Słowo stało się Ciałem (J 1,1-3.14)

Dzisiejsza ndz jest pierwszą niedzielą Adwentu w kalendarzu liturgicznym kościołów chrześcijańskich. Słowo Adwent pochodzi z łacińskiego słowa "adventus", które oznacza przyjście. Dla starożytnych rzymian słowo to oznaczało oficjalny przyjazd cezara.


Adwent w naszym kalendarzu wiąże się z oczekiwaniem na przyjście Chrystusa zarówno w aspekcie przygotowania do okresu Świątecznego w którym wspominamy i cieszymy się faktem wcielenia Syna Bożego, jak i oczekiwaniem na powtórne przyjście Chrystusa.


Adwent to okres liturgiczny rozpoczynający rok kościelny. Trwa od 23 do 28 dni i obejmuje 4 kolejne niedziele.


Jako chrześcijanie powinniśmy się cieszyć z powszechnego użycia kalendarza liturgicznego, że wciąż Adwent czy Boże Narodzenie są czymś co przypomina światu o najważniejszych wydarzeniach w jego historii i dzieli ją z konkretnej przyczyny na dwie części. Przed i po Chrystusie.


Okresy Adwentu, Bożego Narodzenia, Wielkanocy są kulminacją naszych kalendarzy, okresami na które z niecierpliwością czekamy lub według których określamy miejsce pozostałych dni w roku. Mówimy np. że mamy 2 Ndz Bożego Narodzenia, 3 Ndz Epifanii, 5 Ndz Wielkanocy lub 14 Ndz po Pięćdziesiątnicy (lub Trójcy Św.).


Adwent to okres radości. To czas przygotowania na świętowanie przyjścia Boga w Ciele w Betlejem. Dziś przyjrzyjmy się tekstowi, który mówi o tym wielkim i radosnym wydarzeniu - Wcielenia Syna Bożego.


Jn 1:1-3,14

Ewangelia rozpoczyna się od stwierdzania, które w starożytnym pogańskim świecie nie było do końca rozumiane, a przez to pojmowane, szczególnie przez Greków w niewłaściwy sposób. Na początku było Słowo.


Np. filozof Heraklit używał terminu Logos – Słowo w swojej spekulatywnej filozofii i kiedy Jan zaczyna mówić o czymś zupełnie niezgłębionym zdumiewającym – Słowo było z Bogiem i Słowo było Bogiem - to mogło powodować szybsze bicie serca u Greków. „On mówi o odwiecznym, tajemniczym, abstrakcyjnym Logosie! Jan jest z nami. On czuje o co nam chodzi! To mistyk! Zatrudnijmy go w naszych szkołach! "


Ale Jan czyni coś zupełnie innego niż wydawało się Grekom. On burzy, obala ich mądrość, a nie idzie z nią na kompromis.


W w.14 dowiadujemy się, że to tajemnicze Słowo stało się Ciałem i zamieszkało pośród nas. Dla apostołów i wiernych chrześcijan po nim Inkarnacja, Wcielenie Syna Bożego znaczy, że najwyższa ostateczna Prawda ma Urodziny, ma mamę, 10 palców u rąk i wątrobę. Taka postać rzeczy była zupełnie nie do zaakceptowania przez filozoficzny umysł – było to głupstwo dla Greków, jak Paweł zauważył. „Janie, tak fajnie zacząłeś! Niczym szaman i grecki filozof. Już myśleliśmy, że jesteś z nami! Ale mówisz, że „Słowo stało się ciałem?!" To profanacja! I zamieszkało wśród nas? A gdzie ta abstrakcja? I ujrzeliśmy chwałę jego? A gdzie ta tajemniczość? Nagle wszystko staje się konkretne, Słowo zostaje uosobione. „Tym wspaniałym odwiecznym Logosem jest syn cieśli i młodej Żydówki?" To było za wiele dla Greków.


Nie lepiej jest dziś. O prawdzie lepiej jest mówić w kategoriach abstrakcji. Prawda jest ulotna, prawda jest niepoznawalna, prawdą jest idea, ale oczywiście nie wiadomo która i jak ją odkryć. Twierdzenie, że prawda ma 10 palców i nos wciąż jest dla współczesnych Greków czyli np. współczesnych Europejczyków głupstwem. Nie tylko w środowisku akademickim, ale w przy okazji spotkań towarzyskich ze znajomymi – mówienie, że prawda jest uosobiona w tej konkretnej osobie – brzmi co najmniej jak zaściankowość.


