Dz. Ap. 8:26-40 Czy jestem zbawiony?

Dzisiejszy fragment jest opisem nawrócenia człowieka. Bardzo wiele mówi nam na temat natury nawrócenia, ale i samego zbawienia.


Pismo Św. naucza, że bez nawrócenia człowiek nie może zostać zbawiony, zaś opowiadanie o zbawieniu jest centralnym poselstwem kościoła. Bez opowiadanego zbawienia – stalibyśmy się moralizatorami, nauczycielami etyki. Chrześcijaństwo to jednak nie zbiór etycznych zasad, choć oczywiście wiele możemy powiedzieć nt. etyki. Chrześcijaństwo to przede wszystkim żywa więź z Bogiem, którą człowiek może nawiązać poprzez Chrystusa, poprzez nawrócenie do Niego. Nasz tekst jest tego piękną ilustracją, którą powinniśmy dobrze zapamiętać.


Akcja rozpoczyna się w Samarii, gdzie wcześniej czytamy o wspaniałych nawróceniach wielu mężczyzn i kobiet wskutek pracy misyjnej Filipa oraz Piotra i Jana. Do Filipa przemawia Anioł Pański wysyłając go w zupełnie inne miejsce – na pustynną drogę z Jerozolimy do Gazy.


Filip miał opuścić Samarię miejsce masowych nawróceń, o którym czytamy, że „przyjęło Słowo Boże" – w.14. Miał opuścić przemienioną mocą Ducha Św. Samarię i udać się w pustynne miejsce gdzie znajdował się jeden człowiek. Człowiek, który był w drodze, obcokrajowiec, eunuch, Etiopczyk.


Być może przyjechał do Jeruzalem na jedno z trzech wielkich świąt w roku, na które wybierali się pielgrzymi. W naszym fragmencie czytamy, że znajdował się już w czasie wędrówki powrotnej. Jechał zapewne jakimś rodzajem powozu i czas spędzał na czytaniu Izajasza w tłumaczeniu greckim. I właśnie do tego człowieka Bóg posyła Filipa.


Zauważcie tu troskę Boga o jedną duszę. Wcześniej Filip głosi słowo w Samarii gdzie nawraca się wielu ludzi, wielu ludzi jest uratowanych..W Samarii dzieją się fantastyczne rzeczy, a jednak Duch Boży zabiera Filipa z tego miejsca by poprowadzić jego kroki w kierunku jednego człowieka, obcokrajowca jadącego do domu.


Lekcja jest bardzo praktyczna. Bóg jest zainteresowany jednostkami. Jest gotów pozostawić na moment 99 owiec by wyruszyć na poszukiwania tej jednej zagubionej. To oznacza, że Bóg jest zainteresowany... tobą. Nie jesteś dla niego anonimowym słuchaczem w gronie innych słuchaczy. On jest zainteresowany tobą i działa w indywidualny, szczególny sposób w twoim życiu. Pomyśl o tym: sam Król Wszechświata przychodzi do ciebie osobiście! Czasami kiedy czytałem historię nawiedzenia Marii przez Anioła, spotkania Szawła z Jezusem, czy Mojżesza z Jahwe – pomyślałem: Chciałbym doświadczyć takiego błogosławieństwa: spotkania z samym Bogiem lub z Jego Aniołem!


Biblia jednak naucza, że każdy chrześcijanin TEGO doświadczył i doświadcza. Może w inny sposób, w innym miejscu, w innych okolicznościach, ale to się dzieje! Nawrócenie każdego z nas jest wynikiem osobistego spotkania z Chrystusem. On wchodzi w ludzkie życie i - poprzez Ducha Św.- zmienia nasze serce oraz zamieszkuje w nim. Ponadto każde nabożeństwo jest spotkaniem z żywym Bogiem, którego powinniśmy widzieć oczami wiary przemawiającego w Słowie, działającego i zmieniającego nas poprzez Wieczerzę Pańską.


Czy dałeś mu powody by Bóg przyszedł akurat wobec ciebie, by akurat twoje życie zmienił i napełnił sensem? Nie sądzę. Mam nadzieję, że nigdy tego nie przyznasz. Kiedy Bóg niepokoi twoje sumienie, porusza twoje myśli robi to WBREW twym zasługom, a nie WZAMIAN za nie. Na to jest jedno słowo: ŁASKA. Zauważcie, że Etiopczyk nie szukał obecności Filipa, nie z jego inicjatywy się pojawił i wyjaśnił mu drogę zbawienia. Była to inicjatywa samego Boga. Sam Bóg zainteresował się samotnym wędrowcem na pustyni czytającym fragment Pisma Św.


