Co uważacie na temat antykoncepcji i uprawiania seksu przed ślubem?

Witam,

Zastanawiam się co uważacie na temat antykoncepcji i uprawiania seksu przed ślubem???

Znam tylko stosunek kościół rzymsko-katolickiego na ten temat.

pzdr, agnieszka


Witaj Agnieszka,

Zacznijmy tym razem od końca. Nauczanie Pisma Św. na temat przedmałżeńskiego seksu jest jasne i oczywiste. Biblia uczy, że każda aktywność seksualna przed lub poza małżeńska jest zabroniona i sprzeczna z celem jej nadania. Kontekstem dla radowania się fizyczną bliskością jest małżeństwo mężczyzny i kobiety. Małżeństwo jest więc barierą ochronną dla dobrego daru danego przez Boga (1 Kor 7:1-5). Wychodzenie poza ową ochronę jest nie tylko złamaniem Bożego Prawa i porządku, lecz prowadzi również do wielu nieszczęść (rozbite związki, choroby, frustracja...). Jedność fizyczna jest dopełenieniem jedności duchowej (1 Mj. 2:24: "Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem"). Dlatego zawsze seksualne zjednoczenie powinno być poprzedzone zawarciem małżeństwa. Konsumowanie deseru przed obiadem nigdy nie daje satysfakcji ani spełnienia. Z tym wiąże się jeszcze jeden istotny aspekt: małżeństwo mężczyzny i kobiety, którego współżycie seksualne jest nieodzowną częścią, jest odbiciem relacji Chrystus (Oblubieniec) - Kościół (Oblubienica). Jedną z cech ich miłosnej więzi przed nastaniem Wesela (Obj 19:7) jest czystość i wierność. Seksualna aktywność przed ślubem komunikuje kłamstwo na temat Chrystusa i kościoła.


Jeśli chodzi o temat antykoncepcji, to pozwól, aby moją odpowiedzią na Twoje pytanie był fragment książki Douglasa Wilsona (reformowanego pastora) "Reformując małżeństwo" (Reforming marriage). Jest to najlepsza książka na temat podstaw biblijnego nauczania o małżeństwie jaką czytałem. Serdecznie polecam.


Fragment z rozdziału 8 - "Owocne rozmnażanie"

"(...) W pewnym sensie fakt, iż sprawa kontroli narodzin znowu ożyła w kościele jest dobrym znakiem. Chrześcijanie przestali już zakładać, że jakaś praktyka, którą świat szeroko stosuje musi być słuszna. Z drugiej jednak strony, jakieś postępowanie nie staje się automatycznie bezprawne tylko dlatego, że zauważane jest u wielu niechrześcijan. Jak więc mamy podchodzić do zagadnienia kontroli narodzin?


Pierwszy krok to wyodrębnienie biblijnego nauczania na ten temat. Od razu staje się wyraźne, że Pismo Święte zdecydowanie zabrania pewnych form kontroli narodzin, począwszy od tego, co jest najbardziej oczywiste, czyli dzieciobójstwa i aborcji. Biblia bardzo bezpośrednio i zdecydowanie wyklucza wszystkie takie praktyki, ponieważ mówi - „Nie zabijaj." Wielu ludzi może nie zdawać sobie sprawy, że przykazanie to wyklucza również pewne środki służące kontroli narodzin, takie jak „poranne pigułki po" czy też spirale. Są to środki uniemożliwiające zagnieżdżenie się zapłodnionego jajeczka. W konsekwencji, używanie ich staje się bezprawne, ponieważ bezprawnie niszczą rozpoczęte życie.


A co z innymi środkami służącymi do kontroli narodzin? Czy Biblia mówi coś, że maż i żona posiadają prawo do ograniczania liczby przychodzących na świat dzieci? Odpowiedź brzmi tak i nie. Nie ma w Biblii nic, co mówiłoby, że stosowanie środków kontrolujących narodziny jest niesłuszne samo w sobie. Jednocześnie większość przypadków, w których stosuje się obecnie kontrolę narodzin jest grzeszną praktyką z powodu nieodpowiedniej motywacji i zastosowania nieodpowiednich środków. Aby zrozumieć to, musimy popatrzeć na inny temat związany z tym problemem.


Biblia nic nie mówi o kontroli narodzin, ale jednocześnie dostarcza sporo wskazówek na temat dzieci i rodziny. Zanim więc będziemy mogli zapytać, czy kontrola narodzin jest słuszna, musimy zadać sobie pytanie, czy jej źródłem jest zrozumienie zawartego w Biblii nauczania na temat rodziny i chęć wcielenie go w życie, czy też nie. A ponieważ mamy do czynienie z różnymi sytuacjami, odpowiedź może być także różna.


Rozpocznijmy od podania przykładu sytuacji, w której kontrola narodzin nie odbywałaby się po Bożemu. Przypuśćmy, że małżeństwo myśli w następujący sposób, „Wiesz, że dzieci są przeszkodą, nasze kariery zawodowe dobrze się obecnie rozwijają, świat jest naprawdę przeludniony, a poza tym, zawsze możemy przestać stosować pigułkę trochę później." Oczywiste jest, że małżeństwo to zagrzebane jest po uszy w założeniach pochodzących za świata.