Jan na początku 1 rozdziału zabiera nas w podróż w czasie. Do 1 Księgi Mojżeszowej. Używa tego samego języka co Mojżesz opisujący początki świata. Ów Logos, o którym mówi Jan to Bóg, który stwarza świat w Rdz. Nie bez przyczyny możemy odnaleźć nawiązanie do 6 dni stworzenia w 1 rozdziale Ew. Jana. I ta część kończy się Weselem w Kanie Galilejskiej – odpoczynkiem i radością. To znów znak, że stare stworzenie przemija, rozpoczyna się Nowe.


Jan podobnie jak 1 rozdział Biblii mówi o więc stworzeniu, nie jakimś eterycznym, nieziemskim lotnym świecie wokół nas. Mówi o nowym stworzeniu związanym z przyjściem Chrystusa na świat.


I zobaczcie co nam mówi. Słowo było na początku. Istniało od wieczności. Nie było takiego czasu w którym ono nie istniało. Było ono u Boga. Mamy więc rozróżnienie na Boga i Słowo. Syn i Ojciec są odrębnymi osobami. Ta prawda powinna nas chronić od herezji Sebeliańskiej, która mówi, że Słowo i Ojciec to ta sama Osoba.


Jednocześnie Bogiem było Słowo. A więc Ojciec i Syn są jednym Bogiem. Mają tę samą naturę i atrybuty. To z kolei chroni nas od herezji Ariańskiej, która mówi, że Słowo nie jest w pełni Bogiem i zostało przez Boga stworzone w czasie.


Jan powtarza „Nie popełnijcie tu błędu". Ono było na początku Boga i było Bogiem w.2.
I Greckie umysły stają w pojedynku z pierwszą trudnością. W. 3. Owo abstrakcyjne Słowo jest przyczyną istnienia każdej niematerialnej i materialnej rzeczy. To już za wiele. Czyste, dobre, nieskażone Słowo tworzy brudną, złą, zanieczyszczoną materię?


Jednak Ostateczny, Dobry, Czysty Byt - Logos nie jest zanieczyszczony, splugawiony w ten sposób, raczej raduje się swoim dziełem, nazywając wszystko dobrym. Ale nie tylko materia powstała poprzez Słowo. Samo Słowo stało się materią i zamieszkało wśród nas.


To powinno uciąć nasze wszelkie spekulacje nt. dualistycznego podzielenia świata na dobry – duchowy i zły-fizyczny. Bóg nie tylko nazwał fizyczny świat dobrym, ale sam stał się fizycznym ciałem. Nie brzydził się, w żaden sposób nie stał się przez to brudny, czy w mniejszym stopniu Bogiem.


Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. Użyte na zamieszkanie greckie słowo eskenosen oznacza zamieszkiwanie pośrodku czegoś. W gr. tłumaczeniu ST użyto tego słowa na zamieszkiwanie Boga w namiocie zgromadzenia i potem w Świątyni. Jan chce nam powiedzieć, że Boża obecność umiejscowiona w starotestamentowym przybytku i później w Świątyni przyszła i zamieszkała w Jezusie. I my - mówi Jan – ujrzeliśmy chwałę Jego jaką ma jedyny Syn od Ojca. Jezus jest uosobieniem Namiotu Zgromadzenia, który był obrazem Bożej chwały w niebie. Teraz na własne oczy ujrzeliśmy chwałę Boga w osobie Chrystusa!


Słowo stało się Ciałem. Ale nie było i nie jest to Słowo milczące. To Słowo które przemawia. Jedna z największych herezji polega na twierdzeniu, że Bóg objawił się w sposób niejasny. Tak tak. Biblia. Ale kto wie co ta Biblia nam mówi. Chrystus Chrystus. Owszem. Ale skąd wiadomo kim On był, co o sobie twierdził i czego nauczał? Tymczasem objawienie Boga w Chrystusie i Jego Słowie było i jest najjaśniejszym i najpełniejszym objawieniem Jego chwały, miłości, dobroci i mądrości. To jest sedno centralna prawda Ew. Jana – Bóg objawił się nam w Chrystusie, Słowo zeszło na świat i stało się Ciałem!


Zwróćcie więc uwagę, że Bóg odnawia świat poprzez Słowo, a nie przez logikę, nie przez naukę. Te sfery życia są również narzędziem poznania rzeczywistości, ale nie są ostatecznymi punktami odniesienia. Jest nim natomiast Słowo - mówiący Bóg. Kiedy ten Mówiący Bóg, Słowo, przychodzi na świat, świeci w ciemności świata. I ciemność nie może powstrzymać tego faktu. I zwróćcie uwagę. Ciemności się nie przekonuje, ciemność się wypędza światłem. Chrystus nie przyszedł nawracać diabła, ale go pokonać.


