Zaskakujący Bóg (Łk 1,26-31)

Mamy pierwszą ndz Nowego Roku. Zazwyczaj w takich sytuacjach mówi się o postanowieniach noworocznych, planach, które snujemy...

Początek roku to również dobra okazja by przyjrzeć się temu w jaki sposób Bóg działa w naszym życiu.


Gdybym Cię poprosił: „opowiedz w 3 zdaniach o Bożym działaniu w swoim życiu" podejrzewam, że mielibyśmy problem by schematycznie to opisać. I jest to bardzo zdrowa reakcja ponieważ Bóg Biblii to Bóg OSOBOWY, a nie automat. To oznacza, że choć możemy powiedzieć, że Bóg działa w przymierzowy sposób, to jednocześnie całkiem zaskakujący.


I dziś powiemy sobie o zaskakującym Bogu, którego niespodzianki i zwroty akcji, których dokonuje w naszym życiu powinny powodować wdzięczność i zachwyt nad Jego działaniem.


„A w szóstym miesiącu Bóg posłał anioła Gabriela do miasta galilejskiego, zwanego Nazaret, do panny poślubionej mężowi, któremu było na imię Józef, z domu Dawidowego, a pannie było na imię Maria. I wszedłszy do niej, rzekł: Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami. Ale ona zatrwożyła się tym słowem i rozważała, co by mogło znaczyć to pozdrowienie. I rzekł jej anioł: Nie bój się, Mario, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. I oto poczniesz w łonie, i urodzisz syna, i nadasz mu imię Jezus" (Łk 1,26-31).


Chyba wszyscy lubimy niespodzianki. Bóg również je lubi. Bóg lubi zaskakiwać i działać w nieoczekiwany dla nas sposób. Widać to choćby w powyższym fragmencie Pisma Świętego.


Wyobraźmy sobie, że ukazuje nam się anioł. Takie pojawienie się anioła jest chyba dość zaskakującym i może przerażającym wydarzeniem. Gabriel był niespodziewanym gościem. Nie umówił się na spotkanie. W jednej chwili Maria wyobraża sobie dzień zaślubin z Józefem, a w następnej - - stoi przed nią anioł i mówi: „Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona!".


Łaska przyszła do niej w zaskakujący sposób. Bóg wszedł w jej życie i odwrócił je do góry nogami. Reakcja Marii? W.29 Trwoga i zastanowienie co On ma na myśli? Nie była przygotowywana do roli Matki Syna Bożego, spadło to na nią jak grom z jasnego nieba, jak nagła niespodzianka. Pewnie znała proroctwa o narodzeniu Mesjasza, ale nie przypuszczała, że może to czekać ją – prostą, pobożną dziewczynę.


Tak jest i z nami. Znamy możliwości Boga, przynajmniej teoretycznie. Ale rzadko dopuszczamy możliwość, że Jego moc może tyczyć naszego życia. Nawet kiedy ON swoją moc objawia i prowadzi nas za rękę przez różne sytuacje życiowe. Łatwiej nam powiedzieć: Jakoś sprawa się rozwiązała, jakoś sobie poradziłem – niż „Boże dziękuję, że mnie przeprowadziłeś przez to swoją mocą".


Kolejną niespodzianką jest to, gdzie Maria żyła - w Galilei Pogan. Żydzi z Judei zwykli robić uszczypliwe uwagi pod adresem Żydów z Galilei. To jednak nie wszystko, bo oto mamy niespodziankę w niespodziance. Nie tylko Bóg wybrał pogardzany region, lecz na dodatek prawdopodobnie najgorsze miasto w okolicy - Nazaret. Pamiętacie pytanie Natanaela do Filipa: „Czy z Nazaretu może być coś dobrego?".


Maria była bardzo zaskoczona pojawieniem się anioła, ale chyba jeszcze bardziej tym, co powiedział. Nazwał ją „łaską obdarzoną", czyli niezwykle uprzywilejowaną.