Nie mamy więc tutaj tłumów, masowych nawróceń. Mamy jednego człowieka z Biblią i drugiego, który tą Biblię mu wyjaśnia. Coś bardzo osobistego. Takie też jest zbawienie. Bóg nie wpuszcza nas do nieba w korporacyjny sposób: bo akurat należałeś do takiego czy innego kościoła. Przed wejściem każdy z nas indywidualnie zostanie sprawdzony – czy dług związany z twoimi grzechami został uregulowany. I tu masz do wyboru dwie drogi: albo twój dług został spłacony przez Chrystusa – innymi słowy czy na niego złożyłeś swoje grzechy, które oddalały cię od Boga czy też nadal jesteś Bożym dłużnikiem i postanowiłeś, że sam spłacisz dług?


Problem jest oczywiście taki, że sam nie jesteś w stanie tego długu spłacić. Twoje winy oddzieliły cię od Boga na wieki. Jest tylko jeden sposób aby się z Nim pojednać: przez krew Jego Syna Jezusa Chrystusa.


Dlatego zadaj sobie pytanie: gdzie w moim życiu jest Chrystus? Czy jest na pierwszym miejscu? Czy udałem się do Niego z moimi grzechami ufając, że TYLKO On może je wybaczyć i zmazać? Czy chodzisz w świetle Jego Słowa? W prawdzie. Jeśli nie to najprawdopodobniej nie jesteś zbawiony. Wciąż będziesz SAM musiał odpowiedzieć za swoje grzechy. Marcin Luter powiedział, że wielu ludzi ginie ponieważ nie potrafią używać, nie chcą używać zaimków dzierżawczych: mój, moje.


Zadaj sobie pytanie o własne zbawienie. O miejsce Jezusa i Jego w TWOIM życiu. Nie zasłaniaj się hipokryzją polityków, sąsiadów, dziurami na drogach, mroźną zimą. Nie interesuje mnie co myślisz o kościele reformowanym, o świadkach Jehowy, kościele katolickim. Interesuje mnie: czy zadbałeś o swoją duszę.


Zadaj sobie uczciwe pytanie: czy Jezus jest na pierwszym miejscu w MOIM życiu? Czy zaufałem Mu? Czy otrzymałem przebaczenie grzechów i mogę żyć jako wolny człowiek?


Czy to jest twój język? Czy masz osobistą pewność, że Jezus jest TOBIE bliski, a nie jakimś tam odległym „zbawicielem całego świata". Nie pytam cię więc czy wierzysz w taką rzecz jak zbawienie duszy po śmierci. Pytam cię – czy ty zostałeś zbawiony? Czy ty przeszedłeś do Jezusa po ratunek i przebaczenie grzechów?


Zatem w naszej historii zauważcie bardzo osobisty aspekt zbawienia. Każdy z nas indywidualnie zda sprawę przed Bogiem za swoje życie, za swoje grzechy. Nikomu z nas nie uda się zasłonić innymi ludźmi, kościołem, przywódcami religijnymi, którym zaufaliśmy. Każdy z nas stanie przed Bogiem sam.


Etipoczyk czytał fragment z Pisma Św. Czytał na głos, jak mówi w.30. Starożytne manuskrypty były zazwyczaj czytane na głos. Sposób ich zapisywania wymagał wymawiania słów na głos ponieważ w starożytnych pisach nie było przerw między słowami.


Filip podszedł do niego i zadał proste pytanie: czy rozumiesz co czytasz?w. 30. To bardzo ważna rzecz. Filip zaczął od pytania, a nie od pouczania. Kluczową kwestią w rozmowie z ludźmi są pytania. Musimy nauczyć się słuchać bardziej niż mówić. Nie bez przyczyny Bóg dał nam dwa razy więcej uszu niż ust.


Filip zanim cokolwiek powiedział chciał dowiedzieć się czegoś o rozmówcy. Dobry ewangelista powinien przynajmniej na początku rozmowy więcej słuchać niż mówić, więcej zadawać pytań niż dawać odpowiedzi.


