz i będziesz z nim na wieki, albo go nienawidzisz. Zobaczcie, jak Lewis to przedstawia. Nie opisuje sądu, w którym sędzia pyta się: Jak się nazywasz? Kowalski. A potem sekretarz szuka w księgach i czyta, co dobrego, a co złego uczynił Kowalski w swoim życiu. Wszystko sprowadza się do jednego: Czy kochasz Jezusa? Zaraz potem Runwid, centaur, woła: "W dal i wzwyż!" O co mu chodzi? Chodzi o poznanie Aslana, o głębszą i pełniejszą znajomość Aslana. Oto wizja wieczności. Im bardziej poznajesz Aslana, tym większą miłością doń pałasz.

A teraz przypomnijcie sobie pytanie pytania Edmunda: Skąd wiemy, że Czarownica jest zła? Skąd wiemy, że bóbr jest dobry? Skąd Piotr wiedział, że może zaufać drozdowi? Ponieważ znał odpowiednie opowiadania, w których drozdy zawszy były pozytywnymi postaciami. Podobnie jest tutaj. Kiedy ktoś cię zapyta, skąd wiesz, po której jesteś stronie, to jak odpowiemy na to pytanie? Nie poprzez wielkie filozoficzne dociekania, ale przez to, co kochasz, przez to, komu jesteś wierny, komu służysz. Czy kochasz Jezusa? Czy kochasz Jego Królestwo? Czy kochasz Jego lud? Jeśli tak, to pójdź na tę stronę. A jeśli nie, to pójdź na drugą stronę. I są to jedyne drogi, którymi możemy pójść. Lewis przedstawia tym samym bardzo biblijny pogląd na to, w jaki sposób zdobywamy poznanie i wiedzę.

W którymś momencie w Koniu i jego chłopcu Szasta poczuł obok siebie czyjąś obecność. Kim jesteś? Zapytał. I znów Lewis wskazuje na znaczenie tego spotkania. Szasta musi spotkać Aslana. "Kim jesteś – zapytał Szasta. Sobą – odpowiedział głos, tak głęboko i nisko, że ziemia zadrżała, i znowu: Sobą – głośno, wyraźnie i pogodnie; i potem po raz trzeci: Sobą – szeptem tak cichym, że prawie go nie było słychać, a jednak zdawał się napływać ze wszystkich stron, jakby zaszumiały nim liście na wszystkich drzewach". Sobą, sobą, sobą. Trzy razy. To, oczywiście, jasne nawiązanie do Trójcy. I znów, w jaki sposób Szasta zareagował w tym momencie? "Szasta już się nie bał, że głos należy do czegoś, co może go zjeść, albo że jest to głos jakiegoś upiora. Zadrżał, ale był to zupełnie nowy, inny rodzaj drżenia. Poczuł dziwną radość". Szasta jest przerażony, ale i szczęśliwy jednocześnie. To dziwne spotkanie, dziwne odczucie: przerażony i radosny jednocześnie. A kiedy mgła się uniosła Szasta zobaczył Lwa: "Nikt nigdy nie widział czegoś bardziej strasznego i wspaniałego zarazem". Aslan budzi jednocześnie trwogę i zachwyt, jest straszny i piękny zarazem. To też tłumaczy, dlatego ludzie, kiedy spotykają Aslana, obierają jedną albo drugą drogę. Jedni widzą tylko to, co wzbudza trwogę, a nie dostrzegają piękna i uciekają od Aslana. Ci zaś, którzy pociągnięci są przez jego piękno, zbliżają się do niego mimo trwogi. Zbliżają się do tego, który jest Wielkim Lwem, synem władcy zza morza, Królem nad wszystkimi królami Narnii.

Bri, mówiący koń, który towarzyszy Szaście, spędził dużo czasu w Kalormenie i z początku nie jest pewien, co o tym wszystkim myśleć, co myśleć o Aslanie. Kiedy został zapytany, kim jest Aslan, odpowiada, że wszyscy Narnijczycy przysięgają na jego imię. Ale czy Aslan jest lwem? A Bri na to: Nie, nie, oczywiście, że nie. Jak więc Bri tłumaczy to, że Narnijczycy przysięgają na imię Aslana lub czynią coś w imię Aslana, lwa, skoro nie jest lwem. Bri udziela odpowiedzi, której nie powstydziłby się najlepszy z liberalnych teologów. "Kiedy nazywają go lwem, to mają na myśli tylko to, że jest silny jak lew. Lub, dla naszych wrogów oczywiście, groźny jak lew. Ale nierozsądnie byłoby myśleć, że w rzeczywistości jest lwem. Byłoby to wręcz wielkim nietaktem, brakiem szacunku. Twierdzenie, że jest lwem, oznaczałoby, że ma cztery łapy, grzywę i wąsy". Później, kiedy Bri spotkał Aslana, Aslan mówi mu: "Nie waż się nie mieć odwagi. Jestem prawdziwym zwierzęciem". To oczywiście afirmacja inkarnacji. Innymi słowy, to potwierdzenie tego, że prawdziwy Bóg prawdziwie stał się prawdziwym człowiekiem – jednym z nas. Aslan jest prawdziwym zwierzęciem, a nie tylko filozoficznym pojęciem.

