Dlaczego Bóg w ogóle stwarza ludzi, których z góry skazuje na wieczne męki po śmierci?

Witam,

Ostatnio zainteresowałem się chrześcijaństwem, a zwłaszcza teologią reformowaną. W wielu kwestiach podzielam wasze poglądy, jednak kilka zagadnień nie daje mi spokoju, a są związane z predestynacją:

1. Dlaczego Bóg w ogóle stwarza ludzi, których z góry skazuje na wieczne męki po śmierci? Czy nie lepiej byłoby ich nie stwarzać, albo przynajmniej "unicestwić" po śmierci, tzn. dać szczęście i zbawienie pewnym ludziom, jednocześnie nie krzywdząc pozostałych? Wiem, że nie powinniśmy oceniać Boga ani robić mu wyrzutów, ale naprawdę nie mogę zaakceptować tego, że masy ludzi są w beznadziejnym położeniu tylko i wyłącznie z woli Boga.

2. Dlaczego Bóg ma sądzić ludzi za grzechy, do których tak naprawdę sam ich zmusił? Przecież skoro Bóg jest wszechwiedzący i wszechmogący to znaczy, że przewidział każdy grzech każdego człowieka (a w przypadku Boga, przewidział‚ oznacza też zadekretował i zaakceptował. A zatem, człowiek jest marionetką w rękach Stwórcy zarówno w dobrych jak i złych czynach. Dlaczego więc mam ponosić konsekwencje czynów, które zostały mi przypisane i zarządzone przed początkiem czasu? To tak jak w greckich tragediach antycznych - bohater sam ponosi konsekwencje zarządzenia bogów, chociaż nie jest winien i chce uciec przed fatum. Skoro nie mam wpływu na to co robię (choć tak by sić mogło wydawać) to też nie jestem winny. Tylko dobrowolny grzech/przestępstwo może być karany(e) (przykład: nie karze się za zabójstwa ludzi chorych umysłowo.

Nie bronię arminianizmu, dostrzegam jego wady, ale nauka o predestynacji też ma według mnie wiele słabych punktów.

Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

Igor


Panie Igorze,

Cieszy mnie Pańskie zainteresowanie chrześcijaństwem i osobą Jezusa Chrystusa, który jest treścią naszej wiary. Pańskie duchowe poszukiwania związane z odkrywaniem bogactwa i piękna teologii reformowanej również są dla mnie zachęceniem. Dużo dziś niezrozumienia i mylnych opinii wokół idei predestynacji. Poniżej postaram się odpowiedzieć na Pańskie pytania:

Predestynacja to wolność Bożego wyboru. Pismo Św. bardzo często i dobitnie wskazuje właśnie na Boga (a nie człowieka) jako na Pana naszego doczesnej i wiecznej ezgystencji. Człowiekowi hołdującemu swojemu "ja" i który jest we własnych oczach "kowalem własnego losu" bardzo trudno przejść wobec tych faktów do porządku dziennego. Bunt, który przyniósł upadek, powoduje w nas chęć bycia całkowicie niezależnymi od decyzji i woli naszego Stwórcy. To jest powód dla którego ludzie niewierzacy zgodnie odrzucają ideę predestynacji, która stoi w oczywistym konflikcie w ich poczuciem autonomii i samostanowienia o sobie i o tym co dobre, złe, sprawiedliwe i niemoralne. Stąd też np. Ap. Paweł swoje nauczanie nt. Bożego wybrania kierował do ludzi wierzących wyjaśniając im, że ich wiara jest Bożym darem, zaś oni sami zostali przez Boga wybraniu ku zbaweniu zgodnie z Jego odwiecznym postanowieniem (Dz. Ap. 13:48; Rzym 8:28-30; Rzym 9:13-29; Ef 1:4-5; Ef 2:8-9; 2 Tes 2:13; Jk 2:5).