A teraz inny przykład: „Pan dał już nam łaskawie sześcioro dzieci i wszystkie bardzo je kochamy. Ostatnio jednak zaczęliśmy myśleć o stosowaniu kontroli narodzin, ponieważ coraz trudniej jest nam zapewnić naszym dzieciom taką opiekę, której wymaga Biblia. Mamy problemy z wykarmieniem wszystkich dzieci - a koszty odpowiedniego wykształcenia ciągle wzrastają."


To drugie małżeństwo może się mylić w swoich założeniach (jeżeli chodzi o ich zdolność zadbania o siedmioro dzieci, na przykład). Ale to błędne założenie nie jest tą samą rzeczą, co grzeszne i buntownicze podejście wykazane przez pierwsze małżeństwo. Drugie małżeństwo, dla kontrastu, uważa, że dzieci są błogosławieństwem i postępuje zgodnie ze swoim przekonaniem.


Ponieważ Biblia nic nie mówi o samej kontroli narodzin, musimy ocenić nasze postępowanie na bazie tego, czy jest ono motywowane biblijnym nauczaniem o dzieciach i rodzinie.


Niektórzy sprzeczają się twierdząc, że przypadek Onana wylewającego nasienie na ziemię, opisany w Pierwszej Księdze Mojżeszowej, nie jest przykładem Bożego sądu z powodu stosowanie kontroli narodzin. I tak też było - ale tutaj słuszność naszego rozumowania wydaje się jeszcze bardziej oczywista, ponieważ chodzi przede wszystkim o właściwe motywy. Onan celowo dążył do pozbawienia swojego brata potomstwa, i to właśnie zasługiwało na krytykę (1 Moj. 38:9). Innymi słowy, Onan został osądzony, ponieważ jego motywy były złe. Dlatego też wszyscy ci, którzy stosują kontrolę narodzin i kierują się złymi motywami, podążają śladami Onana. Trudno byłoby powiązać zły motyw Onana z motywacją tego Bożego małżeństwa, które stosuje kontrolę narodzin po to, aby zwiększyć odstęp czasu, w którym dzieci przychodzą na świat (dlatego, na przykład, że kobieta musi mieć cesarskie cięcia). Jednocześnie pragną jednak mieć maksymalną ilość dzieci Tak więc jeżeli nie możemy znaleźć w Biblii wyraźnego nauczania na jakiś temat związany z moralnym i etycznych zachowaniem, konieczne jest, abyśmy milczeli. Nie możemy potępiać czegoś samego w sobie tylko dlatego, że większość ludzi robi to z pewnych grzesznych motywów.


Nie oznacza to jednak, że chrześcijański mąż i żona stosujący kontrolę narodzin mogą założyć, że postępują właściwie. Musimy rozpatrywać sprawę kontroli narodzin w świetle motywów i podporządkowanie się temu, co Biblia pisze o rodzinie. Oprócz tego, musimy pamiętać, że za motywy odpowiadamy tylko i wyłącznie przed Bogiem. Sprawa kontroli narodzin nie jest dziedziną, do której mogą się wmieszać starsi kościoła, czy też sąd cywilny. Jeżeli bezbożne podejście do dzieci i rodziny staje się widoczne i oczywiste, oznacza to, że przyszedł czas, aby sprawą tą zajęli się starsi kościoła. Powinni jednak postąpić tak, jak w każdej innej analogicznej sprawie (np., ktoś prezentuje niewłaściwe podejście do alkoholu - czyli do substancji, która sama w sobie nie jest zła, ale której można nadużywać).


Rodzice zarządzają tym, co dał im Pan, a dzieci są Jego podarunkiem. Niektórzy rodzice otrzymują od Boga odpowiednie zasoby i wychowują dużo dzieci, które mają Mu służyć. Rodzice tacy zostali obficie pobłogosławieni. Inni rodzice mogą ograniczyć ilość posiadanych dzieci, ale jednocześnie wierzą, że dzieci, które Bóg im dał są dla nich wielkim błogosławieństwem i wychowują je tak, aby służyły w przyszłości Panu. Takim rodzicom Bóg także błogosławi. Kiedy Jezus opowiadał przypowieść o talentach, nie nawiązywał do żadnej kłótni, która miała miejsce pomiędzy człowiekiem posiadającym dziesięć talentów i człowiekiem, który miał pięć talentów. Człowiek, który wpadł w tarapaty (ze swoim panem, a nie z innymi sługami) odczuwał strach związany z powierzeniem mu jakiejkolwiek odpowiedzialności. Zakopał więc w ziemi to, co miał i jego pan potępił go za to. Podobnie postępuje wiele chrześcijańskich małżeństw. Małżonkowie nie chcą przyjąć na siebie odpowiedzialności związanej z byciem rodzicami. Bóg mówi jednak, że uczynił ich jednym ciałem właśnie po to, aby wydali na świat Boże potomstwo (Mal. 2:15).


Współczesna debata dotycząca kontroli narodzin ogranicza się na nieszczęście jedynie do stosowanych metod - jak gdyby ten leniwy sługa mógł się usprawiedliwić wskazując, że samo zagrzebanie pieniędzy w ziemi nie jest grzeszną czynnością. Oczywiście, że jest to prawda, ale nie o to chodzi.


Biblia nigdzie nie wspomina, że stosowanie kontroli narodzin jest grzeszne. Dlatego też, niewłaściwe jest twierdzenie, że tak właśnie jest. Biblia mówi jednak wyraźnie, że dzieci są błogosławieństwem od Pana. Grzechem jest więc zaprzeczać temu i postępować tak, jak gdyby było inaczej."