Znamienne jest to, że Aslan wciąż nas zaskakuje. Nie zawsze postępuje tak, jak byśmy się tego spodziewali. Nasze wyobrażenie o nim wciąż musi być korygowane na podstawie tego, co Aslan czyni. To ważne, jeśli na prawdę chcemy wiedzieć, jaki jest Bóg, a nie zadowalać się jedynie wyobrażeniami o Nim. W Siostrzeńcu czarodzieja czytamy o tym, jak Aslan odniósł się do Digory'ego. Aslan zwraca się do niego słowami: "Mój synu, mój synu, wiem, zawiedzione nadzieje rodzą wielki ból. W tym kraju tylko ty i ja o tym wiemy. Bądźmy dla siebie dobrzy". Czy dziwi was to ostatnie stwierdzenie: Bądźmy dla siebie dobrzy? Musimy przy tym pamiętać, że do tej pory Digory zdążył uczynić już wiele złego. Z jego winy znalazł się z wujem Andrzejem i czarownicą w tym dopiero co stworzonym świecie. I właśnie do niego podchodzi Aslan i mówi: Coś nas łączy, mamy coś wspólnego. Obaj i tylko my w tym świecie wiemy, czym jest smutek i ból. Dlatego bądźmy dla siebie dobrzy. To powinno nas zdziwić. Dlaczego? Bo nie koniecznie spodziewalibyśmy się tak bliskiego i osobistego spotkania z Bogiem. Bóg jest wielki, cały wszechświat w Jego dłoni, dlaczego miałby więc dbać o to, co się ze mną dzieje? A jednak Pismo mówi, że Bóg troszczy się nawet o wróble i ilość włosów na naszej głowie. Czy zatem możesz wyobrazić sobie spotkanie z Jezusem, który mówi ci: Bądźmy dla siebie dobrzy? Jak by to brzmiał w twoich uszach?

Musimy pamiętać o tym, że Aslan jest straszny i piękny zarazem, wielki i bliski, potężny i łagodny. Jedno nie wyklucza drugiego, ale uzupełnia. Po zmartwychwstaniu Aslana, kiedy Łucja i Zuzanna wlazły mu na grzbiet, a on zabrał je na przejażdżkę, "Łucja nie bardzo wiedziała, czy to zabawa z piorunem, czy zabawa z rozkosznym kotem". Czy próbowaliście kiedyś pogodzić piorun z kotem? Zmieszać jeden z drugim i uczynić z nich jedną rzecz? Co by z tego wyszło? A jednak Łucja potrzebowała obu tych porównań, aby wyrazić, czym była zabawa z Aslanem. Czy Aslan jest dziki? Oczywiście, że jest. Nie jest lwem oswojonym. Czy jest groźny? "Groźny? – powtórzył pan Bóbr. – Nie słyszałaś, co powiedziała moja żona? Oczywiście, że jest groźny. Ale jest dobry. Powiedziałem wam, że on jest królem". Co to wszystko mówi o Aslania? Groźny, dziki, piorun, kotek, łagodny, dobry. I to wszystko w jednej osobie.

Pismo mówi, że kiedy przebywamy z Jezusem, stajemy się coraz bardziej do niego podobnie. Psalm 115 stwierdza, że ci, którzy czczą fałszywych bogów, upodabniają się do nich. Podobnie jest z czcicielami prawdziwego Boga. Stajemy się tacy, jak bogowie, którym służymy. Kalormeńczycy, którzy czczą Tasza, stają się coraz bardziej okrutni, całkiem jak Tasz. Ci zaś, którzy służą Aslanowi, stają się coraz bardziej podobni do niego.