Gdybyście mnie zapytali – jak rozmawiać z ludźmi o Bogu w naturalny sposób powiedziałbym o dwóch rzeczach:

- wykorzystuj naturalne sytuacje. Filip wykorzystał naturalną sytuację by porozmawiać o treści Pisma bo Etiopczyk akurat czytał Biblię. Zupełnie nienaturalnym zachowaniem byłoby pytanie: Czy rozumiesz Biblię? w sytuacji gdyby eunuch akurat zajęty był spożywaniem posiłku lub oglądaniem pustynnego krajobrazu. Czyli wykorzystuj naturalne sytuacje: rozmawiaj z ludźmi o polityce, polskich drogach, Smoleńsku, nawet Dodzie by temat Biblii pojawiał się niejako naturalnie. Można do niego dojść poprzez rozmowę o pięknie i brzydocie, o śmierci, rzetelności, podatkach, uczciwości, sporcie, muzyce, polityce...

- po drugie: zadawaj pytania. Nie musisz pouczać ludzi. Często wystarczy, że wysłuchasz i spróbujesz zrozumieć. To ważne, bo wtedy na ogół ludzie będą chcieli abyś następnym razem ich wysłuchał. I kolejny raz. Tak buduje się więzi. Nie buduje się ich poprzez instruowanie i pouczanie. Tam gdzie możesz doradzić, gdzie ktoś tego oczekuje – doradź. Jednak nie musisz tego robić za każdym razem – jeśli chcesz komuś pomóc spotkać w jego życiu Boga.


Filip więc zapytał. Krótkie i proste pytanie: czy rozumiesz co czytasz? I zauważcie - wbrew pozorom - wspaniałą odpowiedź Etiopczyka. W. 31. Jak wielu z nas odpowiedziałby w ten sposób co on na pytanie czy rozumiesz co czytasz? Pewnie wielu ludzi odpowiedziałoby: oczywiście, że rozumiem, a dlaczego mam nie rozumieć? Jak śmiesz w ogóle przypuszczać, że nie rozumiem. Czyżbyś uważał, że jestem kretynem? Inni: To nie twoja sprawa.


Etiopczyk pełen pokory powiedział, że potrzebuje pomocy w zrozumieniu tego tekstu i poprosił o nią Filipa. Kiedy ty ostatnio poprosiłeś kogokolwiek o pomoc w zrozumieniu Pisma? Jeśli nie pamiętasz to albo:

- masz rzadki kontakt z Pismem. Wtedy najwidoczniej niewiele cię interesuje co Bóg ma do powiedzenia

- albo uważasz, że zjadłeś wszystkie rozumy i nie potrzebujesz nikogo poza samym sobą by rozumieć Biblię. Co w istocie jest pychą!


Nie lekceważmy czytania, ale i PYTAŃ o Biblię. Nie zabijajmy w sobie tej dziecięcej ciekawości, fascynacji. Dla mnie czymś budującym są pytania moich dzieci o Biblię bo to mi pokazuje, że interesują się jej treścią. Osoba, która nigdy nie pyta o treść Pisma najwyraźniej jej nie czyta, nie chce za bardzo wnikać w jej treść, bądź te sądzi, że sam zmieścił w sobie całą mądrość.


Odpowiedź eunucha była jednocześnie zaproszeniem Filipa do wyjaśnienia tekstu, który czytał. Fragmentem, który czytał był tekst z Izajasza 53 – w.31-33.


Eunucha bardzo ciekawiło o KIM mówi ten tekst. Współczesny, niewierzący, liberalny teolog zapewne zadałby pytanie czy Izajasza 53 w ogóle istniał, czy to co czytał eunuch było wiarygodne, czy w ogóle można poprawnie zinterpretować starożytny tekst? Filip jednak nie miał z tym problemu. Bez cienia zawahania potrafił odpowiedzieć o KIM pisał Izajasz.


w. 35.

Oczywiście żadne z pism Nowego Testamentu nie zostało jeszcze wtedy spisane. Dlatego Filip użył fragmentu z Księgi Izajasza i wyjaśnił eunuchowi ewangelię. Oznacza to, że można komuś wyjaśnić drogę zbawienia w oparciu o Stary Testament. Jeśli widzimy wypełnienie poszczególnych pism Starego Testamentu w Jezusie możemy wziąć jakąkolwiek księgę, przeczytać ją i wyjaśnić w jaki sposób wskazuje ona na drogą zbawienia w Jezusie Chrystusie.