Predestynacja to Boży odwieczny plan zgodnie z którym opisał całą rzeczywistość zgodnie ze swoim całkowicie wolnym postanowieniem. Ów plan nie jest uwarunkowany lub zależny od żadnego stworzenia, Bóg nie konsultował go z nikim (poza Sobą Samym - trzema osobami w Jego istocie) i nie potrzebował niczyjej akceptacji. Każde wydarzenie i każda nasza wolna decyzja ma swoje źródło w Nim (Rzym 11:33-36). Można to zobrazować w ten sposób, że Boży plan jest jak płótno na którym powstaje obraz. Bez płótna namalowanie obrazu byłoby niemożliwe. Aby zaistniał - potrzebuje płaszczyzny. Nie możemy więc mówić o jakiejkolwiek wolności poza Bożym planem, tak jak nie możemy mówić o obrazie poza płótnem. Coś takiego nie istnieje. Źródłem naszej wolności i odpowiedzialności jest Bóg. On opisał nas i nasze czyny jako realne, wolne i odpowiedzialne, stąd one takimi są w rzeczywistości. Musimy pamiętać, że rzeczy stają się takimi jakimi opisał je Bóg! On rzekł i stało się! On opisał czyny Judasza, Rzymian i Żydów jako ich czyny, dlatego jednocześnie przypisuje im winę za decyzję wydania i ukrzyżowania Chrystusa. A to oznacza, że w rzeczywistości są winnymi (pamietajmy - to Boży opis nadaje kształt rzeczywistości)! Boże postanowienie i ludzka odpowiedzialność idą więc ze sobą w parze. Proszę spojrzeć:

Dz.Ap. 2:22-23

22. Mężowie izraelscy! Posłuchajcie tych słów: Jezusa Nazareńskiego, męża, którego Bóg wśród was uwierzytelnił przez czyny niezwykłe, cuda i znaki, jakie Bóg przez niego między wami uczynił, jak to sami wiecie,

23. Gdy według powziętego z góry Bożego postanowienia i planu został wydany, tego wyście rękami bezbożnych ukrzyżowali i zabili;

Największa zbrodnia w historii ludzkości była postanowiona przez Boga i dokonała się zgodnie z Jego planem. Kto jednak był jej autorem? Bóg, który użył do tego kilku marionetek? Oczywiście, że nie. Bóg nie jest autorem zła. Wszystko co czyni jest dobre i święte. Winni byli ludzie. Ich wina i odpowiedzialność za tą zbrodnię jest realna! Nikt nie przymuszał Heroda, Piłata, Rzymian ani Żydów, aby ukrzyżowali Bożego Syna. O niczym takim nie czytamy w Piśmie. Uczynili to w wolny sposób - zgodnie z Bożym postanowieniem! Pismo Św. jest tu bardzo jasne:

Dz.Ap. 4:26-28

26. Powstali królowie ziemscy i książęta zebrali się społem przeciw Panu i przeciw Chrystusowi jego.

27. Zgromadzili się bowiem istotnie w tym mieście przeciwko świętemu Synowi twemu, Jezusowi, którego namaściłeś, Herod i Poncjusz Piłat z poganami i plemionami izraelskimi,

28. Aby uczynić wszystko, co twoja ręka i twój wyrok przedtem ustaliły, żeby się stało. (por. Jk 5:6)

Pismo jest tu bardzo jasne. Pyta Pan: Dlaczego Bóg w ogóle stwarza ludzi, których z góry skazuje na wieczne męki po śmierci? Proszę pamiętać o tym co już zostało powiedziane powyżej. Z jednej strony mamy Boży plan i Jego odwieczne postanowienia - w które nie mamy wglądu i które są dostępne wyłącznie Bożej wiedzy (Rzym 11:34). Nie naszą rzeczą jest wnikać w rzeczywistość, która nie została nam objawiona. Z drugiej strony mamy ludzką odpowiedzialność za realne wybory. Dlatego Pismo Św. opisując Boży Sąd nad niewierzącymi ludźmi uczy, że powodem ich potępienia są ich grzechy i niewiara (a nie Boże zamysły)!

Mat. 7:23

23. A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.

Mat. 25:41-43

41. Wtedy powie i tym po lewicy: Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom.

42. Albowiem łaknąłem, a nie daliście mi jeść, pragnąłem, a nie daliście mi pić.

43. Byłem przychodniem, a nie przyjęliście mnie, nagim, a nie przyodzialiście mnie, chorym i w więzieniu i nie odwiedziliście mnie.