W Podróży Wędrowca do światu czytamy, co sprawiło, że Łucja stała się piękną kobietą. W domu to Zuzanna uchodziła za piękność. Łucja miała raczej przeciętną urodę. W którymś jednak momencie natyka się na zaklęcie, które mogłoby uczynić ją prawdziwą pięknością, odmienić jej powierzchowność. Łucja jest kuszona, by skorzystać z tego zaklęcia, a jednak opiera się tej pokusie. I dobrze. Później spotyka Aslana i kiedy patrzy na niego, jej twarz się zmienia i pięknieje. A jednak Łucja tego nie wie. Dlaczego? Bo patrzy na Aslana, a nie na księgę z zaklęciami, w której ujrzała, jak by wyglądała po wypowiedzeniu zaklęcia. Łucja staje się piękna, ponieważ wpatruje się w Aslana, ponieważ interesuje się Aslanem. To spotkanie z Aslanem uczyniło ją piękniejszą. Przy innej okazji spotkanie z Aslanem uczyniło ją odważną. Znów wszystko rozstrzyga się przy spotkaniu z Aslanem. Znów chodzi o mój stosunek do Jezusa. Jak to działa? Aslan daje to, co posiada. Dzieli się tym, co ma. A co chroni przez złymi decyzjami, przed popadnięciem w pychę lub zakłamanie? Znów jest o widok Aslana, spojrzenie w jego twarz.

W Koniu i jego chłopcu oprócz Bri spotykamy jeszcze jednego konia o imieniu Hwin. W pewnym momencie Hwin wyznaje: "Wolałabym, byś ty mnie zjadł, niż żeby kto inny mnie karmił". Na co Aslan odpowiada: "Twoja radość będzie pełna". To dobre podsumowanie naszych rozważań. W relacji z Aslanem chodzi bowiem o całkowite poddanie się mu – bez zawahań, bez zahamowań i bez zastrzeżeń.

Co to znaczy? Jeśli w ostateczności chodzi o stosunek do Aslana, jeśli wszystko inne określone jest przez stosunek do Lwa, to znaczy, że każde kłamstwo, jakiekolwiek kłamstwo, jest kłamstwem o Aslanie. Każda krzywda, wyrządzona najmniejszemu ze stworzeń, jest krzywdą wyrządzoną Aslanowi. Każde zaniedbanie, choćby najmniejsze, jest zaniedbaniem obowiązków wobec Aslana.

Lewis nie chce, byśmy pozostali w niepewności. Jak Aslan wpisuje się w nasz świat? Czy w naszym świecie możemy spotkać Aslana? "Tak", mówi Aslan, "ale pod innym imieniem. Musisz nauczyć się, jak mnie rozpoznawać pod tym imieniem. Abyś, poznawszy mnie tu odrobinę, poznał mnie tam tym lepiej". O to właśnie chodzi Lewisowi. Nie chce mieszać dzieciom w głowach bajkami o gadających zwierzakach. Nie chodzi też o to, byśmy stwierdzili: O, fajnie by było, gdyby Jezus był taki jak Aslan. A skoro nie jest, to wolałbym żyć w Narnii. Lewis chce, byśmy przez chwilę spojrzeli na nasz świat z trochę inne perspektywy, w trochę inny sposób, po to, byśmy zrozumieli, że Jezus jest taki jak Aslan. Żebyśmy zamiast myśleć o Jezusie jak o przytulance lub maskotce, myśleli o nim jak o Aslanie, który jednocześnie jest piorunem i kotkiem, straszny i piękny, wielki i łagodny.

Zatem jeśli rzeczą najważniejszą, rozstrzygającą o naszym losie, jest stosunek, relacja do Aslana, to znaczy, że oprócz tego najważniejsze w naszym życiu są relacje z osobami, które są wokół nas, które spotykamy w naszym życiu: rodzicami, braćmi i siostrami, kolegami, pastorami, współpracownikami, przełożonymi, nauczycielami itd. Zaś życie z Bogiem nie sprowadza się do przestrzegania kilku zasad czy reguł. Dlatego też Biblia nie jest zbiorem reguł, ale opowieści, w których poznajemy, jak prawdziwi ludzie reagują na spotkanie z prawdziwym Bogiem i innymi ludźmi. W chrześcijaństwie bardziej niż o zasady chodzi o podobanie się Bogu. Kiedy więc zastanawiamy się, co mamy uczynić, jaką decyzję podjąć, i trudno nam odwołać się do jakiejś gotowej zasady odpowiedniej w danej sytuacji, to może powinniśmy się zapytać: Czy to spodoba się Jezusowi? Czy to spodoba się mamie i tacie? Czy to spodoba się żonie/mężowi? Zazwyczaj nie mamy problemu z odpowiedzią na takie pytania. Czy to się mu spodoba? O nie, nie. Nie jestem pewien, czy to dobre, czy złe, ale wiem, że to mu się nie spodoba. Może więc zamiast pytać: Co by Jezus zrobił na moim miejscu?, zapytać się: Co by się Jezusowi podobało? Ta zasada postępowania, podejmowania decyzji jest zasadą uniwersalną, obejmującą całe życie i całą rzeczywistość. Wszystko sprowadza się bowiem do miłości do Aslana, do miłości do Boga.

Artykuł powstał na podstawie wykładu Douglasa Wilsona pt. Love for Aslan, Love for God w serii What I learned in Narnia wydanej przez Canon Press. www.canonpress.org