Maria zapewne się za taką nie uważała. Może Gabriel pomylił domy? A potem jeszcze anioł powiedział, że Maria urodzi dziecko i nada mu imię Jezus. Ale jak to możliwe, skoro nie była jeszcze zamężna?

Dlaczego jednak Bóg tak bardzo lubi nas zaskakiwać? Dlaczego tak często postępuje inaczej niż my byśmy postąpili? Po pierwsze, ponieważ tak lubi. Po drugie, Bóg wybiera to, co proste, by zawstydzić mędrców, to co słabe, by zawstydzić mocarzy. Dziecko i dziewica w ciąży, i mizerne miasto zamieszkane przez „gorszych" Żydów - oto słabe i marne rzeczy. To przy ich pomocy Bóg naprostował świat. Bóg działa w świecie poprzez słabych, ułomnych, wzgardzonych. Jeśli szukasz Bożego działania powinieneś się go spodziewać patrząc nie na wielkich tego świata lecz na swoich sąsiadów, prostych ludzi wokół Ciebie. Powinieneś się go spodziewać w swoim życiu.


Pomyślcie: Bóg zbawił nas od swego gniewu w niezwykły sposób. Bóg także codziennie ratuje nas od mniejszych zagrożeń i problemów często w zaskakujący sposób. Pomyśl o takich niezwykłych zwrotach sytuacji, kiedy Bóg zaskoczył cię swoim rozwiązaniem.


Bóg działa w zaskakujący sposób. To nam mówi o 2 rzeczach:

1. Bóg działa. Nie obserwuje świata. Nie przewiduje przyszłości. Ale jest zaangażowany w każdej chwili w bieg rzeczy.

2. Działa zaskakująco. A więc jest suwerenny. Nie można go zamknąć w pudełeczku własnych wyobrażeń o Nim.


Zobaczcie więc, że nie ma czegoś takiego jak:

Nie ma praw przyrody.

Nie ma bezosobowych sił.

Nie ma koniecznych połączeń.

Jest Chrystus, Logos, który jadł ryby, krwawił i wywracał stoły. To osoba wszystko utrzymuje w istnieniu mocą łaski.


Bóg to nie dżin, którego możesz oswoić swoją teologią. To nie jeden ze znajomych, których możesz odwiedzić akurat wtedy gdy ci się chce, ale w zasadzie nie powinien codziennie do Ciebie telefonować. Nie możemy Boga ujarzmić. Tak jak o Aslanie w Narnii Bóbr mówi, że jest wielki, groźny, ale dobry. Taki jest Bóg, taki jest Chrystus. Groźny, ale dobry. Nic nam z Jego strony nie grozi jeśli jesteśmy po Jego stronie. Ale czasami będzie nas zaskakiwał, tak jak postępowanie Aslana zaskoczyło Łucję i pozostałe dzieci. Nie rozumiały Jego decyzji.


Zobaczcie. Człowiek od początku chce kontrolować Boga. Niektórzy nie lubią być zaskakiwani. Nawet miło. Bo to burzy ich starannie zaplanowany schemat życia. Stąd mają dla Boga pudełeczka swoich teologii. A dla kościoła miejsce w kalendarzu na 2 godziny w tygodniu.


Pragniemy przewidywalności, poddanej i posłusznej natury. Boimy się podążać przez nieznane. Stąd szukamy bezpieczeństwa w nauce. Nauka próbuje pocieszyć nas przy pomocy swoich praw. Mówi, że jeszcze przez bardzo długi czas nic się nie zmieni. Prawa przyrody wszystko kontrolują. A my to lubimy bo chcemy prostych i oczywistych wyjaśnień.


Nie lubimy być zaskakiwani. To wytrąca nam z rąk poczucie panowania nad własnym życiem. Chrześcijanin powinien jednak być gotowy na zmiany i zaskakujące zwroty akcji w swoim życiu.


