Czy potrafisz liczyć czas? (Gal 4,1-5)

Cud Wcielenia to wydarzenie, które dzieli historię na dwa okresy. Gdy Bóg w ST czynił coś wielkiego dawał swemu ludowi kalendarz lub ustanawiał święto na pamiątkę wielkich wydarzeń np. Święto Paschy czy Namiotów. Ów kalendarz oznaczał, że Bóg czyni wielkie i wyjątkowe rzeczy.


Przyjście Chrystusa było kulminacją starotestamentowego kalendarza i całej wielowiekowej historii zbawienia. Było zwieńczeniem okresu wyczekiwania i starotestamentowych przepowiedni.


I dziś powiemy sobie na temat roli czasu w Bożym planie zbawienia.


Gal 4:1-5

Mówiliśmy na jednej z naszych grup, że Biblia opowiada jedną historię. W jakimś sensie jest to skomplikowana historia ponieważ pisana przez tysiące lat. Jednak wciąż jedna - tak jak na całość filmu (serialu) składają się różne wątki.


Tak jak najbardziej fascynujące momenty filmów znajdują się na ich końcu tak i w Biblii najbardziej fascynująca, najciekawsza część znajduje się w ewangeliach i opisie życia Jezusa.


Jednak jeśli chcemy zrozumieć dlaczego Jezus przyszedł, co stało się gdy umarł i powstał z martwych musimy znać wcześniejszą część historii. Chyba nikt z nas nie lubi oglądać filmów od 90 minuty by tylko zobaczyć kulminację. W równym stopniu jesteśmy zaciekawieni zakończeniem jak i wcześniejszym przebiegiem wydarzeń prowadzącym do takiego, a nie innego końca.


Kiedy widzimy śpiącą kobietę i powstającą nagle po pocałunku mężczyzny, to nie zrozumiemy tej sceny jeśli nie będziemy wiedzieli, że ona jest Śpiącą Królewną, a on księciem (i jakie wydarzenia doprowadziły nas do tej sceny).


Dlatego opisy przyjścia Jezusa, jego życia powinniśmy czytać przez pryzmat ST. Stary Testament to okres wyczekiwania. Izrael cierpliwie wyczekiwał przyjścia zapowiadanego Mesjasza.


Kiedy Jezus przyszedł na świat Jan Chrzciciel powiedział, że wypełnił się czas. Wraz z przyjściem Jezusa rozpoczął się nowy okres w historii świata. Wszyscy bez względu na przekonania żyjemy w innym okresie historii. Czy tego chcemy czy nie ten nowy etap w historii ma miejsce ze względu na Wcielenie Chrystusa. I nasze życie powinno uwzględniać fakt pojawiania się w historii świata tego nowego okresu. Powinien on mieć odzwierciedlenie w naszych kalendarzach i przede wszystkim naszym postępowaniu.


Niektórzy zachowują się jak goście podpierający ściany na weselu nie dostrzegający, że miało miejsce wspaniałe wydarzenie i nie zachowujący się adekwatnie do niego.


Żyjemy w wyjątkowym okresie historii – zwanym czasami ostatecznymi. Nie zrozumcie mnie źle. Nie mówię o dniach przed rychłym końcem świata. Mówię o dniach, które rozpoczęły się wraz z przyjściem na świat Jezusa. Pismo nazywa je ostatecznymi dniami, lub kresem dni – Hbr 1:1-2.


Jak czytaliśmy w Gal 4:1-5 - Bóg zaangażowany jest w czas, rozpoznaje i określa pewne etapy w historii. Nie jest związany przez czas, ale i czas nie jest Jemu obojętny, interesuje się nim. Od samego początku stworzenia zwraca uwagę na czas. Definiuje to co stanowi o dniu „i minął wieczór i poranek, dzień pierwszy". Określa ile dni zajęło jemu stwarzanie świata. Opisuje jakie rzeczy w kolejnych dniach były stwarzane. Podaje szczegóły dotyczące okresu życia ludzi od początku ich stworzenia, tak iż możemy zrekonstruować nieprzerwaną genealogię od Adama do Chrystusa.


Boga obchodzi to jak liczmy czas. Dlatego my jako jego obraz również powinniśmy się tym zajmować. Jeśli Bóg jest zainteresowany zachowywaniem czasu, to nasze podejście do niego nie może być czymś neutralnym.