2 Tes. 1:7-9

7. A wam, uciskanym, dać odpocznienie wespół z nami, gdy się objawi Pan Jezus z nieba ze zwiastunami mocy swojej,

8. W ogniu płomienistym, wymierzając karę tym, którzy nie znają Boga, oraz tym, którzy nie są posłuszni ewangelii Pana naszego Jezusa.

9. Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od mocy chwały jego,

Job. 11:11

11. Bo On wie, którzy ludzie są fałszywi, widzi niegodziwość i bierze ją poważnie.

Przyp. 19:3

3. To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana.

To nie brak lekarstwa powoduje w bezpośredni sposób śmierć człowieka. Powodem śmierci jest choroba (np. rak). I w taki sposób powinniśmy postrzegać ludzi żyjących bez Chrystusa. Są dotknięci duchową chorobą, która niesie wieczne konsekwencje. Dlatego zadaniem kościoła jest nieść zgubionemu światu lekarstwo, którym jest Chrystus i ewangelia. Oczywiście choroba nie zaistniałaby bez Boga i Jego planu (tak jak wszystkie inne wydarzenia) - Tr 3:37-42; Iz 45:7-12; Jer 19:9-11; Przyp 16:4; Rzym 9:15-18; 1 Pt 1:20, 2 Pt 2:3; Judy 1:4. Chrześcijański teizm naucza, że Bóg jest niezbędny, aby zaistniała rzeczywistość wokół nas (to odróżnia go od deizmu i ateizmu).

Proszę również zauważyć, że pytanie: "Dlaczego Bóg w ogóle stwarza ludzi, których z góry skazuje na wieczne męki po śmierci?" przede wszystkim powinno być skierowane do osób, które zaprzeczają predestynacji! Jeśli wg nich Boża wiedza nie oznacza postanowienia, to Bóg przewidując, że ktoś nie wybierze Chrystusa - mógłby takiej osoby nie stwarzać! A jednak stworzył ją! Dlaczego? To wciąż pytanie bez odpowiedzi w arminiańskiej i rzymskokatolickiej teologii.

W swoich pytaniach skupia się Pan na Bożym postanowieniu dotyczącym ludzi niewierzących. Pismo jednak akcentuje ogrom dobroci i łaskawości względem tych, których Bóg zechciał zbawić i wyrwać z mocy ciemności. Owe fragmenty są dla mnie i wielu dzieci Bożych ogromną pociechą i powodem dziękowania za ogrom Bożej łaski względem wybranych (Jn 6:44-45; Rzym 11:33-36; Jk 1:18).

Mam nadzieję, że widzi już Pan różnicę między predestynacją (o której w wyraźny sposób nauczał Ap. Paweł, Św. Augustyn (polecam jego "Traktaty o Łasce"), M. Luter (polecam obeszrny traktat "O niewolnej woli") czy Jan Kalwin, a choćby islamskim fatalizmem. Fatalizm to bierność, marazm i bezczynność - ponieważ niszczy ludzką odpowiedzialność. Kalwinizm to aktywność, pracowitość, nadzieja na zmiany - ponieważ dostrzega, że źródłem prawdziwej wolności i ludzkiej odpowiedzialności jest Boży plan. Tak jak fatalizm niszczy wolność człowieka, tak arminianizm niszczy wolność Boga. Oba podejścia widzą sprzeczność między predestynacją, a ludzką odpowiedzialnością. Pierwszy czyni z człowieka bezwolną istotę, drugi stawia go na piedestał i nie dostrzega niszczącego wpływu upadku na ludzką wolę. Biblijny kalwinizm stawia człowieka we właściwym jemu miejscu - jako koronę stworzenia zdolną do wolnych, realnych i odpowiedzialnych wyborów, które mają swoje źródło w Bożym opisie. Panem i źródłem naszego życia doczesnego wiecznego jest Trójjedyny Bóg, nie my sami. Na koniec krótka przypowieść :-) Kiedyś na statku płynęli kalwiniści i fataliści. Pewnego dnia jeden z nich wpadł do morza i zaczął się topić. Fataliści powiedzieli: "Nie ratujmy go, jeśli Bóg zechce to go uratuje, a jeśli nie zechce to i tak zginie". Zanim jednak skończyli mówić, część kalwinistów płynęła już w stronę topiącego. Pozostali z nich, obecni na statku powiedzieli: "Sprawdźmy, czy Bóg zechciał uratować tego człowieka."