Czytamy, że Filip opowiadał dobrą nowinę o Jezusie Chrystusie. Zapewne mówił o jego życiu, czynach, nauczaniu, śmierci, zmartwychwstaniu, wniebowstąpieniu. Mówił też zapewne jaka powinna być reakcja człowieka na dzieło Chrystusa: upamiętanie z grzechów, wiara w Jezusa i chrzest. Wiemy to stąd, że po mowie Filipa Eunuch widząc wodę zapytał: w.36.


Filip odpowiada – w.37. Zwróćcie uwagę na to jaki warunek musiał spełnić Etiopczyk. Ten fragment jest często używany w niektórych kościołach przeciwko chrzczeniu niemowląt. Mówi się: Widzisz? Eunuch musiał wyznać wiarę! Musiał sam się określić czy wierzy i czy chce przyjąć chrzest! Nie możemy więc chrzcić niczego nieświadomych niemowląt!


Odpowiedź na powyższy zarzut jest następująca: ten argument nie dostrzega faktu, że eunuch nie był nigdy wcześniej ochrzczony! Zasadne jest więc, że w przypadku nieochrzczonych dorosłych ludzi warunkiem chrztu jest ich wiara i nawrócenie do Jezusa. Ten fragment jednak nie odpowiada nam na pytanie: czy gdyby eunuch jechał z małymi dziećmi – to również i one miałyby prawo do chrztu? Na to pytanie odpowiadają inne fragmenty ST i NT mówiące o tym kim są dzieci chrześcijan i czy mają prawo do otrzymania od Boga pieczęci przyjęcia ich do Bożej rodziny. Odpowiedź Pisma jest całkiem jasna: dzieci chrześcijan są chrześcijanami, a nie poganami. Mają prawo do znaku przymierza i bycia częścią Bożej rodziny.


Zwróćmy jednak uwagę: warunkiem chrztu jest żywa wiara w Jezusa Chrystusa. Kropka. Oczywiście dziś zanim kościół przyjmie kogoś do swojego grona często ten okres jest wydłużony. Nie dlatego, że ktokolwiek świadomie chce stawiać wyżej poprzeczkę niż Bóg, ale dlatego, że rozpoznajemy zmiany następujące w historii. W czasach apostolskich wyznanie: wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym niosło pewną treść: uważam Go za Boga objawionego w Ciele, który przyszedł aby dać mi życie. Ale nie tylko uważam. Postanawiam Mu zaufać, poddać Jemu swoją wolę.


Dziś słowa: Wierzę w Jezusa jako Syna Bożego może powiedzieć praktycznie prawie każdy w naszym kraju: mormon, świadek Jehowy, typowy niedzielny chrześcijanin, buddysta, krysznowiec. Dlaczego? Bo pod tym pojęciem rozumie zupełnie inną treść.


Dlatego kościół powinien być ostrożny i upewnić się co dana osoba, chcąca być jego częścią rozumie pod pojęciem: wierzę w Jezusa jako Syna Bożego. Jeśli przez pojęcie SYN BOŻY rozumiesz: pierwsze stworzenie może – nie jesteś chrześcijaninem. Jeśli przez pojęcie SYN BOŻY rozumiesz bycie wyjątkowym prorokiem – nie jesteś chrześcijaninem.


Zauważcie w jaki sposób odbył się chrzest eunucha – w.38-39. Filip ochrzcił eunucha w zwykłej wodzie, w zwykłym zbiorniku wodny. Prawdopodobnie była to mała sadzawka. Nie była to jakaś specjalna woda, nie odprawiali nad wodą rytuałów. Weszli do wody po czym odbył się chrzest. Nie było pompatycznych rytuałów, dziwnych, rozbudowanych gestów. Po prostu: wyznanie wiary, woda, osoba udzielająca chrztu (dodalibyśmy, że Filip był reprezentantem kościoła, a nie samozwańczym chrzcicielem) i autorytet Chrystusa – stojący za tym wszystkim.


Po udzieleniu chrztu Filip i Etipoczyk rozstali się. Filip obchodząc różne miasta zwiastował również im dobrą nowinę, zaś Etiopczyk prawdopodobnie stał się świadkiem ewangelii w swoim kraju – jak podaje świecka tradycja.