To wszystko o czym mówimy już nam powinno pokazywać np. różnicę pomiędzy chrześcijańskim, a niechrześcijańskim podejściem do nauczania historii, a podejściem świeckim. Podejście świeckie postrzega historię jako zlepek przypadkowych wydarzeń, z których te najważniejsze podręczniki próbują zebrać i utrwalić w świadomości ludzi. Historia opowiadana w chrześcijański sposób to przede wszystkim Boża historia, co najlepiej widać w j.ang. w którym słowo historia to HIS STORY. Jego opowieść.


Chrystus nie urodził się w jakimś miejscu w historii. Urodził się gdy nadeszło wypełnienie czasu. Przed przyjściem Jezusa kwestia kalendarza, chronologii bardzo często pojawia się w Biblii. Bóg dał Izraelitom kalendarz po tym jak wyprowadził ich z Egiptu. Miesiąc Paschy był pierwszym miesiącem w ich kalendarzu (przełom Marca i Kwietnia). Ex 12:2. Dlatego przełom roku jest bardzo dobrym okresem na Boże Narodzenie. A więc nasz kalendarz zaczyna się tam gdzie powinien zacząć, w bardzo dobrym miejscu – od przyjścia Syna w Ciele.


Gdy Bóg uczynił coś wielkiego w SP, pamiętnego - dał Ludowi kalendarz. Kiedy Jahwe czyni coś nowego, rozpoczyna nowy okres w historii - określa nowy kalendarz. Izrael wcześniej miał kalendarz zgodnie z którym żył. Ale od Wyjścia z Egiptu nowy liturgiczny kalendarz został dodany do obecnego kalendarza. Celem było pamiętanie o tych wydarzeniach, ale i uczniostwo. Izrael słuchał o ważnych wydarzeniach w historii i w rezultacie miało go to prowadzić do posłuszeństwa zbawicielowi.


Podobnie jest z nami. Bóg uczynił coś wielkiego 2000 lat temu i Kościół uwzględnia to w swoim kalendarzu. Celem okresów takich jak Adwent, Boże Narodzenie, Wielkanoc, Zielone Święta jest pamiętanie o tych ważnych wydarzeniach, o tym w jaki sposób nasze zbawienie stało się możliwe i realne. Ale pamiętanie o tych wydarzeniach ma nas prowadzić ku posłuszeństwu Chrystusowi.


Dlatego myślmy również o tym jak możemy pomóc naszym dzieciom, naszym bliskim być posłusznymi Chrystusowi – używając tych okresów w roku liturgicznym.


Adwent przypomina nam, że Bóg uwzględnia czas w swoim planie zbawienia.


Zachowujący czas Bóg posłał Jezusa we właściwym czasie. Poprzez ST Izrael był niczym mały dziedzic rosnący pod okiem guwernantów i guwernantek. Jednak gdy Izrael osiągnął pełnoletność przyszła pełnia czasu.


Musimy jednak pamiętać, że zanim pełnia czasu nadeszła, Lud Boży cierpliwie jej wyczekiwał.


Czas przypomina nam o potrzebie cierpliwości.


W kolędzie Wśród Nocnej Ciszy śpiewamy, że Zbawca był wyczekiwany 4 tys. lat, niektóre wersje mówią o wielu tysiącach lat. To jest coś czego musimy uczyć nasze dzieci i czego sami musimy się nauczyć. Cierpliwości.


Kiedy czytamy drzewo genealogiczne Jezusa możemy się przekonać, że obietnice Boże dane Abrahamowi i Dawidowi właśnie zaczynają się wypełniać. Genealogia Jezusa przypomina, że Bóg cierpliwie działa w historii; że Jego wierność rozciąga się na wszystkie pokolenia i przechodzi z rodziców na dzieci.


Chrystus potrafił czekać. Gdy szatan chciał mu dać wszystkie Królestwa ziemi – mógł łatwo po nie sięgnąć. Gdy ludzie chcieli obwołać go królem – mógł się nim stać w mgnieniu oka.


Ale wiedział, że czas jego chwały jeszcze nie nadszedł. Jemu chodziło o zwycięstwo w wojnie, a nie łatwe uniknięcie bitew.


Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta. Prz 16:32


Człowiek porywczy wywołuje zwadę, lecz cierpliwy zażegnuje spór Prz 15:18


Pomyślmy ile konfliktów w naszym życiu zażegnalibyśmy gdybyśmy okazali więcej cierpliwości.


Pamiętacie historię cielca zrobionego przez Izraelitów gdy czekali na Mojżesza. Ich grzechem była właśnie niecierpliwość. Podobnie jak u Adama w Ogrodzie. Adam był dzieckiem, niemowlakiem gdy Bóg go stworzył. Poznanie dobra i zła było jeszcze przed nim. Sięgnął po owoc do którego nie miał jeszcze prawa. Jak się wydaje Bóg zezwoliłby na spożywanie tego owocu w swoim czasie. Adam jednak się pośpieszył.


