Byłem prawie 7 lat w zgromadzeniu zakonnym

Jezus jest Panem! Witam serdecznie!

Fascynujące. Jeszcze nie wszystko przeczytałem, ale mam wrażenie, że to może być odpowiedź na moje modlitwy i poszukiwania. Mam 40 lat :-), a w życiorysie kilka ważnych punktów - byłem prawie 7 lat (jako bardzo młody człowiek) w zgromadzeniu zakonnym, byłem bardzo gorliwym katolikiem, ale Pan prowadził mnie dziwną drogą. Przez wszystkie lata pojawiały się pytania i wątpliwości, a teraz- cóż... Z urodzenia- rzymski katolik, ale zbyt protestancki i ewangelikalny, by przeżywać swoją wiarę w KRK. Ale też zbyt katolicki, zbyt zakorzeniony w tradycji, aby być protestantem... Szukam:-) Szukam miejsca, w którym nie tylko będę mógł realizować wiarę, ale realizować też coś, co katolicy nazywają powołaniem. Nie akceptuję postawy wspólnot chrześcijańskich, które poddawają ostrej krytyce wszystko, co katolickie, szczególnie myslę tu o liturgii, która poprzez symbole pozwala przeżywać spotkanie z Bogiem. Nie rozumiem Kościołów, które uważają się za "posiadaczy" Prawdy. Szukam wspólnoty, która pielgrzymując wciąż tę prawdę odkrywa. Ludziom, szczególnie katolikom nie można wraz z Dobrą Nowiną dawać "okrojonego" nabożeństwa, które takmocno odbiega od tego, co przez lata było treścią życia:-) Pamiątka Wieczerzy, eucharystia nie może przypominać "imienin u cioci"... Czemu o tym piszę? Bo rozmawiam z ludźmi, sam mam jakieś tam przemyślenia... I wiem, że potrzebna jest wspólnota otwarta, która opierając się na Słowie Wszechmogącego pozwala na różnorodność, na korzystanie z dobrodziejstwa przeszłości i włączanie takich elementów z tradycji, które nie są sprzeczne z Biblią, a pozwalają lepiej i pełniej przeżywać wiarę.

Mam czasem wrażenie, że Bóg objawia się nam jako Pan różnorodności, mówi do nas naszym językiem, abyśmy rozumieli... A Kościoły? Często po poruszeniu i nawróceniu liderów ogłaszają swoją prawdę i zamykają drzwi :-)... A owce bez pasterzy, sług Ewangelii pozostają w rozdarciu - jak ja... Zbyt katolicki by być protestantem, ale zbyt ewangeliczny. aby trwać i realizować się w katolicyzmie. Ostatnio gadałem ze starokatolikiem (są takowi w RP :-). Niby otwartość, ale ... No właśnie. Zbyt wiele tradycji, zbyt dużo elementów, które mogą zasłaniać Prawdę. Moim pragnieniem jest pokazywanie i głoszenie Zmartwychwstałego, bez stawiania ocen poszczególnym Kościołom. Kościół niemoże być towarzystwem wzajemnej adoracji, ale musi być miejscem i rzeczywistością Bożą, do której mają dostęp wszyscy. W tej wspomnianej rozmowie o moim zaangażowaniu w "ruch" starokatolicki zapytano mnie, czy jako duchowny "prowadziłbym "różaniec :-) niestety... Jakoś chyba nie.... I wciąż czuję się jak robotnik, którego nikt nie chce przyjąć do pracy, a przecież "wieczór" już blisko... No. Wygadałem się. Życzę Waszej Wspólnocie otwartości! I odwagi! Janusz


Drogi Januszu,

Serdecznie dziękuję Ci za ten e-mail. Twoje poszukiwania i przywiązanie do Pisma Św. z jednej i do bogactwa myśli historycznego kościoła (tradycji przez małe "t") z drugiej strony - są mi osobiście bardzo bliskie. Sam szedłem (i myślę, że idę) podobną drogą. Od katolicyzmu przez baptyzm do biblijnej (moim zdaniem) syntezy tychże - teologii reformowanej. Dziękuję Bogu za tę drogę i za to, że wciąż odkrywa przed nami (jako kościołem) bogactwo Swojego Słowa i różnorodności tradycji w kościele Chrystusowym z których mądrości czerpiemy i uczymy się. Wciąż jako kościół odkrywamy, pielgrzymujemy, dorastamy ku dojrzałości. Znasz zapewne jedno z haseł kościołów tradycji reformowanej: Ecclesia Reformata et Semper Reformanda - Kościół Reformowany i stale się reformujący. Kościół, który nie podlega reformowaniu staje się z czasem duchowo martwy. Podstawą owej reformacji nie może być jednak "duch czasów" i "społeczny wydźwięk" lecz Słowo Boże. Słowo Boże, które jest ostre i skuteczne (Hbr 4:12), a któremu uległość wpływa na dbałość o biblijność i piękno liturgii, sprawowania sakramentów i teologiczną ostrość.

Masz rację - wielu protestantów odcina się od historii kościoła tłumacząc taką postawę - "biblijnością" i "odrzucaniem wszystkiego co katolickie". Tymczasem jest to zwykła pycha i niedojrzałość zakładająca, że prawda pojawia się "wraz z nami", a kościół minionych wieków błądził, więc czego możemy się od niego nauczyć? Niestety ewangeliczne skrzydło protestantyzmu jest mocno nasiąknięte tym myśleniem, które przejawia się w indywidualizmie (w kościele i w rodzinie), czy brakiem refleksji nad znaczeniem liturgii i sakramentów. Z drugiej strony stare kościoły zachowując (dzięki Bogu) XVII-wieczną protestancką liturgię porzuciły już dawno biblijną i teologiczną ostrość dostosowując się do ducha naszych czasów. Ich liberalizm i neoortodoksja (skutek teologii K.Bartha, E.Brunnera) ze swoją rozmytą teologią nie stanowią dla wrażliwych duchowo i dociekliwych osób żadnej alternatywy. Jaka jest więc biblijna synteza?

- biblijność

- liturgiczność

- sakramentalność

- historyczność

- teologiczność

- przymierzowość w rodzinie i kościele

- Chrystocentrym (i Trójjedyność) każdego dnia

Życzę Bożego prowadzenia. Mam nadzieję, że łaskawy Bóg pozwoli nam wkrótce się spotkać. Pozostań proszę w kontakcie. Z wyrazami sympatii, Pastor Paweł Bartosik