Filozof F. Nietzsche chciał, by światem rządziła niezmienna i niepodważalna zasada przyczynowości. Każda akcja musi jego zdaniem spotkać się z odpowiednią reakcją i nie może być od tego żadnego wyjątku. Oczekiwał, że ruchomy obiekt nie zmieni toru ani prędkości, o ile nie zadziała na niego zewnętrzna siła. Tacy ludzie chcą, by świat działał jak maszyna - w każdym względzie i w każdym calu.


D. Jones: „Niemniej jednak mimo wszystkich schematów życie musi mieć w sobie coś z chaosu - z jazdy kolejką górską w wesołym miasteczku. Życie wiary sprawia, że czujemy jak żołądek podchodzi nam do gardła. Trójca jest Bogiem niespodzianek. Osły mówią; woda płonie; słońce się cofa; demony płaczą. Zaś Bóg-Człowiek przeczy medycynie, wychodząc z grobu."


Maria to przykład właściwej reakcji na niespodziankę od Boga, ale i dziecięcego zdziwienia Bożymi dziełami. I to jest przykład postawy dla nas.


Gdy Maria dowiedziała się, że urodzi syna zadała pytanie: Jak to możliwe? Jak to się stanie? Przecież nie mam męża. Nie było to pytanie niewiary, ale pytanie zdziwienia.


Pytanie: „Jak to możliwe?" przypomina pytanie dziecka, które po raz pierwszy w życiu spogląda przez mikroskop na jakąś bakterię. Jak to możliwe, by coś takiego istniało i było tak ciekawie zbudowane skoro nie widzą tego nasze oczy???


„Jak to możliwe?" to słowa zdziwienia.


Jednocześnie zaraz potem Maria mówi: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego" (Łk 1,38).


Czy w Twoich ustach pojawiają się tego typu pytania. Boże jak to możliwe? Boże nie rozumiem Twojego działania. Boże pozwól mi zrozumieć, uwierzyć, zaufać. Czy już jesteśmy tak znudzeni, że nawet pytać nie mamy ochoty. „Studiowaniem Biblii, zadawaniem pytań zajmowałem się kiedyś – teraz już jestem za stary, zbyt zajęty lub stwierdziłem, że w sumie to nie ma aż takiego znaczenia." Czy wciąż dopuszczasz możliwość, że Bóg Cię czymś zachwyci, jakąś niespodzianką np. gdy będziesz poznawał Jego Słowo? Czy też myślisz: wszystko wiem, nudzi mi się.


Kiedy czytam o potrzebie dziecięcej wiary w Piśmie, to myślę, że nie tylko chodzi o ufną wiarę, ale tą dziecięcą ciekawość wiary. Zaczęło to do mnie bardziej docierać dzięki pytaniom Zuzi, które zadaje nieomal codziennie o treści wiary wobec których my dorośli przechodzimy zupełnie spokojnie do porządku dziennego.


Np. Tato, czy Jezu jest królewiczem? Nie, jest Królem? Królem? Jak to? Przecież jego tata jest Królem to On musi być Królewiczem! J


Tego typu pytania to przejaw ciekawości w wierze.


Nasza więź z Bogiem ma być pełna ciekawości, radosnego poszukiwania z gorliwością i otwartością na niespodzianki. Bóg lubi niespodzianki. Czymś antybiblijnym jest uczenie wiernych prawd wiary z zastrzeżeniem: ale nie zadawajcie pytań. Nie wnikajcie. Po prostu nam wierzcie.


To niszczy pasję, radość chodzenia z Bogiem. Gotowość na niespodzianki.


Niestety tak przedstawia się czasami chrześcijaństwo i nic dziwnego, że chrześcijanie raczej nie są entuzjastyczni z powodu swojej wiary. Wielu zamknęło się na 4 spusty 5-6 dogmatów bez choćby chęci wyjścia na zewnątrz by poznać więcej.