Pamiętacie nakaz Jezusa przez wniebowstąpieniem. Powiedział do uczniów: „Czekajcie". Czekajcie na realizację obietnicy Ducha Św.


Cierpliwość i znajomość czasu jest cechą mądrego człowieka. Kzn 3 – każda sprawa pod słońcem ma swój czas. Mędrzec potrafi rozpoznać kiedy jest czas na płacz, a kiedy na łzy. Kiedy jest czas pląsów, a kiedy narzekania. Kiedy jest czas pieszczot, a kiedy wstrzymywanie się od nich.


Musimy więc uczyć się znajomości czasu i cierpliwości. Był czas gdy Izrael był dziecięciem. Bóg karmił go manną z nieba i przepiórkami. Bóg był jak mama dająca pokarm niemowlakom, które nie potrafią same nic ugotować. Bóg nie tylko karmił dziecko, ale przeprowadzał za rękę przez przeszkody. Sprawił, że rozstąpiło się przed nimi morze, że ze skały wytrysnęła woda.


Gdy Izrael podrósł, stał się młodzieńcem, niektórzy zapewne wciąż chcieli manny i przepiórek z nieba i wody tryskającej ze skały. Ale to nie był już Boży sposób postępowania z dojrzewającym młodzieńcem – jakim był Izrael. Teraz młodzieniec musiał sam natrudzić się by mieć co jeść, w co się ubrać i gdzie mieszkać. Cuda zastąpiło codzienne życie w Ziemi Kanaan. I było to coś chwalebniejszego, przejście z chwały w chwałę. Dorastania. Poznawanie Bożej woli i wprowadzanie jej w życie.


W podobnych okolicznościach rodził się Kościół. Cuda, znaki w Ewangeliach i Dz.Ap. wskazują na inaugurację, nowy okres w historii. Ale kościół dziś, to inny kościół niż na etapie dzieciństwa. Choć oczywiście niektórzy wciąż tęsknią za tamtym okresem. Tak jak dorośli tęsknią za swoimi ulubionym misiem, którego przytulali gdy mieli 5 lat i za śniadaniem przygotowanym przez mamę. Taka postawa to nieznajomość czasu. To mniemanie, że wiek dziecięctwa jeszcze się nie skończył lub że jeszcze wróci.


Dojrzałość rodzi się pośród cierpliwości. Dojrzałość to więc nie tęsknota za cudownością, ale poznawanie Bożej woli i umiejętność wprowadzania Bożych zasad w życie. Nie ma oczywiście nic złego w dziecięcym wieku. Problem się zaczyna gdy dorośli zaczynają zachowywać się jak dzieci lub chcą stać się dziećmi. Takie rozróżnienie na etapy rozwoju historii zbawienia, etapy rozwoju kościoła bardzo nam pomoże właściwie ocenić również pewne nurty chrześcijaństwa.


Niektóre zachowują się jak dzieci, które nie zawsze wiedzą jak należy się zachować gdy idą z rodzicami w gości i hałasują w salonie gospodarza. Inne z kolei zachowują się jak ktoś, kto wymaga od 14 latka dojrzałości na miarę 40 latka.


Musimy uczyć się znajomości czasu i cierpliwości.


Nie apatii i obojętności jak to dziś często bywa. Nie jakiejś nerwowej konwulsji i pragnienia szybkich rezultatów. Ale cierpliwości. Dążymy do reformacji, a nie rewolucji.


Dążenie do reformacji oznacza zdobywanie rzeczywistości krok po kroku, krok po kroku, cierpliwością i wiernością. Nie musimy żyć w ciągłym napięciu, że wszystko zależy od nas, że jak Ty tego nie zrobisz to nikt tego nie zrobi, że Bóg sobie nie poradzi. Reformacja to stopniowe zmiany, tak jak nasza praca. Osoby pracujące w Stoczni nie są w stanie zbudować statku pracując nieustannie. Pracują cierpliwie, kilka godzin dziennie, niektórzy więcej by potem wrócić do domu, odpocząć i z nowymi siłami wrócić do pracy.


Gdy uczymy nasze dzieci zasad to nie opowiadamy im bez chwili wytchnienia o tym jak się mają zachowywać – by czasami nie zapomniały.