„Słowo stało się ciałem". Jakie to ma praktyczne przełożenie na nasze przeżywanie okresu, który dziś inaugurujemy. Kiedy myślimy o okresie Adwentu i Bożego Narodzenia myślmy o nich w kategoriach materialnych pojęć. To nie jest okres rozmyślań nad nieuchwytną, mętną duchowością, ale raczej okres świętowania, celebrowania faktu, że Bóg stał się Ciałem. Instynkt do dawania darów, jedzenia czekolady, ścinania drzewek z lasów i przynoszenia ich do domu jest w tym okresie czymś zdrowym i biblijnym wyrazem świątecznego okresu. To okres nazywania - za Bogiem - dobrymi jego darów i Jego dzieła stworzenia. To czas spoglądania na dzieła własnych rąk i cieszenia się nimi.


Kiedyś znajomy opowiadał mi o dyskusji ludzi wierzących na temat tego, w jaki sposób obchodzą Adwent oraz Święta Bożego Narodzenia. Większość obecnych na spotkaniu mówiła, że jest dla nich szczególny czas rozmyślań nt. okolicznościach przyjścia na świat Pana Jezusa. Na tle podobnych opinii wyróżnił się pewien wierzący młody mężczyzna, który odpowiedział, że z Adwentem pozytywnie kojarzą mu się czekoladki Adwentowe, klimat zapalonych świateł i lampek w oknach i w centrum miasta, mandarynki, a za Świętami kojarzy mu się wigilijny karp, pierogi i gruby kawał szynki. Mało tego - cieszy się na samą myśl o tym, jak będzie mógł wygodnie usiąść w fotelu i w towarzystwie bliskich odpocząć po długim okresie ciężkiej pracy, dziękując Bogu za to, co mogły wypracować jego ręce.


Okres przygotowania do Świąt to okres duchowej odnowy, ale odnowy, która przejawia się nie w zaciszu pokoju i cichej kontemplacji, ale odnowy przejawiającej się w śpiewaniu pieśni, zapalaniu lampek, ekscytującego wyczekiwania, radości w zajadaniu słodyczy, sprawiania sobie prezentów – czyli nastawienia do materialnego świata.


Kiedy popatrzymy na fragmenty z Pisma Św. na temat ucztowania i jedzenia oraz mówiące o poście (post nakazany przez Boga miał miejsce raz w roku podczas Święta Pojednania), to okazuje się, że w całym Piśmie Świętym tych pierwszych jest znacznie więcej. To pokazuje, że cieszenie się Bożymi dobrodziejstwami jest czymś dobrym i właściwym.


Niedawno przeczytałem historię napisaną przez Bena House z Kościoła Reformowanego w USA o pewnym małżeństwie - Jim i Sue, którzy w okresie przedświątecznym po wyczerpującym dniu w końcu znaleźli sklep, w którym stał wymarzony rower ich syna Bobby'ego. Okazało się, że był to ostatni model tego roweru. Przyspieszyli kroku by móc jak najszybciej do niego dotrzeć i kupić. Nagle Jim zatrzymał się, spojrzał na Sue i powiedział: „Czego w ten sposób nauczymy naszego syna na temat prawdziwego znaczenia Świąt Bożego Narodzenia?"


Kilka tygodni później rano w pierwszy dzień Świąt Bobby zszedł schodami do pokoju i wykrzyknął z radości kiedy ujrzał coś specjalnego przy choince. Odkrył nie tylko nowy rower, ale i coś więcej – znaczenie Bożego Narodzenia.


Odkrył wspaniałą prawdę, że Wcielenie Syna Bożego to najbardziej materialistyczne, najbardziej FIZYCZNE, najbardziej doczesne, ziemskie poselstwo Biblii. Słowo staje się Ciałem. Stało się człowiekiem, dzieckiem z krwi i kości, które płacze, je, robi siku i bawi się patykami. Przez 33 lata Syn Boży żył na planecie ziemia. Jan mówi, że on i jego przyjaciele widzieli chwałę Jezusa.


Tak jak Bobby piszczał z zachwytu ciesząc się nowym rowerem, tak uczniowie doświadczali ekscytacji stojąc obok Jezusa, jedząc z Jezusem, siedząc i słuchając jego lekcji, widząc jak traktuje ludzi, głosi i czyni cuda.