Do tego dochodzi zmęczenie codziennym dniem i wkrótce obojętność.


Przeciwieństwem postawy pełnej zdziwienia Bożym działaniem, światem jest znudzenie. My, Polacy jesteśmy dość znudzonym narodem. Coraz rzadziej coś powoduje w nas szybsze bicie serca, coraz rzadziej coś nas fascynuje, zachwyca, ciekawi, dziwi. Wszystko już znamy i do wszystkiego już przywykliśmy.


Ta apatia przenosi się również na Kościół. Manifestuje się choćby w tym, że przestaliśmy być wdzięczni. Pasja wśród chrześcijan do muzyki, sportu, sztuki jest przez niektórych ostro piętnowana i kojarzona jako przyjaźń ze światem. Czymś mało duchowym w niektórych kręgach jest cieszenie się ze zwycięstwa w meczu piłkarskim, radość w tańcu czy zachwyt nad filmem lub obrazem.


Mówi się: Lepiej by nic świeckiego nas nie pasjonowało, nic nie zachwycało i nic nie dziwiło. To świat. Zło. Nas powinien zachwycać Bóg.


Oczywiście to jawne pogwałcenie Bożego Słowa w którym Psalmista wielokrotnie zachwyca się Bożymi dziełami, zaś Salomon w Księgach maluje obraz radowania się z Bożych dzieł gdy pisze o miłości małżeńskiej, winie.


Nas dotyka czasami tu jakaś apatia.


Ale ta apatia grozi naszemu zaangażowaniu w religijne działania. Nabożeństwa zaczynają wierzących nudzić. Mamy wrażenie, że wszystko już wiemy, nie mamy żadnych pytań - niczego nie dociekamy. Tylko od czasu do czasu, w momentach melnacholii, wspominamy czas nawrócenia do Jezusa.


Prowadzi to nawet do samoograniczenia i myślenia: Nie okazuj zdziwienia i pasji bo będziesz odbierany jako ten który jeszcze czegoś nie widział i poznał. To dzieci się dziwią, bo nie znają świata, a nie ktoś kto dojrzał.


Na pewno uczestniczyliście w rozmowie w której opowiadaliście o swoim nadzwyczajnym odkryciu, zobaczyliście jakiś film, usłyszeliście jakąś wypowiedź i chcecie się tym podzielić z innymi. I nagle ktoś z obecnych odzywa się i mówi: „Eeeee... to już znam od roku" „To Ty dopiero teraz o tym się dowiedziałeś?", „Czym tu się fascynować? Ja z teologią dałem sobie spokój". Jakie to ma skutki? Następnym razem zachowamy większą rezerwę, nie odważymy się na postawę pasjonata.


Bierzmy przykład z Marii, która była pełna zadziwienia nad Bożym działaniem w jej życiu. I to zadziwienie wynikało stąd, że Bóg jest Bogiem niespodzianek. Działa w zadziwiający, nieprzewidywalny sposób.


Powinniśmy brać wzór z Jezusa, który nigdy się nie zniechęcał. Nawet, kiedy próbowano Go zniechęcić przygnębiającą rzeczywistością mówiąc: "Panie już śmierdzi" (Jana 11:39).


Zakończę jeszcze jednym cytatem D. Jonsesa:

„W gruncie rzeczy nieprawdą jest, że „ponieważ zimne masy powietrza są gęstsze i posiadają mniejszą grubość niż masy ciepłego powietrza, dlatego ciśnienie spada wraz z wysokością raptowniej w masach zimnego powietrza niż ciepłego". Wiatry i wody słuchają Chrystusa. My zaś powinniśmy czuć się choć trochę niepewnie, stąpając po ziemi. Zawierzyliśmy osobie z poczuciem humoru, która lubuje się w niespodziankach i kocha dramat. Czasami pozwala nam poskakać jak piłce, a czasami wzbudza nas z martwych".