Świecka tradycja mówi, że gdy Jan był prezbiterem w Efezie jego zamiłowaniem miała być hodowla gołębi. Mówi się, że pewnego razu, obok jego domu przechodził inny starszy kościoła, wracając akurat z polowania. Widząc Jana gładzącego jednego z ptaków, człowiek ten łagodnie go skarcił uważając, że marnuje tylko czas. Jan spojrzał na myśliwego i głośno zauważył, że ma on rozluźnioną cięciwę.


Starszy odpowiedział: „Tak, zawsze ją poluźniam, kiedy nie używam łuku. Jeśliby pozostała napięta, później na polowaniu mogłaby mnie zawieść". Jan odparł: „I ja również rozluźniam teraz łuk mojego umysłu, abym później lepiej miotał strzały Bożej prawdy".


Lekcja z tej historii jest taka: Nie możemy działać zbyt rozsądnie i sprawnie, jeśli nasze nerwy są napięte, czy nawet zszargane stałym życiem w stresie. Pamiętacie kiedy uczniowie Jezusa wrócili z trudnej wyprawy misyjnej ich Mistrz wiedział, że potrzebują odpoczynku. Zatem zaprosił ich do cichego miejsca, gdzie mogli odzyskać siły. Mk 6:31.


Czyli nasze hobby, wakacje, zdrowa rekreacja są ważne dla zrównoważonego, pobożnego życia. Tracimy na skuteczności naszych działań jeśli żyjemy w ciągłym napięciu i zawsze czujemy się jak na krawędzi. Wydaje się, że coraz rzadziej potrafimy się odprężyć z ufnością, że Bóg nam błogosławił. Jezus chce by jego uczniowie zrobili sobie przerwę „poszli na osobność" i „nieco odpoczęli". (10) Widziałem żmudne zadania, które Bóg zadał ludziom, aby się nimi trudzili. (11) Wszystko pięknie uczynił w swoim czasie, nawet wieczność włożył w ich serca; a jednak człowiek nie może pojąć dzieła, którego dokonał Bóg od początku do końca. (12) Poznałem więc, że dla ludzi nie ma nic lepszego, jak tylko radować się i używać, póki żyją. (13) Również to jest darem Bożym, że człowiek może jeść i pić, i dogadzać sobie przy całym swoim trudzie. (14) Wiem, że wszystko, cokolwiek Bóg czyni, trwa na wieki: Nic nie można do tego dodać i nic z tego ująć; a Bóg czyni to, aby się go bano. (Ks. Koheleta 3:8-14, Biblia Warszawska)


Okres Adwentu przypominać nam powinien, że Bóg na wszystko przeznaczył właściwy czas. Nie stajemy się gigantami wiary z dnia na dzień. Nie stajemy się omnibusami ze znajomości Pisma w jedną noc. Nie zbudujemy trwałego domu w tydzień.


Bóg czekał kilka tysięcy lat na właściwy czas zesłania Syna. Czy my potrafimy czekać? Na owoce naszej wierności Bogu, wytrwałości i cierpliwości? W modlitwie, w wychowaniu dzieci, w budowaniu kościoła, zdobywaniu pozycji, sukcesu w pracy.


Przychodzą chwile gdy myślimy – to nigdy nie przyjdzie. Tyle pracuję i oczekuję na zmiany w naszym kraju, w naszym życiu, w pracy. I nic. Ale pamiętajcie, że to nigdy nie jest NIC. To jest zasada: krok po kroku, stopniowo, tak jak Izrael miał podbijać Ziemię Obiecaną. Krok po kroku będę wypędzał przed Tobą narody.


Kalendarz, Adwent powinien nam przypominać, że choć Bóg jest poza czasem, to uwzględnia czas w naszym wzroście, w rozwoju Królestwa na ziemi, w zmianach naszego kraju.


Skoro Bóg nie zesłał Syna po 4 tys. Lat od stworzenia świata, wybrał ku temu odpowiedni czas – również i my dajmy sobie czas. Na stabilizację w życiu, na wychowanie dzieci, na zarobki o których marzysz, na mieszkanie o którym marzysz, na wzrost kościoła o którym marzysz, na zmiany w naszym kraju.


Uczmy się od Boga. On wszystko czyni w swoim czasie. Wie kiedy jest właściwy czas na dane rzeczy.


(3) Jeżeli będziecie postępować według moich ustaw i przestrzegać moich przykazań i je wykonywać, (4) to dam wam deszcze w swoim czasie właściwym, a ziemia dawać będzie swój plon i drzewo polne swój owoc. 3 Mj 26:3-4


Dlatego odpocznijmy w Chrystusie z wiarą, że nie wszystko zależy od nas. A skoro tak, to doceńmy wartość modlitwy.