Ta historia powinna nas pouczyć, że najważniejszym pytaniem jakie człowiek może sobie zadać brzmi: czy jestem zbawiony?


Oczywiście nie jesteśmy kościołem, w którym – jak w niektórych filmach lub programach w TV - widzicie ludzi, którzy chcąc być zbawieni muszą podchodzić do przodu. Mamy powody by takich rzeczy nie robić, ale to nie znaczy, że nie interesuje nas czy ludzie obecni na tej sali są zbawieni. Wręcz przeciwnie. Gdyby nas to nie interesowało – rozmijalibyśmy się z jednym z najważniejszych celów, dla których istniejemy jako kościół Boży.


Kluczowym pytaniem, które powinieneś sobie zadać brzmi: czy zadbałem o własną duszę? Co z moimi grzechami? Gdzie spędzę wieczność? Zauważcie, że nie jest to pytanie: do jakiego kościoła chodzisz? Lub: jak długo jesteś człowiekiem tego czy innego wyznania? Nie pytam Cię czy jesteś ochrzczony i przystępujesz regularnie do komunii. Pytam Cię: czy jesteś zbawiony?


Nasz Pan powiedział: (26) Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją? Mt 16:26.


Niech historia nawróconego Etiopczyka pobudzi nasze serca do szukania Boga i zadbania o własną duszę.


W dobie pluralizmu i relatywizmu musimy sobie co jakiś czas przypominać, że zbawienie jest nie tyle w Chrystusie. Powiedzenie, że zbawia nas Jezus to za mało. Zbawienie jest TYLKO w Chrystusie – Bogu objawionym w Ciele, Drugiej Osobie Trójcy Św.


Piotr:

(12) I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni. Dz. Ap. 4:12.

Kiedy zadam pytam cię: czy jesteś zbawiony – pytam innymi słowy: czy zaufałeś całym sercem WYŁĄCZNIE JEZUSOWI jako jedynej drodze do Ojca, jedynemu Pośrednikowi między Bogiem a ludźmi. (Jn 14:6, 1 Tm 2:5)


Piotr w Dniu Pięćdziesiątnicy do bardzo religijnych ludzi mówił: 40) Wielu też innymi słowy składał świadectwo i napominał ich, mówiąc: Ratujcie się spośród tego pokolenia przewrotnego. Dz 2:40.


Nie kierował swych słów tego do wyjątkowych niegodziwców. Mówił to do pobożnych Żydów. Ludzie religijni potrzebowali ratunku! Potrzebowali tego czego nie była w stanie dać im religia, rytuały. Potrzebowali żywej więzi z Jezusem Chrystusem. Tylko Jezus mógł dać im to czego nie dawała religia.


Etiopczyk był przecież szczerym, religijnym człowiekiem. Ale wciąż potrzebował zbawienia. Potrzebował aby ktoś wyjaśnił jaka jest ścieżka do Boga. Potrzebował Słowa Bożego. Potrzebował ukierunkować swoją szczerość i religijność na właściwy tor poprzez Słowo.


Szczerość i gorliwość jest dobra, ale nie jest wystarczająca. Zobaczcie jak Ap. Paweł mówi o szczerości swoich rodaków. Szczerości – jak sądzili wobec Boga.


Bracia! Pragnienie serca mego i modlitwa zanoszona do Boga zmierzają ku zbawieniu Izraela. (2) Daję im bowiem świadectwo, że mają gorliwość dla Boga, ale gorliwość nierozsądną; (3) bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga, a własne usiłując ustanowić, nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu. (4) Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy. (5) Tak bowiem Mojżesz pisze o usprawiedliwieniu, które jest z zakonu: Człowiek, który spełnił zakon, przezeń żyć będzie. Rzym 10:1-5


Gorliwość powinna iść w parze z rozsądkiem, z prawdą.

Etiopczyk z całym swoim zaangażowaniem czytaniem Pisma, gorliwością JESZCZE nie był zbawiony. Jeszcze nie miał przebaczonych grzechów. Nie żył w pokoju z Bogiem. Zabrakło w jego gorliwości jednego: poznania Chrystusa. Dlatego Bóg posłał do niego Filipa by przyniósł mu poznanie Chrystusa poprzez wyjaśnienie tekstu Biblii.