Oczywiście Chrystus jest największym Bożonarodzeniowym darem. Ale dar Chrystusa nie jest czymś co możemy schować do pudełka oznaczonego „duchowe". Raczej ciało i krew Chrystusa przyszło na fizyczny świat aby zbawić nie tylko od piekła w wieczności, ale od niewdzięcznego, egoistycznego, odrealnionego życia w głową w chmurach TU I TERAZ.


Jego przyjście w ciele na ziemię daje nam największe powody do prawdziwej radości wszystkimi fizycznymi darami Boga, włączając w to rowery. Zatem mam dobrą wiadomość: nie tylko możecie, ale i powinniście cieszyć się muzyką, kiełbasą, sportem, szynką, wygodnym fotelem, kinem i pierogami bez poczucia winy. Jednocześnie nie zapominając o wdzięczności wobec tego dzięki KOMU je macie.


Pomyślmy czy cieszymy się materialnymi dobrami, które mamy od Boga, pomyślmy w jaki sposób możemy się nimi cieszyć jeśli jesteśmy zbyt „duchowi" aby na nie zwracać uwagę. Czy dziękujesz Bogu za dom, samochód, dywan, meble, ubrania.


Czy Twój dom to tylko miejsce chroniące Cię przed zimnem i deszczem czy coś co chcesz upiększać ciesząc się jego widokiem. Czy ubranie to tylko ochrona przed nagością czy coś co ozdabia Cię i kształtuje poczucie piękna? Czy jedzenie to jedynie respirator podtrzymujący Cię przy życiu czy coś z czego czerpiesz przyjemność ciesząc się jego zapachem, kolorem i smakiem? Czy Twoja praca to jedynie środek na utrzymanie do końca miesiąca, czy coś czym chwalisz Jezusa i udoskonalasz Jego świat?


Adwent a chrześcijańscy doketyści

Okres Adwentu nie jest dobry czas dla chrześcijańskich doketystów. Czym był doketyzm? Doketyzm to herezja w kościele, która mówiła, że Chrystus miał nierzeczywiste fizyczne ciało ludzkie, ale ciało pozorne lub niebiańskie (eteryczne) i w związku z tym pozorne były również jego cierpienia i śmierć na krzyżu. Doketyzm - wyznawany w różnych odmianach przez wiele ruchów gnostycko-religijnych w starożytności i średniowieczu – był jedną z prób odpowiedzi na pytanie: „jak doskonały, niematerialny, nieśmiertelny Logos Boży mógł pojawić się, żyć i umrzeć w materialnym świecie?" Odpowiedź doketystów zaprzeczała jednak podstawowym prawdom wiary: że Chrystus przyszedł w ciele, że realnie cierpiał na krzyżu, umarł i realnie zmartwychwstał.


Doketyści w kościele mówią, że widzialna natura, materia nie może być pośrednikiem zbawienia. Chrystus nie przyszedł w ciele.


To oczywiście ma ogromny wpływ choćby na postrzeganie kościoła. Jeśli fizyczne ciało Chrystusa było nierealne, to prawdziwy kościół również ma niewiele wspólnego z tym co widzialne. Nie to co ma kształt się liczy, ale to co niewidzialne dla oka. Kościół jest więc całkowicie niewidzialny. Doketyści będą się wzdragać przed stwierdzeniem, że widzialna wspólnota jest szafarzem łaski.


To ma wpływ na postrzeganie sakramentów. Niemożliwym jest by materialny chleb i wino stanowiły dla wierzących prawdziwe umocnienie i były prawdziwie realnym pokarmem dla dusz. Doketyzm zaprzeczać wiec będzie realności materii chleba i wina w komunii, a będzie starał się uduchawiać elementy WP.


Jednak wbrew temu wieczne Słowo stało się ciałem, materią. Materia – ciało i krew Jezusa - stała się pośrednikiem zbawienia.


Do przeżywania tej tajemnicy chcemy się przygotować w okresie Adwentu. Dlatego Adwent to nie okres postu, zamartwiania się, smutku i ascezy. To czas ekscytacji. Radosnego wyczekiwania. Dobrym przykładem mogą być tu dzieci, które na dźwięk słów Boże Narodzenie podskakują i pytają: „Kiedy będą wreszcie Święta, mamo!" i o czym myślą? O radości płynącej z prezentów, śpiewania kolęd, zajadania słodyczy, lepienia bałwana, świecących lampek. I powiem serio – my dorośli powinniśmy uczmyć się tego od nich.


A zatem Adwent i Boże narodzenie to okres radości z konkretnego powodu: przyjścia na Świat Słowa i Światłości, która niesie nam Światło i niszczy wrogów.


Zachęcam abyśmy przeżywali ten czas w radości ciesząc się tym, że Słowo stało się Ciałem.