Prawda przychodzi przez WYJAŚNIENIE Pisma. To zadanie kościoła: wyjaśniać Pismo.


Psalm: Wykład Twoich słów daje rozum prostaczkom. Kościół nigdy nie powinien przepoczwarzać się z centrum rozrywki by mieć pełne sale i pełno ludzi. Zadaniem kościoła jest głoszenie Słowa. Efekty zaś zostawmy Bogu. Czy to słowo wyda mały plon, dwukrotny, pięciokrotny czy stokrotny to Boża sprawa. Módlmy się o stokrotny, módlmy się plony naszego siania, ale pamiętajmy, że Bóg daje ziarnu wzrost. My mamy siać. Jeśli nie będziemy siać – nie możemy spodziewać się plonu. Pytanie: jak to jest z sianiem w twoim życiu?


I ostatnia prawda, o której dziś chciałbym wam powiedzieć w oparciu o ten tekst: zbawienie jest Bożym dziełem.


Zauważcie: to nie ten człowiek znalazł Jezusa. To Jezus znalazł jego! Etiopczyk szukał nie tyle Jezusa co powrotnej drogi do domu. To z inicjatywy Boga doszło do spotkania z Filipem i nawrócenia Eunucha. Bóg przygotował wszelkie okoliczności prowadzące do nawrócenia Etiopczyka.


W Biblii wiele mamy fragmentów mówiących o tym, że to Bóg jest autorem nie tylko zbawienia, które dokonało się na krzyżu, ale i wiary dzięki której zbawienie staje się naszym udziałem.


(14) Przysłuchiwała się nam też pewna "bojąca się Boga" kobieta z miasta Tiatyry imieniem Lidia, która sprzedawała purpurę. Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła. Dz. 16:14


(27) Gdy zaś zapragnął przenieść się do Achai, bracia zachęcili go i napisali do uczniów, aby go przyjęli; gdy tam przybył, pomagał wielce tym, którzy dzięki łasce uwierzyli, Dz. Ap. 18:27


(18) A gdy to usłyszeli, uspokoili się i wielbili Boga, mówiąc: Tak więc i poganom dał Bóg upamiętanie ku żywotowi. Dz 11:18


(44) Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Jn 6:44


Zbawienie nie jest w twojej mocy, ani kontroli. Jest w mocy Boga, który zmienia nasze serca z kamiennych w mięsiste, otwiera nasz wzrok, nasz słuch – czyni zdolnymi do przyjęcia ewangelii. To różnica między chrześcijaństwem, a religiami, które mówią: zbawienie jest w twoim zasięgu. Musisz na nie tylko zasłużyć. Chodź więc na pielgrzymkę do Mekki, nie jedz mięsa, nie pij wina, odmawiaj mantry, a masz na to spore szanse.


Wg Pisma jest zupełnie inaczej. W zbawieniu Bóg działa zanim my zadziałamy. On umiera za nas na krzyżu, ale i uzdalnia nas do przyjęcia zbawienia.


Kończąc pozwól, że zadam ci pytanie, które Filip zadał Etiopczykowi. Czy rozumiesz o czym czytamy w Dz. Ap. 8? Czy rozumiesz o czym dziś rano mówimy? Czy rozumiesz jakie są tego konsekwencje dla CIEBIE? Czy w tej historii potrafisz znaleźć siebie?


Być może jesteś jak ten Etiopczyk, który szuka, chce odnaleźć, czyta Pismo, ale potrzebujesz ostatniego kroku, czegoś, co „zaskoczy" jeśli chodzi o twoje nawrócenie. Szukaj dopóki nie znajdziesz. I nie szukaj niczego i nikogo innego poza Chrystusem. Nie szukaj rozrywkowego kościoła, nie szukaj liturgicznego kościoła, nie szukaj świetnych ludzi. Szukaj Jezusa i Jego woli w swoim życiu.


Jedynym bezpiecznym miejscem jeśli chodzi o twoje zbawienie jest przybycie do stóp Zbawiciela. Jeśli Go znajdziesz – jako potężnego i chwalebnego Boga, który jest bliski, który przyjmuje grzeszników – będziesz mógł spać ze spokojnym sumieniem, zgodnie z Jego obietnicą:


(37) Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz; Jn 6:37

Amen.